FiM – Ksiądz Gaga…tek

Chcecie legalnie dorobić we Włoszech? Uważajcie na katolickiego księdza!

Ksiądz  Andrzej Gagacki mieszka we Włoszech w Avio, gdzie żyje „po cywilnemu” z przyjaciółką Eweliną. Dotarliśmy do osób, którym ksiądz Gagacki obiecał legalną pracę w Italii, wyłudził pieniądze, naraził na ogromne koszty, nie wywiązał się z obietnicy i groził swoimi znajomościami, gdyby informacje o jego przekrętach wyszły na jaw. Jedną z jego ofiar stała się pani Anna W. z Cieszyna, dyplomowana położna z dwudziestoletnim stażem. Razem z kolegą pielęgniarzem 31 sierpnia br. wyjechała do Włoch, gdzie za legalną pracę w swoim zawodzie miała otrzymywać około 1200 euro miesięcznie. 4 września byli z powrotem w Polsce, bo okazało się, że żadnej pracy nie ma, a pośrednik – ksiądz Andrzej Gagacki – to oszust.

Pani Anna o możliwości pracy we Włoszech dowiedziała się od koleżanki, która podała jej numer telefonu do polskiego księdza Andrzeja Gagackiego. 24 kwietnia Gagacki zorganizował spotkanie w Warszawie. Przyszło około pięćdziesięciu pielęgniarek! Gagacki mówił, że proces nostryfikacji dokumentów (świadectwo ukończenia szkoły medycznej, zaświadczenie o niekaralności, zaświadczenie z zakładu pracy, dyplom  i życiorys) trwa od trzech do dziewięciu miesięcy. Wszystkie dokumenty muszą być przetłumaczone na język włoski przez tłumacza przysięgłego, opatrzone pieczątkami z urzędów i konsulatu i przekazane do Ministerstwa Zdrowia w Rzymie. Ale w okresie oczekiwania na nostryfikację można legalnie pracować jako opiekun w domach starców lub we włoskich rodzinach. Twierdził, że jest bardzo dużo możliwości, zwłaszcza w Rzymie i na północy Włoch, obiecywał też mieszkanie (za 250 euro na miesiąc) i wyrobienie pozwolenia na pracę. Był bardzo przekonujący i wywarł na wszystkich dobre wrażenie.

Pani Anna wyjechała do Włoch wraz z kolegą Michałem. Przyjechali do Avio, gdzie ksiądz Gagacki ma mieszkanie.
– Gagacki przy powitaniu wyznał, że w Avio żyje jak osoba świecka i prosi, żebyśmy nie zwracali się do niego per „ksiądz” – mówi Anna W.
– Innym razem zwierzył się, że życie z przyjaciółką bardzo mu odpowiada, ale nie zamierza rezygnować ze stanu duchownego, który zapewnia
mu stabilizację finansową i zabezpieczenie na starość. Okazało się, że dla mnie i dla kolegi nie ma pracy.

Anna i Michał pojechali do urzędów zatrudnienia w Rawennie i Weronie. Tam okazało się, że ich dokumenty nie zawierają żadnego pozwolenia na pracę, ponieważ warunkiem jego uzyskania jest zameldowanie. Gagacki powiedział, że może załatwić im fikcyjny meldunek za 50 euro od osoby, ale oni byli już zdecydowani na powrót do Polski.
– Ksiądz Gagacki nie zaproponował nam żadnej pomocy – mówi pani Anna. – Kiedy powiedzieliśmy, że nie zostawimy tak tej sprawy, zaczął nas straszyć znajomościami w kurii. Mówił, że ma pieniądze i stać go na opłacenie prawników. Przedstawił nam do podpisu zobowiązanie na 80 euro, które miało być gwarancją naszego milczenia. Nie podpisaliśmy tego zobowiązania, co bardzo zdenerwowało księdza. Do Polski powróciliśmy bardzo rozczarowani. Na całą tę imprezę wyłożyłam ponad trzy tysiące złotych. Obecnie jestem bez pracy, a jedyne, co jeszcze mogę zrobić, to nagłośnić tę sprawę i ostrzec inne pielęgniarki i położne przed współpracą z księdzem Andrzejem Gagackim.

###

Dzwonię pod podany przez panią Annę numer włoskiej komórki. Mówię, że jestem pielęgniarką z Łodzi. Ksiądz Gagacki informuje mnie o konieczności złożenia dokumentów do nostryfikacji, ale i o możliwości wcześniejszego podjęcia pracy, na przykład opiekunki.
– Jest praca? – pytam.
– Jest dużo pracy, zwłaszcza na północy i ewentualnie w Rzymie.
– Legalna? Bo nie chcę mieć problemów…
– To zrozumiałe, oczywiście legalna.
Kiedy przygotuję papiery, mam przyjechać do Włoch. Ksiądz znajdzie pracę i mieszkanie,  w ogóle we wszystkim pomoże…

###

Przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, pani Teresa Banachowicz, została poinformowana o przygodzie kolegów z Cieszyna. Przyznaje, była na części spotkania w lipcu, ale nie znała wcześniej Gagackiego. Podkreśla, że na pracę we Włoszech decydowały się dorosłe osoby, które powinny być wyczulone na najdrobniejsze nieprawidłowości. Tyle tylko, że Gagackiemu, jako księdzu, bardzo łatwo uśpić czujność i udawać  dobrodzieja, a z 700 zł netto trudno się w Polsce utrzymać.

[2004] FaktyiMity.pl Nr 39(238)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: