Proboszcz nazwał mnie kłamcą

Na wrześniowej sesji rady gminy zastępca wójta Janusz Wultański odczytał oświadczenie: „W niedzielę 28 sierpnia na wszystkich Mszach św. ks. proboszcz Andrzej Latkowski wygłosił zarzuty wobec niemogącego już się bronić śp. ks. wikariusza i wobec mnie niedysponującego amboną. Manipulując faktami nazwał mnie kłamcą, nadał rozgłosu sprawie, którą powinno się ustalać w Urzędzie Gminy, i która powstała wskutek błędnej interpretacji ks. proboszcza”.

Dodał, że wysłał do J.E. Biskupa Łomżyńskiego list, w który informuje o tym, co zaszło. „Powyższe fakty skłaniają do refleksji odnośnie dalszej posługi kapłańskiej proboszcza Andrzeja Latkowskiego w tej parafii, który zamiast zjednywać, dzieli społeczeństwo i podsyca nienawiść” – zakończył.

Jak powiedział NW z-ca wójta, po śmierci ks. Roberta poszedł do księdza proboszcza. – W rozmowie powiedziałem – relacjonuje – że gmina dołoży się do pogrzebu. W niedzielę, już po pogrzebie, w kazaniu ks. proboszcz podziękował wójtom za autokary i za obiad dla księży, a nie było wcześniej z nami takich ustaleń. Powiedziałem potem proboszczowi, że gmina zapłaci za autokary, ale za obiad – nie. W następną niedzielę podczas kazania ks. proboszcz powiedział, że jestem kłamcą.
– Ja tego tak nie zostawię – mówi Janusz Wultański, którego mocno dotknęło to pomówienie i zapowiada, że jeśli nie będzie reakcji władz kościelnych, pójdzie do sądu.

W liście do ks. Biskupa zastępca wójta bardzo ciepło wypowiada się o zmarłym: „Śp. ksiądz Robert Idźkowski był w naszej parafii krótko, bo niespełna rok. Jak każdy człowiek miał swoje mocne i słabsze strony. Niewątpliwie najmocniejszą stroną księdza Roberta było to, że dostrzegał zwykłych ludzi. Dla każdego znajdował ciepłe słowa, dodawał otuchy, zjednywał ludzi. Parafianie tłumnie gromadzili się w kościele, aby wysłuchać jego kazań, które były prawdziwe, docierały do ludzkich serc. Skupiał wokół siebie młodzież, poświęcał im każdą wolną chwilę. Organizował wycieczki, wyjazdy, nie szczędząc własnych pieniędzy. Spotkania z młodzieżą dodawały mu siły i otuchy Był ponad lokalnymi układami. Skromny, życzliwy, współczujący. Wszystko to sprawiło, że ludzie pokochali ks. Roberta. Tragiczna śmierć wikariusza zaskoczyła i poruszyła mieszkańców”.

„Najbardziej bulwersuje fakt – czytamy dalej w liście – że proboszcz wykorzystał śmierć ks. Roberta i osoby, które są dla społeczności lokalnej i parafian ważne, na swój użytek. (…).
Nazwał mnie kłamcą manipulując faktami, nadając rozgłosu sprawie, którą powinno się ustalać w Urzędzie Gminy i która powstała wskutek celowo błędnej interpretacji proboszcza.
Ks. Latkowski nie ukrywa niechęci do obecnej władzy w Gminie, a zwłaszcza wobec mojej osoby. Nie chce zaakceptować faktu, że rządy poprzedników i stare układy należą do przeszłości, ponieważ taka była woła wyborców. (..)
Wystąpienie proboszcza miało na celu zdyskredytowanie mojej osoby. Znalazłem się w centrum spekulacji, plotek i domysłów. Wpływa to na mój wizerunek jako przedstawiciela władz Gminy. Obawiam się, że może to mieć wpływ na moją dalszą karierę zawodową. Odczuwa to również moja najbliższa rodzina, która mieszka i żyje w tym środowisku.

Upublicznianie zarobków i słabszych stron osoby nieżyjącej oraz przedstawianie w niewłaściwym świetle mojej pracy urzędniczej jest niedopuszczalne.
Powyższe fakty skłaniają do refleksji odnośnie dalszej posługi kapłańskiej proboszcza Andrzeja Latkowskiego w tej parafii, który zamiast zjednywać, dzieli społeczeństwo i podsyca nienawiść.
Ambona służy do głoszenia słowa Bożego, integrowania społeczeństwa, wskazywania właściwych zachowań, a nie podżegania, upolityczniania i wykorzystywania do własnych celów – kończy Janusz Wultański list do J.E. Bp. Łomżyńskiego. Obecnie czeka na reakcję Kurii Biskupiej.

[2011.10.05] NowyWyszkowiak.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: