Ksiądz na odwyku, parafia bez gospodarza

Parafia Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Suchej Beskidzkiej nie ma obecnie gospodarza, gdyż dotychczasowy proboszcz został odsunięty od pełnienia swoich obowiązków. Na razie nie wiadomo, czy odzyska stanowisko.

Przypomnijmy krótko. 7 grudnia ubiegłego roku doszło do bulwersującej sytuacji. Proboszcz suskiej parafii (w oficjalnym komunikacie policji był on nazwany mieszkańcem Krakowa) przejeżdżając skodą octavią przez Zembrzyce stracił panowanie nad pojazdem. Auto wypadło z drogi i się wywróciło. Przybyli na miejsce kolizji policjanci ustalili, że suski ksiądz ma w wydychanym powietrzu dwa promile alkoholu! – Dotarło już do nas odebrane księdzu prawo jazdy z dołączonym do niego wnioskiem o zatrzymanie dokumentu. Na razie sprawą zajmuje się policja. Po zakończeniu czynności otrzymam materiały i dopiero wówczas będę mógł powiedzieć coś więcej – poinformował nas kilka dni po zdarzeniu Jerzy Procner, szef suskiej Prokuratury Rejonowej w Suchej Beskidzkiej.

Kolizja z udziałem suskiego proboszcza podzieliła parafian. – Pamiętacie jak wyglądał mały kościół? A jak teraz. Zrobił źle, ale lepszego proboszcza ze zmysłem do zarzadzania inwestycjami nie spotkaliśmy wcześniej. Takich ludzi nam potrzeba – napisała na portalu beskidzka24.pl Izabela. Po części poparł ją czytelnik podpisujący się nickiem Marcin – Pan Jezus miał tylko 12 apostołów i zdradził go jeden. W tak ogromniej liczbie jak dzisiaj, nawet setka to jest mniej niż jeden na dwunastu. Oczywiście od księży się wymaga więcej, bo więcej otrzymali, ale bądźmy sprawiedliwi. Kto przekreśla wszystko przez czyjś jeden czy drugi błąd, ten ma bardzo złą wolę i chyba nic w życiu nie zrobił dla otoczenia, dla mężczyzny – napisał Marcin. Przeważały jednak głosy pełne krytyki. – Włos się jeży na głowie, kiedy czytam komentarze. Jak możecie bronić potencjalnego mordercy, który świadomie siada aż tak napruty za kierownicę. Ciekawe czy bronilibyście go jakby wam zabił dziecko albo kogoś bliskiego – grzmiał Ryzyk. – Tacy ludzie powinni dawać przykład a nie jeździć po pijanemu – zauważył Pastu, a Bareo zasugerował, że proboszcz powinien dla przykładu trafić do więzienia.

W Boże Narodzenie parafianie doczekali się od proboszcza wyjaśnień i przeprosin. W wydanym oświadczeniu ks. Stanisław Bogacz wyznał, że bardzo przeżył śmierć matki i od tamtej pory ma poważne kłopoty z alkoholem. Poprosił wiernych o modlitwę.

Na razie nie wiadomo czy okazana skrucha spowoduje, że pozostanie proboszczem suskiej parafii. – Ksiądz jest na leczeniu. Został odsunięty od pełnienia obowiązków proboszcza. Nie chcę mówić co dalej, gdyż byłyby to spekulacje – przekazał nam lakonicznie Robert Nęcek, rzecznik prasowy Archidiecezji Krakowskiej. Nie potrafił powiedzieć, kiedy zapadnie ostateczna decyzja po tym czy suska parafia będzie miała nowego gospodarza, czy też jej proboszczem pozostanie Stanisław Bogacz.

Znacznie bardziej skory do rozmowy jest Jerzy Procner. Informuje, że z przekazanych suskiej prokuraturze pism wynika, że od 10 grudnia suski proboszcz przebywa w warszawskim Instytucie Psychiatrii i Neurologii. – Zarzuty czekają od 9 grudnia. Umówił się na spotkanie z policjantem, ale nie stawił. 12 grudnia otrzymaliśmy pismo, że został przyjęty na intensywne leczenie, które potrwa dziesięć dni i nie powinno być przerywane. Zaznaczono, że jeżeli się ono powiedzie to zostanie przeniesiony na inny odział na dalsze, sześciotygodniowe leczenie – informuje Jerzy Procner. Wspomina, że 7 stycznia do suskiej prokuratury dotarło kolejne pismo (datowane na 2 stycznia), w którym poinformowano, że Stanisław Bogacz 30 grudnia rozpoczął wspomniane wcześniej 6-tygodniowe leczenie. – Będę rekomendował żeby nie czekać dłużej z postawieniem księdzu zarzutów. Usłyszy zarzut prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu za co grożą dwa lata pozbawienia wolności. Będę rekomendował, aby nie ściągać księdza do Suchej. Poprosimy o pomoc policjantów ze stolicy i tam nastąpi przesłuchanie. Gdy otrzymamy dokumenty to będziemy mogli przygotować akt oskarżenia – mówi szef suskiej Prokuratury Rejonowej. Nie ukrywa, że konieczne będzie przeprowadzenie badań psychiatrycznych, które dadzą odpowiedź czy Stanisław Bogacz był poczytalny w momencie kolizji, a także czy jego obecny stan pozwala na branie udziału w postępowaniu, jakie się przeciwko niemu toczy.

[2014.01.27] Beskidzka24.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: