Jak prawicowi dziennikarze dopuścili się manipulacji, by obronić skazanego za molestowanie seksualne księdza

Dziennikarze „wSieci” oraz stowarzyszenie „Stop manipulacji” za wszelką cenę próbują obronić skazanego przestępcę. Mirosław Bużan, duchowny katolicki został skazany za rozpijanie i molestowanie nieletniej dziewczyny. „wSieci” przedstawiło dowody na to, że ksiądz był niewinny. Tymczasem okazuje się, że dowód niewinności duchownego jest zręczną manipulacją.

W najbliższy wtorek odbędzie się rozprawa w sprawie księdza Mirosława Bużana, skazanego za molestowanie seksualne nieletniej Aleksandry. Podczas gdy prawicowi dziennikarze za wszelką cenę bronią duchownego, wychodzi na jaw, że ten ma słabe alibi. Nagrania, które miałyby świadczyć o jego niewinności według śledczych okazują się sfabrykowane.

Mirosław Bużan w 2011 roku został skazany rok i cztery miesiące więzienia w zawieszeniu na cztery lata za rozpijanie i zgwałcenie nieletniej dziewczyny. Rok później przedstawił prokuraturze cztery dyktafony, na którym jego rzekoma ofiara przyznaje się siostrzeńcowi księdza i jego koledze do składania fałszywych zeznań. Na nagraniach słychać było dziewczynę, która mówiła o wrobieniu księdza. Nakłonić ją miał do tego lokalny biznesmen, który był skonfliktowany z Bużanem. .

W ostatnim numerze „wSieci” przedstawiono księdza jako ofiarę prokuratury wrobionego w pedofilię. Choć początkowo stwierdzono autentyczność nagrań, prokuratura skierowała je do kolejnych badań. Tam stwierdzono, że zostały one… sfabrykowane. Ksiądz poprosił, by jeszcze raz je zbadano. Wtedy taśmy zaginęły w gdańskiej prokuraturze.

Na podstawie tych informacji „wSieci” dowodzi, że prokuratura za wszelką cenę chciała wrobić niewinnego księdza w molestowanie. Niszcząc dowody świadczące o jego niewinności. Jednak pominęli przy tym jedną ważną informację. Obecnie trwa śledztwo w sprawie tworzenia fałszywych dowodów przez Sebastiana Ż. siostrzeńca księdza, oraz jego wspólnika Dariusza B.

Jak się okazuje, prokuratura poza nagraniami postanowiła doprowadzić do konfrontacji świadków, podczas której krewny duchownego nie rozpoznał Aleksandry. Po poinformowaniu jego wspólnika o tym, Dariusz B. przyznał się do sfabrykowania dowodów. Odnaleziono także dziewczynę podszywającą się pod Aleksandrę.

Tymczasem „wSieci” zamiast potępiać przestępcę i działania księdza Bużana zażarcie go broni. Natomiast stowarzyszenie „Stop manipulacji” pokazuje wyjątkową hipokryzję, kiedy pozwala dziennikarzom manipulować faktami. Nawet jeśli taśmy nie zaginęły, to i tak wychodzi na to, że ksiądz nie dość, że molestował niewinną dziewczynę, to na dodatek próbował ją oskarżyć o kłamstwo.

[2014.01.26] NaTemat.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: