Kakaowy biskup

19 czerwca w Sosnowcu odbył się spęd wszystkich księży tamtejszej diecezji. Z zapowiedzi wynikało, że chodzi o „trudne sprawy”.

Diecezja sosnowiecka należy do najbiedniejszych w Polsce, co nie znaczy, że jest szczególnie malutka. Ponad 400 księży, ponad 100 sióstr zakonnych i – podobno – 634 tysięcy owieczek. Owieczek niesfornych i niepokornych, które niechętnie słuchają komunałów o jednej prawdzie, tej prawdzie naprawdę prawdziwej. Co gorsza, niesforne i niepokorne są nie tylko owieczki, lecz również i ich pasterze. Ośmielają się krytykować księdza biskupa i jego dworzan za to, co czynią za dnia, jak również za to, co robią po zmroku. Po diecezji krążą listy otwarte, wspomnienia, paszkwile i pomówienia. Do siania wrogiej antybiskupiej propagandy, powszechnie wykorzystywany jest internet. Niektórzy autorzy materiałów szkalujących biskupa ośmielają się nawet pod swoimi wypowiedziami podpisać. Zaś najgorsze jest to, że znaczna część księży to obrzydliwi heteroseksualiści. Zamiast kochać się w innych sukienkach duchownych, wolą grzeszyć myślą, słowem i czynem ze spódniczkami noszonymi przez płeć przeciwną. Z tą zgrają plotkarzy i lubieżników ksiądz biskup Grzegorz Kaszak sobie nijak nie radzi.

– Ten tygodnik!
To „NIE”!– reklamował nas ksiądz biskup podczas zwołanego przez siebie zgromadzenia diecezji sosnowieckiej.
Oniemiali księża zastanawiali się, czy biskup Kaszak rzeczywiście miał zamiar nas sławić, czy jednak zamierzał krytykować.

A może sam do końca nie wiedział, jak odnieść się do naszego tygodnika. Wszak my chwalimy rozwiązłość, uwielbiamy chędożyć, przepadamy za trójkątami i orgietkami. Nie lubimy rutyny, radują więc nas zarówno kontakty międzypłciowe, jak też stosunki damsko-damskie oraz męsko-męskie. Nie pogardzi się też owieczką – wełnianą.
Niestety trzeba przyznać, że tygodnik „NIE”nie był jedynym tematem wspomnianego zgromadzenia księży.
Bepe Kaszak ma bowiem sporo problemów na głowie. Nie wszystkie da się przemilczeć. Ale zacznijmy od tego, o którym ksiądz biskup raczej nie mówi, a jeśli już, to wypłakując się w rękaw zaufanym dworzanom. Największym problemem sosnowieckiego biskupa stał się nowo wybrany papież. Dobrze było z poprzednim. Ksiądz biskup śmiało mógł jeździć do Rzymu na przymiarki u ulubionego krawca Barbiconiego. Brał przykład z Georga Gaenswaina, osobistego sekretarza papieża Benedykta XVI, zwanego Clooneyem Watykanu. Spineczki, szpileczki, buty na wysoki połysk, kapelusze i peleryny z kapturem noszone przez Kaszaka i kilku jego najbliższych współpracowników, początkowo budziły sensację wśród mieszkańców Sosnowca. Później przestały.
Benedykt XVI nagle jednak ustąpił, a na tronie Piotrowym zasiadł Franciszek.
W kurii są święci… naprawdę niektórzy to święci ludzie, ale jest tam też prąd zepsucia. Mowa tutaj o lobby gejowskim. To prawda, że ono istnieje – słowa te papież Franciszek miał wypowiedzieć na zamkniętym spotkaniu ze Stowarzyszeniem Latynoamerykańskich Kongregacji Zakonnych CLAR.
„La Repubblica” pisała, że to właśnie istnienie gejowskiej „kliki” w Watykanie było prawdziwym powodem rezygnacji Benedykta XVI z godności papieża.
I pomyśleć, że biskup Kaszak w marcu jechał do Rzymu nie po to, by odwiedzić swojego ulubionego krawca, lecz po to, by uczestniczyć w mszy inaugurującej pontyfikat papieża Franciszka. Wraz z innymi zgromadzonymi w katedrze na Lateranie słuchał papieskiej homilii, w której nowy biskup Rzymu kładł nacisk na uczucie miłości. Czyli zapowiadało się nieźle. Nie minęło kilka miesięcy, a tu nagle taki cios. Biskup Kaszak został objęty szczególnym nadzorem Watykanu.
Nadzór Watykanu dotyczyć ma w Polsce dwóch biskupów. Poza Kaszakiem jest to Zbigniew Kiernikowski, metropolita siedlecki. Watykan nie podaje do publicznej wiadomości nawet tego, skąd wieje wiatr. Tym bardziej więc nie należy oczekiwać oficjalnego komunikatu w sprawie nadzoru. Można się tylko domyślać, że w przypadku biskupa Kiernikowskiego chodzi o podejrzenie, iż głosi on herezje neońskie.
W sprawie biskupa Kaszaka także nie wydano żadnego komunikatu. Wszyscy księża wiedzą o nadzorze, wszyscy o nim mówią, ale na oficjalnych spotkaniach udają, że o niczym nie mają pojęcia. I wszyscy są pewni, że biskup podpadł papieżowi, ponieważ ten jest przeciwnikiem pedalstwa. Do Franciszka musiał dotrzeć któryś z obrzydliwych listów otwartych kolportowanych wśród księży diecezji sosnowieckiej: Dawny prefekt seminarium był posądzony o pedalstwo (wiele wypowiedzi wychowanków o tym świadczy). Został najbliższym współpracownikiem biskupa. Nas księży wkurza, że nami zaczęły rządzić pedały. Jak gdyby w byciu pedałem było coś złego… Ale Franciszek zapewne uważa inaczej. Tym bardziej, że różnej maści pedalątka (cytat) we wspomnianym liście otwartym są wymienione z nazwiska i z pełnionej funkcji.
Papież nakazał likwidację seminarium diecezji sosnowieckiej. Okrutnik rządzący dziś z Rzymu znęca się więc nie tylko nad księdzem biskupem, lecz również nad całą sosnowiecką społecznością rzymskich katolików. Seminarium duchowne diecezji sosnowieckiej działa w Krakowie. Było to jedno z najsłodszych miejsc znajdujących się pod kuratelą biskupa. Kilkudziesięciu milusich chłopaczków, czyściuchnych i przystojnie odzianych. A na ich czele pasterz nie mniej jak oni milusi. Jakiś czas temu posunięto starego i nieładnego rektora. Mniej więcej od roku obowiązki rektora pełni ks. Konrad Kościk. Może nie jest szczególnie wykształcony, ale za to świeżutki.
Ksiądz biskup i jego dworzanie z chęcią bywali na przedstawieniach organizowanych specjalnie dla nich przez smakowitych kleryków. Klerycy udawali np. smerfy z bajki. Odgrywali scenę zaślubin jednego ze smerfów ze Smerfetką (o czym jakiś czas temu pisaliśmy – „Czarne smerfy”, „NIE” nr 23/2012). Nic złego nie robili. Gdyby ślub ze Smerfetką brał Papa Smerf, dokonałby się incest potępiany przez Kościół. Ale jeśli Smerfetkę poślubił i posiadł jej daleki kuzyn, nie było się czego czepiać. Wszak Kościół w przeszłości dopuszczał małżeństwa pomiędzy kuzynostwem. Nie uznawano ich za stosunki kazirodcze. I cóż złego w tym, że Smerfetkę odgrywał jeden z kleryków. To tylko przydawało przedstawieniu pieprzu.
Bepe Kaszak podpaść papieżowi może po raz kolejny. Pan chce, byśmy my, księża, byli pasterzami, a nie fryzjerami – powiedział papież Franciszek dosłownie kilka dni temu. Papieskie potępienie dla strzyżenia owieczek rozeszło się szerokim echem także w diecezji sosnowieckiej. Tym bardziej, że dopiero co biskup udzielił oficjalnego wyróżnienia jednemu ze swoich podwładnych.

Wyróżnienie to otrzymał ks. Zbigniew Luty, proboszcz parafii św. Katarzyny w Wolbromiu. Biskup nagrodził go za największą hojność. Oczywiście nie hojność wobec biednych bądź chorych. Ks. Luty co miesiąc stawiał się w siedzibie kurii diecezjalnej w Sosnowcu z grubą kopertą i za to bp Kaszak ks. Lutego wysławia.
Zaradność ks. Lutego w pozyskiwaniu funduszy na rzecz swoją i księdza biskupa dotarła aż do Warszawy. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie w sprawie praktyk monopolistycznych. Skargę na proboszcza złożył parafianin, któremu ksiądz kazał wybulić 700 zł za zgodę na odnowienie grobu rodziców. Ale również inni wierni buntowali się przeciw zdzieraniu z nich skóry, co ksiądz miał w głębokim poważaniu. Chcą chować bliskich za płotem cmentarnym? Proszę bardzo.

Nawet niechętni biskupowi nie mogą odmówić mu dobrego gustu. Niedawno bp Kaszak znowu wyskoczył do Rzymu. Podobno zrobić przymiarki u krawca. Po kątach kurii diecezjalnej szepcze się jednak, że wizyta u krawca była jedynie pretekstem do tego, by odwiedzić przyjaciół w Watykanie. Jakby to było coś złego i wstydliwego. Miarą dobrego gustu jest przecież pewna wybredność, tak w wyborze krawca, jak w doborze towarzystwa.
Ta wybredność cechuje biskupa także w przypadku przyjaźni zawieranych w Polsce. Bratnią duszę ksiądz biskup odnalazł w osobie proboszcza kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Sosnowcu. Obok kościoła jest plebania. W trosce o dyskrecję biskup podjeżdża tam swoim prywatnym samochodem (jego służbowa škoda superb jest powszechnie rozpoznawana).
W sąsiednim Będzinie jest dom spokojnej starości dla emerytowanych księży diecezji sosnowieckiej, oficjalnie zwany Domem św. Józefa Oblubieńca NMP. Poprzedni biskup budował ów przybytek także z myślą o sobie. Obecny postanowił część obiektu przystosować do przyjmowania pacjentów komercyjnych. Jak zauważył jeden z księży, który odważył się to opisać, „zysk ekonomiczny” wymusił przebudowę Domu św. Józefa: Na początek dewastowano całe wyposażenie, choć było ono już kompletnie zainstalowane i gotowe do użytkowania. W kolejności niszczono aneksy, sedesy, umywalki, kabiny, a nawet oświetlenie, drzwi na korytarz z poszczególnych pomieszczeń. Rozbierano niektóre ścianki wewnętrzne, w miejsce których, tylko nieco dalej, wznoszono nowe. Zrywano kafelki w niektórych łazienkach, aby w innych pomieszczeniach zakładać nowe. Założono też nową instalację elektryczną, alarmową, przeciwpożarową i w końcu wszystko pomalowano. Ksiądz był przekonany, że akty wandalizmu wynikają z czystej głupoty budowlańców. Wygląda jednak na to, że cała akcja była starannie przemyślana i miała przynieść spore zyski jej sprawcom. W ramach „przebudowy” rozwalono nowiutką kotłownię. Jedne kotły zastąpiono innymi.
Ówczesny dyrektor domu był przeciwnym tym zmianom. Podczas spotkania z biskupem wyraził swoje wątpliwości. Próbuje się stworzyć oddział geriatryczny dla bogaczy, a to być może nie uchodzi.
– Ewentualne zaistnienie takiego tworu, na co jednak wiele wskazuje, będzie zgorszeniem także i dla biednych z pobliskich dzielnic robotniczych, w których ludzie żyją na skraju biedy – mówił. – Ich z pewnością nie będzie stać na pobyt w ośrodku za 4 tys. zł miesięcznie.
Wkrótce został posunięty ze stanowiska. Zastąpił go młodziutki i urodziwy ksiądz, do którego biskup Kaszak ma wielkie zaufanie. Powierzył mu bowiem również stanowisko dyrektora Caritas diecezji sosnowieckiej.
Za nieoceniony dokument epoki Kaszaka należy uznać „Bogu z jego darów” ks. Zygmunta Woźniaka.
Kronika rządów obecnego biskupa krąży po diecezji sosnowieckiej w postaci licznych kserokopii, które duchowni przekazują sobie w ścisłej konspiracji, a czytają z wypiekami na twarzy. Nic dziwnego, że biskup wszczął śledztwo, które ma pomóc w odkryciu i likwidacji konspiry. W e-mailu wysłanym do wszystkich kapłanów diecezji kanclerz kurii sosnowieckiej ks. Mariusz Karaś ogłosił: W związku z kontrowersyjną publikacją naszego starszego Kapłana, Ksiądz Biskup Grzegorz Kaszak powołał Komisję w składzie (…) w celu zbadania zawartych w niej stwierdzeń. Komisja jest otwarta na sugestie i uwagi naszych księży, którzy mogą je zgłaszać do któregokolwiek z członków.
W kronice tej poczesne miejsce zajął m.in. tygodnik „NIE”. Żeby nie zarzucono nam czczych przechwałek, cytujemy ten frapujący fragment: W najbliższym czasie ma być powołana (lub już stało się to faktem) przez Rzym specjalna Komisja, której zadaniem będzie dogłębne zbadanie (dość przykrej) sytuacji środowiska Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. (…) Tak czy inaczej (jak wszystko na to wskazuje) Komisja zajmie się dziedziną moralną wspomnianego środowiska w Krakowie (…) Rozeszła się wiadomość o powołaniu przez Rzym Komisji do zbadania morale środowiska Seminaryjnego diecezji sosnowieckiej. w związku z tymi wydarzeniami powstała nowa jakościowo atmosfera, z nieprzewidzianymi do końca następstwami. Krótko mówiąc atmosfera bardzo nieprzyjemna, a wynikająca z dość powszechnie już znanych „faktów” amoralnych rozpowszechnianych przez niektóre lewicowe środki społecznego przekazu, a docierające do szerszego społeczeństwa.

Wiedzieliśmy, że nasz artykuł o smerfach w seminarium duchownym diecezji sosnowieckiej wyrywali sobie członkowie Konferencji Episkopatu Polski. Nie wiedzieliśmy jednak, że czytano go nawet w Watykanie.

[2013] NIE.pl Nr 27/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: