FiM – Matactwa biskupów

Afera pedofilska na Dominikanie z udziałem polskich duchownych zagłuszyła dwa poważne skandale krajowe z próbami tuszowania ich przez biskupów.

Za zamkniętymi drzwiami Sądu Okręgowego w Siedlcach rozpoznano 12 września zażalenie Emilii Ś.na umorzenie śledztwa w sprawie samobójczej śmierci jej męża, 33-letniego Wojciecha. „Rację ma skarżąca, która twierdzi, że prokurator winien zażądać od operatorów kart telefonicznych treści SMS-ów, MMS-ów bądź innych treści nadesłanych za pośrednictwem telefonu, którym dysponował pokrzywdzony, zarówno tych, które wychodziły od niego, jak i tych, które od niego przychodziły” – orzekł sąd, nakazując kontynuowanie postępowania.

Dramat wydarzył się w styczniu 2013 r., kiedy to Emilia znalazła w wannie zwłoki Wojciecha. Był wręcz poszatkowany nożem: widać było pięć ran kłutych w klatce piersiowej i podciętą tętnicę szyjną. Okoliczności wydarzenia (m.in. list pożegnalny) ponad wszelką wątpliwość wykluczyły bezpośredni udział osób trzecich, ale motyw samobójcy był kompletnie niezrozumiały. Kobieta skojarzyła sprawę ze skargami męża twierdzącego, że od kilku miesięcy jest przez kogoś uporczywie nękany telefonami o różnych porach dnia i nocy, obscenicznymi SMS-ami oraz zdjęciami (np. przyrodzenia onanizującego się mężczyzny itp.). Analiza pamięci telefonu komórkowego wykazała, iż nadawcą tych przesyłek był 46-letni ks. Dariusz M., proboszcz parafii św. Anny w Rogowie (diec. drohiczyńska). On też występował na zdjęciach, a zidentyfikował go (po zegarku na ręku) wynajęty przez Emilię detektyw.

Duchowny przyznał się w prokuraturze do starej znajomości z Wojciechem, ale twierdził, że działał za ich obopólną zgodą, a robił sobie wyuzdane zdjęcia na golasa, żeby zrobić koledze przyjemność i zrewanżować się za otrzymywane od niego podobne fotki.

Śledczych całkowicie zadowoliły te wyjaśnienia, więc, nie wnikając w szczegóły, umorzyli sprawę. W międzyczasie Emilia zażądała od drohiczyńskiej kurii usunięcia ks. Dariusza M. z posady proboszcza i nauczyciela religii, na co biskup Antoni Dydycz przysłał
jej swoją książkę „Trzy Miłości: Kościół, Ojczyzna, Rodzina”, a jurny pleban pracował dalej, bez żadnych wstrętów ze strony przełożonych. Dopiero po wspomnianej decyzji sądu doszło do przełomu.

„W związku z sytuacją dotyczącą śmierci mieszkańca Siedlec, wyrażamy współczucie wszystkim, których ta tragedia dotknęła. Jednocześnie łączymy się w bólu, gdyż doniesienia mówią o prawdopodobnym powiązaniu z tą sprawą jednego z księży naszej diecezji (…). W związku z podjęciem postępowania przez Prokuraturę i Sąd – kapłan, którego dotyczy wspomniana sprawa – został zawieszony w pełnieniu urzędu proboszcza i pozostaje do dyspozycji odpowiednich władz”– czytamy w specjalnym oświadczeniu kurii z 14 września podpisanym przez ks. Mariusza Boguszewskiego, dyrektora Referatu ds. Informacji.

Mówi prokurator z Siedlec: – Myślę, że wdowa trochę niepotrzebnie upiera się przy odtworzeniu treści wiadomości przesyłanych sobie przez obu panów. Nie badaliśmy detali, choć pani Ś. faktycznie o to wnioskowała, bowiem w sprawie pojawił się wątek romansu obu panów. Jest wielce prawdopodobne, tak przynajmniej wynika z zeznań księdza, że doszło między nimi do incydentalnego seksu. Proboszczowi tak się spodobało, że natarczywie chciał kontynuacji, a Wojciech Ś. próbował zerwać układ w obawie przed rozpadem małżeństwa. Finał znamy…

###

Przed kilkoma dniami ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej abp Henryk Hoser odwołał ks. Grzegorza K. (57 l.) ze stanowiska proboszcza parafii NMP Matki Pięknej Miłości na stołecznym Tarchominie. 28 marca 2013 r. ks. Grzegorz został skazany przez Sąd Rejonowy w Otwocku na rok więzienia w zawieszeniu na cztery lata oraz 3400 zł grzywny za to, że „w okresie od 1 maja do 31 lipca 2001 r. w Otwocku Wielkim działając w krótkich odstępach czasu w celu wykonania z góry powziętego zamiaru, kilkakrotnie doprowadził małoletniego poniżej lat 15 do poddania się innym czynnościom seksualnym polegającym na przytulaniu, całowaniu go w ucho połączonym z wkładaniem języka do ucha pokrzywdzonego”. Pismem z 3 kwietnia sąd zawiadomił o tym wyroku kurię biskupią. Trzy lata wcześniej (!) o pedofilskich zamiłowaniach proboszcza osobiście alarmował hierarchów oraz nuncjaturę apostolską w Warszawie psycholog kliniczny Marek Sułkowski, który prowadził terapię ofiary. Nie tylko rozmawiał z kanclerzem ks. Wojciechem Lipką, ale nawet udostępnił mu (za zgodą pacjenta) nagranie wideo, na którym były ministrant opowiada o szczegółach
molestowania.
– Były to czyny dawne, zatem nieaktualne. Gdyby były aktualne, reakcja byłaby natychmiastowa – przekonywał 27 września ks. Lipka podczas konferencji prasowej. Kilka godzin później zmieniono wersję. „Natychmiast po wyroku, który jak dotąd nie jest prawomocny, ksiądz arcybiskup zakomunikował księdzu proboszczowi decyzję o odwołaniu z funkcji” – zakomunikowała kuria.

[2013] FaktyiMity.pl Nr 40(709)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: