Szczekanie owiec

Dobry zwyczaj: nie pożyczaj. Zwłaszcza Kościołowi.

Michał Szpakowski od urodzenia był jakiś inny. Jego sąsiedzi potwierdzają, że gdy go chrzczono, rozszalała się burza i z nieba waliły gromy. Do komunii został dopuszczony warunkowo. Najwyraźniej obecność Bozi nie uświęciła też momentu, gdy Szpakowski dostępował sakramentu małżeństwa. Z nierozerwalnego węzła małżeństwa uwolnił się bowiem 4 tygodnie później.
Tłem dla wszystkich tych ważkich faktów z życia Szpakowskiego było miasto Grybów w województwie małopolskim. W Grybowie diabeł nie mówi jednak dobranoc. Żeby tam trafić, musiałby mieć niezwykle wyczuloną na wysepki cywilizacji nawigację GPS.

•••

Drugą po Szpakowskim atrakcją grybowską jest kościół parafialny pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Legenda mówi, że św. Katarzyna była dziewicą zamęczoną przez pogan. Inna legenda twierdzi, że Katarzyna była nie chrześcijańską dziewicą, lecz wybitną starożytną filozofką i matematyczką zamęczoną przez chrześcijańskiego biskupa. Przy wejściu do grybowskiego kościoła wisi tablica, a na niej słowa: Więcej jest szczęścia w dawaniu a niżeli w braniu.
Michał Szpakowski szczęścia dawania zasmakował aż do bólu zębów. Obie atrakcje Grybowa – Szpakowskiego i kościół – łączy bowiem długa i bogata historia. Z kolei jedyne, co na pewno można powiedzieć o św. Katarzynie, to to, że od 100 lat jest utrzymanką rodu Szpakowskich.
Dziadek pana Michała, Antoni Szpakowski, przez 2 kadencje był kolejno zastępcą burmistrza i burmistrzem Grybowa. Ponadto posiadał nieprzeliczone stada bydła rogatego najszlachetniejszych ras. Chleb w Grybowie i wokół wypiekano ze zboża Szpakowskiego. Był Szpakowski posiadaczem wielu hektarów gruntów ornych, lasów i austriackich obligacji wartych tysiące koron. W samym Grybowie posiadał nieruchomości i dziewięcioro potomków. Nie był skąpcem, o nie. Hojnie łożył na to, by Grybów się cywilizował i gdyby nie Szpakowski – być może do dziś jeszcze Grybów nie miałby kanalizacji ni wodociągów.

•••

W 1908 r. w Grybowie, w miejscu podupadającego i małego kościoła parafialnego rozpoczęto budowę nowego. W 1909 r. położono fundamenty. W 1913 r. biskup tarnowski dokonał tymczasowej konsekracji niedokończonego jeszcze kościoła. Kasa wyszła, roboty utknęły. Proboszcz św. Katarzyny uderzył więc do najzasobniejszych obywateli Grybowa. Jako najznaczniejszy pośród znacznych grybowian dziadek Szpakowski nie pozostał obojętnym na powab grybowskiej św. Katarzyny. W 1914 r. udzielił pożyczki ówczesnemu proboszczowi Leonowi Tarsińskiemu na kwotę 2 tys. koron w złocie na 6 proc. do chwili spłaty. Przeliczone na dzisiejsze złotówki daje to 102 500 zł.
Dzięki dziadkowi Szpakowskiemu i jemu podobnym w roku 1918, po zakończeniu wojny, kościół lśnił na chwałę Pana. Świątynia była neogotycko-rokokowo-barokowa. Bogata w dwie kaplice, cztery ołtarze, płaskorzeźbę przedstawiającą panoramę Jerozolimy i przecudowny obraz Matki Bożej Przedziwnej – słynącej łaskami. Zachwyt nad zaświatowym majestatem świątyni kazał zamilknąć pożyczkodawcom co do ewentualnego terminu spłaty. Dziadek Szpakowski pomarł, nie zająknąwszy się o wekslu. Milczał i ojciec Michała Szpakowskiego, bo akurat w 1974 r. biskup tarnowski ogłosił grybowski kościół sanktuarium maryjnym! Szczęście w parafii i elegancka dyskrecja nowego proboszcza nie pozwalały wierzycielom na zaczepianie go w tak nieeleganckiej sprawie jak spłata długu.

•••

Milczenie kontynuowałby też wnuk Michał Szpakowski, gdyby nie to, że majątek dziadka dawno już upaństwowiono. Michał Szpakowski, poza tym, że zostały mu cztery krowy, ma jednak i dwie pasje. Pierwsza to telewizja. Szpakowski lubi wiedzieć. Druga to zagadnienia prawno-administracyjne. Nawet dojąc krowy, myśli ma zaprzątnięte aktami normatywnymi. Nie zapominał więc o wekslu rodu Szpakowskich, który nadal pozostawał niewykupiony.
Gdzieś tak w roku 2008 za pośrednictwem telewizji dotarło do Szpakowskiego, że idzie nowe… O proszę, ludzie przestają się bać mówienia o pedofilii w Kościele rzymskokatolickim. Włącza jeden kanał – pijany ksiądz sprawcą wypadku! Włącza drugi – słyszy, że Kościołowi trzeba ująć, bo ma za dużo! Pstryka inny – proboszcz okrada wiernych! Szpakowski się zagotował, gdy do drzwi zapukali wysłannicy grybowskiego proboszcza, żądając datku na remont kościoła. Na wzór dziadka-posiadacza ziemskiego kazał im poczekać w przedpokoju. Poszedł po weksel, machnął im przed oczyma: niech przeczytają i sami osądzą, czy jest jeszcze coś winien grybowskiemu proboszczowi.
Zapieniony bezczelnością i pazernością kościółkowych Szpakowski jeszcze tego samego dnia wysmażył pismo do kurii biskupiej w Tarnowie. Pismo zaczynało się tak: Uprzejmie informuję, że jestem spadkobiercą po moim ojcu Wincentym Szpakowskim spadkobiercy Antoniego, a co za tym idzie wnoszę o zwrot pożyczki, jakiej udzielił mój dziadek Antoni Szpakowski W dniu 02.01.1914 na ukończenie budowy kościoła parafialnego w Grybowie ówczesnemu proboszczowi tej parafii.
Po uprzejmym wstępie Szpakowski wyłuszczył pobudki, które skłoniły go do upomnienia się o zwrot. Nadmienił przy tym, iż jego, Szpakowskiego, życzenie mogłoby być zaspokojone, bo proboszcz akurat sprzedawał majątek nieruchomy, tj. działki budowlane, grunty orne i budynki znajdujące się w Grybowie. Remont kościoła trzeba owszem opłacić, ale dlaczego nie zacząć od spłaty budowy? – rozumował. Prosił więc kurię tarnowską o zajęcie stanowiska w rzeczonej sprawie, dołączył wyrazy szacunku i poważania.

•••

Mając cierpliwość w genach, Szpakowski czekał na odpowiedź 2 lata. w lutym 2010 r. znów przypomniał się kurii. Tym razem dodał, iż jeśli kuria nie ustosunkuje się do jego pisma w ciągu 14 dni od daty otrzymania listu, Szpakowski upłynni weksel na wolnym rynku w obrocie papierów wartościowych. Tym razem nie upłynęły 2 niedziele, gdy kuria zareagowała! Poleciła, aby Szpakowski nawiązał kontakt z proboszczem grybowskiej parafii.

Ksiądz proboszcz magister Ryszard Sorota po pierwsze zaprosił Szpakowskiego na protokołowane spotkanie do kancelarii.
Po drugie zanegował trwałość Kościoła jako instytucji.

Odżegnał się od jakichkolwiek zobowiązań w jego imieniu. Roszczenia Szpakowskiego uznał za wymierzone w całą grybowską parafię, która jest właścicielem kościoła. Pogroził mu przy tym, że o sprawie poinformowana zostanie rada parafialna z podaniem nazwiska i adresu Szpakowskiego, a potem – przez ogłoszenia parafialne – wszyscy w parafii. Proboszcz magister Sorota podkreślił wagę ogłoszeń parafialnych przy podejmowaniu kolejnych działań przez Szpakowskiego.
Jeszcze tego samego dnia pofrunęło do tarnowskiej kurii kolejne pismo Szpakowskiego. Nie omieszkał wspomnieć ani o wyprzedawaniu majątku parafii przez proboszcza, ani o wybiórczej pamięci kolejnych proboszczów nękających parafian o datki na kościół. Ani też o aroganckim tonie, w jakim odpowiedź księdza magistra była utrzymana. Zauważył ponadto, że weksel podpisał ówczesny proboszcz Tarsiński w otoczeniu świadków, a nie cała grybowska parafia. Poprosił w związku z tym o nieodsyłanie w tej sprawie do proboszcza Soroty. Słowa proboszcza nasuwały bowiem refleksję, że aby zobowiązanie proboszcza Tarsińskiego mogło być spłacone, ten musiałby mieć potomka, który by ów obowiązek odziedziczył. w Kościele katolickim mimo obecności Ojca Świętego, matki Teresy oraz licznych braci i sióstr, dziedziczenie nie istnieje. Szpakowski ma własną teorię na ten temat: Kościół to instytucja z tradycjami. Ma tradycję brania, a nie dawania.

•••

Szpakowski zagroził kurii, że będzie domagał się wykupu weksla, choćby sam miał ponieść jakieś konsekwencje nieprzyjazne dla jego osoby. Prawo jest prawem dla wszystkich – o tym stanowi konstytucja i jej artykuły! Kolejny list wysłał do kurii na Wielkanoc 2011 r. Już z adnotacją, że o sprawie wie prymas Polski, który czeka na to, co kuria na to.
Życzliwi szeptali Szpakowskiemu, aby weksel oddał proboszczowi, o sprawie zapomniał i łba nie nadstawiał. Ale on się nie boi. Na cmentarzu komunalnym dziadek Szpakowski pobudował grobowiec na 30 trumien, więc czego jeszcze ma się bać?
W Grybowie jest więc Michał Szpakowski atrakcją, którą grybowianie podziwiają, gdy w pobliżu nie ma proboszcza. Przecież wszyscy wiedzieli, do kogo proboszcz pije, gdy mówił po mszy o gorgonach, które zagnieździły się w parafii! Znaczy takich krwiożerczych babach skrzydlatych ze szponami, kłami i jadowitymi wężami na głowie. Bo choć poza Szpakowskim są i inni potomkowie pożyczkodawców, tylko on rości sobie prawa do świątyni i Kościoła rzymskokatolickiego.
Jakoż gdy pogonił spod drzwi wysłanników proboszcza w sprawie datków, Grybów się ocknął. Ludzie przestają płacić, spuszczają psy i w ogóle coraz bardziej hardzieją.
Szpakowski nie zamierza kurii popuścić. Nie pozwie parafii, bo nie ma osobowości prawnej. Ale lubi pisać listy, będzie więc czarnych nękał. Pójdzie na wojnę choćby z Watykanem! Skoro w sejmie jest Palikot, Szpakowski jest optymistą.
– Dał nam przykład, jak zwyciężać mamy – deklamuje w uniesieniu. – Koniec golenia owieczek. Owce nauczyły się szczekać!
Kolejny list do kurii wyśle Szpakowski na święta. w tym okresie czarni przypominają, by się ubogacać i czynić dobro. Szpakowski więc daje im możliwość uczynienia dobra.

[2011] NIE.pl Nr 51/2011

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: