Bezrobotny chciał pochować ojca. Ksiądz za pochówek zażądał 700 złotych

Kościelne opłaty za pochówek w teorii mają być dobrowolne, ale praktyka wygląda zupełnie inaczej. Potwierdzają to przypadki takie jak ten bezrobotnego Adama z parafii w Legionowie, który chcąc pochować ojca musiał zapłacić księdzu 700 złotych.

Historię Adama, bezrobotnego absolwenta techniku elektrycznego, opisuje dziś „Gazeta Wyborcza”. Śmierć ojca była dla niego szokiem, a starania o pochówek okazały się drogą przez mękę. Ze względu na to, że zarówno on, jak i jego matka pozostają bez pracy, liczył na to, że ksiądz nie weźmie dużo za pochówek. Ale w kancelarii parafii w Legionowie usłyszał kwotę 700 złotych.

Adam

Z wujkiem próbowałem przekonać proboszcza legionowskiej parafii. Pokazałem zaświadczenie z ZUS o wysokości renty taty i zaświadczenia z urzędu pracy moje i mojej mamy. Jedyna odpowiedź, jaką usłyszałem, to: „Niech się złoży rodzina”. Zasiłek pogrzebowy 4 tys. zł. nie wystarczył, 2,5 tys. kosztowało wykopanie grobu, najtańsza trumna tysiąc złotych.

Ks. Witold Och, proboszcz parafii w Legionowie sprawy nie chciał komentować.

Jak powinno wyglądać ustalanie ceny za pochówek? Niepisana zasada mówi, że ksiądz nie wyznacza stałej opłaty i liczy na ofiarność parafian. Ta ofiara to zwykle kilkaset złotych, ale bywają przypadki, w których księża sami określają cenę za pochówek. – Wierzę, że są księża altruiści gotowi nie wziąć nic i tacy, którzy powiedzą: Jak wam nie odpowiada 1,56 tys., to idźcie gdzie indziej – komentuje ks. Wojciech Lemański, proboszcz parafii w Jasienicy. Ks. Lemański dodaje, że nadużycia związane z opłatami pojawiają się po obu stronach. – Czasem spotykamy się z takim podejściem, że ksiądz powinien odprawić za darmo – zaznacza.

[2012] NaTemat.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: