Mnich dochodzi w kuchni

Przełożony paulistów pisze wiersze, a śmieciarz pozew rozwodowy.

Pan Dariusz B. mieszka w Częstochowie, a w zasadzie w Irlandii. Nie to, że Częstochowa leży w Irlandii. Stan gospodarki uznany w roku 2008 przez Donalda Tuska za znakomity umożliwia Dariuszowi B. spędzanie 350 dni roku w Irlandii, a reszty w Częstochowie.

Kochali się jak dwa aniołki

Pan Dariusz w Irlandii wywozi śmieci, które wywozić mógłby również w Polsce, gdyby Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania w świętym mieście miało na Dariusza zapotrzebowanie. Ponieważ nie ma, Dariusz B. zarabia w Irlandii przy śmieciach, jak w Polsce wzięty dentysta. Pan Dariusz posiada również żonę Dorotę – bardzo atrakcyjną i uroczą kobietę – co zasadniczo byłoby powodem do zadowolenia większości mężów. Przez 25 lat stanowili oni tak zwane małżeństwo totalne – zjawisko, którego żadną naukową teorią wyjaśnić się nie da. On przynosił do domu cukier wtedy, gdy akurat go zabrakło, choć nigdy wcześniej sam nie kupował cukru. Ona odpowiadała na jego pytanie, zanim jeszcze je zadał. Dochowali się trójki dorosłych już dzieci, które wyszły na ludzi, czyli studiują. Pan Dariusz przez większość małżeństwa utrzymywał rodzinę, początkowo uprawiając sport, następnie prowadząc własną działalność gospodarczą, w końcu tyrając na obczyźnie.
Z nudów lub powołania, kiedy Dariusz już pół roku gastarbajterował, żona Dorota zatrudniła się w kurii prowincjonalnej Towarzystwa Świętego Pawła w Częstochowie jako kucharka. Zakon paulistów trudni się ewangelizacją przez media. Sztandarowym narzędziem chrześcijańskiej indoktrynacji paulistów jest miesięcznik „Familia” stojący na gruncie nierozrywalności małżeństw i zwalczania najmniejszych przejawów cudzołóstwa. Można w nim znaleźć deliberacje na temat późnego rodzicielstwa lub wywody eksperta od masturbacji ojca kapucyna Ksawerego Knotza pt. „Czy walczyć z masturbacją?”. Ojciec kapucyn radzi, żeby zamiast onanizmu po prostu się modlić.

Pojawił się ten trzeci

Dorota via telefonia internetowa wiele opowiadała mężowi o swojej fascynującej pracy w zakonnej kuchni, niemało wspominając o tym, że ksiądz przełożony paulistów w Polsce Roman Mleczko zajebistym facetem jest. Takim romantycznym. Do tego teolog, czyli znawca Boga. Poeta, który pisze wiersze i aforyzmy o miłości. O, na przykład taki: ‚Bądź otwarty na miłość Znam takie „kocham Cię” które sprawia, że istnieję…’
albo ‚Jest taka ogromna moc w Człowieku, która każe ciału unieść ku górze – to miłość’. Jeżeli ksiądz nie miał na myśli w tym ostatnim poemacie ruchów frykcyjnych, to aforyzm jest, zresztą jak większość Mleczkowych, bałamutny, czyli akurat taki, jakie kucharki uwielbiają. Dariusz słuchał tych wszystkich zachwytów nad koroną boskiego stworzenia, czyli nad prowincjałem Mleczko i zaczynał odrobinę żałować, że żona jest tak atrakcyjna. Gdy ujrzał księdza na zdjęciu w internecie, przeszło mu przez myśl, że obaj są do się bardzo podobni (zwłaszcza sposobem łysienia), tyle że tamten jest poetą, a on robi w irlandzkich śmieciach.
Dariusz zauważył również, że żona nie bywa tam, gdzie powinna być. W telefonicznych rozmowach udaje, że go nie słyszy, choć on wie, że go słyszy. Do granic mężowskiego szowinizmu doprowadziła Dariusza informacja, że żona udaje się z księdzem Romanem na wycieczkę w Góry Stołowe. Eskapada miała się odbywać w asyście trzech sióstr zakonnych i córki państwa B. Jak się potem okazało – córka się nie wybrała z braku obuwia stosownego do stąpania po górach. Dariusz natomiast, zamiast postępować według głoszonej przez paulistów reguły św. Pawła, że Miłość nie szuka złego, ustalił, w którym hotelu żona nocowała. Dowiedział się, że była z księdzem sama w jednym pokoju.

On nie chciał jej stracić

Dariusz zapomniał, że najważniejszą chrześcijańską cnotą jest miłość bliźniego. Owa cnota to również miłość jego żony do księdza Mleczki i na odwrót. Zapałał chęcią, aby tej najwyższej cnocie obić mordę. Ponieważ ręce miał za krótkie, bo z Irlandii do Częstochowy jest daleko, do wszystkich braci paulistów i sióstr paulistek, jakich znalazł w internecie, wysłał list otwarty, jak go nazwał. Żalił się w nim, że z każdym dniem jego stan psychofizyczny jest gorszy, depresja coraz głębsza. Biadolił, że źródłem jego nieszczęścia jest szczęście księdza i jego żony, a nienawiści – ich miłość.
W odpowiedzi na mail dostał pismo od prowincjała Mleczki, który tłumaczył się Dariuszowi jak każdy normalny facet posuwający cudzą żonę, córkę lub kochankę – że Dariusz opacznie interpretuje fakty, a listem otwartym go oszkalował. Prowincjał grozi też Dariuszowi policją – nie tłumacząc z jakiego powodu.
Na 40 listów, w których zawarł swoje wołanie o pomoc, autor otrzymał jedną odpowiedź od paulisty księdza Ryszarda Marii Tomaszewskiego z Lublina. W liście czytamy: Wydaje mi się, że jeżeli Panu zależy na uratowaniu Waszej Rodziny (a to powinno być najważniejsze), to powinien Pan pierwszą rzecz teraz uczynić: pójść do najbliższego kościoła, do Chrystusa i Jemu to osobiście w modlitwie przedstawić, pomodlić się o dary Ducha Świętego, o Boże rozeznanie, następnie pójść do spowiedzi i Komunii Świętej. Po czym przeprosić tych wszystkich, którym Pan przesłał ten list, a szczególnie żonę, którą, jak widzę, Pan bardzo kocha. Proszę mieć pewność: Ona też Pana kocha. Musicie się tylko pojednać, zjednoczyć i pozwolić, aby Chrystus zwyciężył w Was. Z serca życzę Panu dużo pokoju Chrystusowego i odzyskania pogody ducha. Ogarniam Pana, Rodzinę i powstały problem pamięcią w modlitwie.

Ona wybrała kochanka

Mimo wspierania modlitewnego ze strony paulistów niewiele modły pomogły. Ze strony żony Dariusz spotykał się z pokrętnymi tłumaczeniami. To opowiadała o romantycznych spacerach z księdzem Romanem, to im zaprzeczała. W końcu Dariusz niespodziewanie wrócił do kraju. Odebrał żonie swój telefon komórkowy i zapoznał się z treścią esemesów, jakie dosyłał ksiądz Roman w liczbie 141 miesięcznie. Dowiedział się z nich, że jego żona jest zjawiskowa, najpiękniejsza i ukochana. Takie tam kłamliwe historie, które opowiada się kobietom. Jest to zasadne, bo zazwyczaj trafia się na bezkresną głupotę kobiecej próżności i megalomanii. Co prowadzi do wiadomego finału. Tym samym Dariusz wbił miecz w swoje serce, uświadamiając sobie, że żona go nie kocha, a żonę kocha ktoś inny. Zadzwonił więc do księdza Romana z pytaniem: – Czy ksiądz sypia z moją żoną?
Ksiądz odparł: – Oczywiście, że nie. Ale kto mówi?
Dariusz sięgnął do argumentów racjonalnych, utrzymując, że to przywróci żonie właściwe spojrzenie na to, kogo warto kochać. Tłumaczył, że Romek wszak sutanny dla niej nie zrzuci. Ten pięknoduch nie jest w stanie żyć poza zakonem z jakiejś uczciwej roboty. Ona sama też się z pensji kucharki nie utrzyma, a jak sprawa się upubliczni – to niechybnie pauliści pogonią cudzołożnicę z roboty.
Pan Dariusz w końcu gadulstwa zaprzestał. Szuka sposobności odegrania się na wiarołomnej żonie i niemniej wiarołomnym konkurencie. Pisać będzie do papieża i episkopatu, co oczywiście rozkręci spiralę niechęci doń kobiety, z którą spędził większość życia, i spotka się z zalatującymi hipokryzją kłamstewkami kościelnej hierarchii.

Trwa szczęśliwe rozstanie

W praktyce bowiem jest inaczej niż nauczał Jezus Chrystus. Kobiecie chodzi o to, aby załatwić sobie jak najlepszego faceta. Dlatego śmieciarz jest gorszy od prałata, a ten od biskupa. Pomysł, aby obdarzać zaufaniem, cierpliwością, łaskawością stworzenie, które gotowe jest kochać tylko tych obdarzonych prestiżem, pieniędzmi i władzą, to w istocie najbardziej niedorzeczna idea, jaka przyszła do świętej głowy św. Pawła, którego dorobkiem pauliści się podpierają.
Wolno też już poddać w wątpliwość podstawową zasadę chrześcijaństwa, że Bóg jest miłością i rządzi światem. Bezpieczniej raczej przyjąć, że Boga nie ma, a świat chłopsko-babski jest niczym targowisko różności, na którym transakcje, nawet te zawierane w najlepszej wierze, z jednakowym prawdopodobieństwem prowadzić mogą do miłości lub nienawiści.
W końcu panu Dariuszowi życzymy udanego przewodu rozwodowego, na którego drogę już wystąpił. Panu Romanowi gratulujemy, że antyonanistyczne porady jego kolegi po fachu nie będą mu już wprawdzie potrzebne, ale współczujemy niechybnych zdziwień w związku z porzuceniem celibatu.

[2009] NIE.pl Nr 21/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: