Po co księdzu fiut

Zastanówmy się, czy skoro księża nie potrzebują korzystać z pociągu seksualnego, a Kościół nie potrafi dopilnować, żeby trzymali ręce przy sobie, a nie w gaciach ministrantów, to obowiązkowa kastracja chemiczna przy przyjęciu święceń kapłańskich nie byłaby najlepszym rozwiązaniem.

Pytanie nasunęło mi się podczas lektury książki „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią” holenderskiego dziennikarza Ekke Overbeeka.

•••

Po co księżom popęd seksualny, skoro nie mogą go używać?
Osoby będące impotentami nie mogą uzyskać święceń kapłańskich. Zatem – jak rozumiem – jest to taka zasada: musisz pożądać, ale swój popęd trzymać na uwięzi.

Kapłaństwo powinno być świadomym wyborem osoby zdrowej i nie może być ucieczką przed problemami.
Może i nie może, ale co z tego, skoro jest?

Według badań, na które powołuje się Overbeek, przeprowadzonych wśród 1,5 tysiąca amerykańskich księży w latach 70., od 20 do 25 procent z nich miało poważne problemy psychiczne. Co więcej, 60–70procent duchownych było emocjonalnie niedojrzałych, przy czym problemy w tym zakresie dotyczyły w dużej mierze ich seksualności.
W Polsce brak jakichkolwiek systematycznych danych na temat skali zjawiska pedofilii w Kościele, ale Watykan ocenia, że odsetek jego kapłanów zamieszanych w molestowanie nieletnich wynosi od 1,5 do 5 proc. Zważywszy, że liczba kapłanów w Polsce wynosi blisko 30 tysięcy, to nawet jeśli tylko 1 procent żywi niepowstrzymany popęd do dzieci, to wciąż oznacza to tysiące ofiar.

•••

W interesie katolików leży, żeby dzieci nie były macane przez księży. Zresztą jest to chyba również w interesie samych księży. Lektura rozbudziła jednak moje wątpliwości, czy aby na pewno. Książka podaje wiele przykładów tego, że ukrócenie praktyk pedofilskich w Kościele katolickim nie wydaje się dla tej instytucji priorytetem. Przeciwnie. Począwszy od księży, którzy chronią kolegów, aż po papieża Jana Pawła II, który w 2004 r. gratulował założycielowi zgromadzenia Legion Chrystusa Marcialowi Degollado, doceniając jego ogromną, hojną i owocną kapłańską posługę, choć już w 1976 r. do Watykanu wpłynęły informacje o tym, że molestuje on swoich wychowanków.
W mnożeniu się liczby ofiar znaczący udział ma sama instytucja Kościoła, która nie tylko stwarza sprzyjające do molestowania warunki (np. hierarchiczna struktura, która podkreśla posłuszeństwo wiernych wobec kapłanów), ale również w miarę możliwości dba, aby jej funkcjonariuszom nie stała się krzywda. Przenosi kapłanów z parafii do parafii. Ignoruje krzywdę ofiar. Zabiega, aby sprawa nie przedostała się do sądu czy prasy. Overbeek przypomina uchyloną w 2001 r. instrukcję „Crimen Solicitationes”: Nakazano w niej tajność pod groźbą ekskomuniki dla wszystkich, którzy mają jakąkolwiek wiedzę o przestępstwie. Świadectwa, które cytuje, pokazują, że nie była to instrukcja palcem na wodzie pisana.

•••

Nakaz milczenia jest jednym z głównych wątków książki. Milczeć mają ofiary terroryzowane przez księży. O milczenie zabiegają niekiedy również rodzice, którzy nie chcą wzbudzać skandalu. W końcu dziecku mogło się coś wydawać. Milczenie zachowuje również sam polski Kościół, twierdząc, że problem w gruncie rzeczy jest marginalny. Milczą w końcu media, które poza sporadycznymi informacjami na temat skazanych księży starają się nie narażać i nie zastanawiać się, czy problem jest systemowy. w książce opisane są przypadki, gdy to nie ksiądz pedofil, ale ksiądz, który na niego doniósł, zostaje usunięty z Kościoła.

Jak gdyby chronienie pedofilów, a nie wiernych, było podstawowym zadaniem tej instytucji. Zdarza się też, że oskarża się ofiarę. Z takim przypadkiem mamy do czynienia w rozdziale „Diabeł”. Dziewczyna, która dostaje konwulsji, gdy dotyka ją ksiądz, prowadzona jest przez rodziców do egzorcysty, bo uważają, że opętał ją diabeł. Związku z wcześniejszym molestowaniem przez księdza natomiast nie widzą. Absurdalne jest też polskie prawo, które zakłada przedawnienie po 15 latach. Nie bierze pod uwagę tego, że chodzi o molestowane dzieci. Gdy dziecko było molestowane mając 10 lat, musi się wyrobić przed ukończeniem 25. roku życia.

•••

To zresztą tylko niektóre problemy poruszane w książce „Lękajcie się…”. Matka jednej z ofiar narzeka na kampanię społeczną „Zły dotyk boli przez całe życie”: Po co robią takie kampanie, jeżeli potem nic z tego nie wynika?
Może już czas, żeby coś wynikło? W końcu mamy dwadzieścia kilka jednostek służb zajmujących się ściganiem terrorystów, a tu terrorystów jak na lekarstwo. Natomiast księży pedofilów najwyraźniej jest sporo, ale nie ma wyspecjalizowanych organów do ich ścigania. Może czas, żeby kilka jednostek przekwalifikować? Albo przynajmniej wprowadzić obowiązkową kastrację chemiczną kapłanów. Premier Tusk jest jej zwolennikiem.
Świat, w którym księża nie musieliby się dręczyć, czy gwałcić dzieci, czy nie, nie byłby chyba gorszy od obecnego.

[2013] NIE.pl Nr 10/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: