FiM – Nie lękajcie się!

– W dzieciństwie nasze myśli zostały skierowane na problem, traumę. Nasza zbyt prędko rozbudzona seksualność zabiła pozostałe doznania. Dlatego trudno nam wejść w głęboką relację z drugą osobą i osiągnąć prawdziwe szczęście – w rozmowie z „FiM” mówi Marek Mielewczyk, jeden z trzech założycieli fundacji dla ofiar księży pedofilów „Nie lękajcie się”.

– Wszyscy trzej byliście ministrantami, mieszkacie jednak w różnych końcach Polski. Jak się spotkaliście?
– Przez Wincentego Szymańskiego (prezes działającego w Kanadzie Ruchu Ofiar Księży – dop. red.). W 2005 roku zgłosiliśmy się do niego niezależnie od siebie. Wincent nas ze sobą skontaktował. Wtedy wymieniliśmy nasze poglądy i przeżycia. Taki był początek i tak pojawił się zalążek fundacji.
– Ile wówczas mieliście lat?
– Około 36–38. Zbliżała się charakterystyczna „czterdziestka”.
– Dlaczego charakterystyczna?
– To jest wiek, kiedy nasze dzieci stają się już niemal dorosłe, a wówczas zamyka się pewien rozdział. Nie ma lęku o reakcje ze strony szkoły, nauczycieli, wychowawców. Nie obawiamy się potencjalnych reperkusji w stosunku do dzieci.
– To znaczy, że do tego czasu milczeliście?
– Paraliżuje nas zwykle ogromny strach, lęk przed odrzuceniem. Każdy z nas szukał wsparcia w domu, ale to jest trudny temat. Ja swojej żonie powiedziałem o tym wszystkim po 15 latach małżeństwa. I tylko dlatego, że byłem pod wpływem ogromnych emocji.
– Te traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa rzutują na to, jak wam się potem układa w rodzinach?
– Bardzo. Potrzebujemy wsparcia. Między innymi do przepracowywania tego, co się wydarzyło. Mamy zaburzone relacje z najbliższymi, ponieważ w dzieciństwie stała się rzecz, która przekreśliła naszą swobodę. Nasze myśli zostały skierowane na problem, traumę. Na coś, co się zadziało w nieodpowiednim czasie – nasza zbyt prędko rozbudzona seksualność zabiła pozostałe doznania. Dlatego szczęście, uczucie bliskości są niepełne. Jest strach przed odrzuceniem, odepchnięciem, wykorzystaniem. Trudno wejść w głęboką relację z drugą osobą i osiągnąć spełnienie. Bliscy zwykle reagują negatywnie na nasze wyznania, a to decyduje o przyszłości rodziny.
– Postanowiliście wyjść z cienia i głośno powiedzieć o swej przeszłości, stawiając tym samym na szali przyszłość. Dlaczego?
– Ze względu na brak zrozumienia w naszych związkach. Jesteśmy z różnych stron Polski, ale nasze trudności są niemal bliźniacze. Wszyscy uciekaliśmy w pracę, oddalaliśmy się od bliskich. Żeby nie myśleć tym, co bolesne, a przede wszystkim – by być samowystarczalni, niezależni.
– Kościół krytykuje podobne działania, bo jego przedstawiciele twierdzą, że to incydentalne przypadki, że księża są prowokowani.
– Ostatnio pojechałem do znajomego. Wyszedł mi naprzeciw ze słowami: „Ale zrobiliście robotę!”. I co się okazało? Chłop 40-letni zaczął płakać, opowiadał, że on i jego brat też są ofiarami księdza. Ich matka zapraszała go do domu, na obiadki, na święta, nawet na wigilię. I w tym czasie ksiądz ich wykorzystał. Nie rozmawialiśmy o tym przez 30 lat. A teraz ten człowiek mi dziękuje, że zrobiliśmy ważną rzecz.
– Znajdą się i tacy, którzy powiedzą, że to atak na Kościół.
– Zawsze będą takie głosy. Ale myśmy powiedzieli głośno i wyraźnie, że nie wytaczamy dział do walki z Kościołem. Naszym głównym celem jest zjednoczenie i pomoc osobom skrzywdzonym. Chodzi o to, żeby je wyprowadzić z cienia, pomóc wszystkim poszkodowanym, żeby już nikt nie targnął się na swoje życie, nie popadał w depresję. To jest fundacja dla ofiar i ich rodzin. Bo z reguły jest tak, że trzeba pomóc rodzinie, żeby pomóc ofierze.
– W jaki sposób chcecie pomagać?
– Ze strony Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka dostaliśmy zapewnienie, że wszystkie osoby, które się zgłoszą, otrzymają pomoc prawną. Oferujemy także wsparcie w zorganizowaniu pomocy psychologicznej w ośrodkach terapeutycznych. Działamy na rzecz poparcia i przeprowadzenia przez Sejm projektu zniesienia przedawnienia w przypadku przestępstwa pedofilii. Dziecko nie ma tyle siły, żeby stanąć w szranki z instytucją Kościoła. Może to zrobić dopiero dorosły i niezależny człowiek. Zamierzamy też ewidencjonować przypadki pedofilii. Jeśli otrzymamy taki sygnał, będziemy używać wszelkich metod, żeby udowodnić, iż doszło do przestępstwa. Oni muszą się bać.
– A czego oczekujecie ze strony Kościoła?
– Przeprosin. Przyznania się do winy.
– Odszkodowania?
– To jest drażliwy temat, ale trzeba go poruszyć. Pieniądze są nam potrzebne na powrót do życia. W końcu dlaczego my mamy się czuć jak dzieci gorszego Boga! Dlaczego mamy nie wystąpić o odszkodowania, skoro w Niemczech, Irlandii czy w Ameryce ofiary otrzymały rekompensaty za dramatyczną przeszłość. Tym bardziej że z nami strona kościelna nie chce rozmawiać. Ja jestem po przesłuchaniu przez kurię toruńską. Zgłoszenie sekretarz kurii przyjął. Ciężko przy tym wzdychał, dając do zrozumienia, że niedowierza, iż coś takiego w ogóle mogło się wydarzyć. To była drwina, gra, na którą patrzyłem z niesmakiem. Na miejsce przesłuchania wybrali plebanię, na której ksiądz Andrzej S. mnie wykorzystał. Kazano mi tam przysiąc na krzyż, odczytano rotę przysięgi, a później szczegółowo wypytywano o przeszłość. Czułem się tak, jakbym został po raz drugi zgwałcony. Żadnego odzewu nie ma.
– Na razie. Bo przecież macie szansę zostać kamykiem, który uruchomi lawinę…
– Nie spieszymy się, bo tu nie można głośno krzyczeć. Ale wierzę, że to jest na tyle silny ruch, że uda nam się poruszyć ludzi, przeciwdziałać tym złym mechanizmom kościelnym. O wiele prościej ofierze rozmawia się z osobą, która też jest skrzywdzona. Łatwiej nakłonić ją do tego, aby sprawę zgłosiła do prokuratury czy do kurii. Uświadomić, jak wygląda przesłuchanie. Ja mogę o tym powiedzieć, bo ja przecież przez to przeszedłem.
– A co Pan im powie?
– Że dopóki ofiara tego nie przepracuje, nie ma szans na konfrontację ani ze sprawcą, ani z jego zwierzchnikami. Nie da rady. Na przesłuchaniu w kurii trzy osoby duchowne wałkują to traumatyczne przeżycie z dzieciństwa, wypytując o szczegóły, wyciągając brudy z twojego życiorysu. Ci, którzy pójdą w obstawie, mogą liczyć na pozory przyzwoitości. Jeśli ktoś idzie w pojedynkę, jest wyśmiewany, ignorowany. W końcu – zmiażdżony.
– Mając świadomość konsekwencji, postanowiliście wyjść z otwartą przyłbicą, ujawnić nazwiska.
– Chodzi o to, żeby uświadomić ludziom oraz władzom Kościoła, że my nie boimy się prawdy.
– A nie obawiacie się, że zmiecie was zarówno kościelna, jak i społeczna ignorancja?
– Nikt nas nie obsypie kwiatkami jako bohaterów. Wiadomo, że nie wydarzy się wszystko od razu, ale uruchomiliśmy pewien proces. To najważniejsze.

———————————

Po wielu miesiącach oczekiwania Fundacja „Nie lękajcie się”, założona przez trzy dorosłe dzisiaj ofiary pedofilii kleru – Marka Mielewczyka, Marka Lisińskiego oraz Wojciecha Pietrewicza, została zarejestrowana. W ostatnią sobotę października 2013 r. w siedzibie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka odbyła się konferencja inaugurująca działalność fundacji. Ruszyła też strona internetowa nielekajciesie.org.pl.

„Znaleźliśmy wspólny cel, połączyła nas jedna myśl. Chcemy uwolnić się od lęku przed sprawcami i opinią publiczną. To nie my skrzywdziliśmy, to nas skrzywdzono. Pamiętaj, że to ty jesteś ofiarą przestępstwa! Pamiętaj, że to ty przeżyłeś seksualne wykorzystanie,
za które winę ponosi ksiądz, zakonnik czy inny pracownik Kościoła. TO NIE TWOJA WINA!” – przekonują założyciele fundacji, którzy przede wszystkim chcą sprawić, by w Polsce sprawcy przestępstwa pedofilii nie byli – jak dotąd – bezkarni.

Swój cel zamierzają osiągnąć m.in. poprzez:
# wyprowadzenie ofiar z cienia
# telefon zaufania i mailing
# dokumentowanie przypadków liczby ofiar księży pedofilów
# powołanie niezależnej komisji
# pomoc psychologiczną dla ofiar, powstawanie grup wsparcia
# pomoc prawną dla ofiar i ich rodzin
# pomaganie w procesach kanonicznych
# oficjalne przeprosiny dla każdej z ofiar
# zmiany w prawie dotyczące przedawniania się przestępstw pedofilii, surowsze wyroki dla sprawców
# odszkodowania od Krk
# odsunięcie sprawców od pracy z dziećmi i usunięcie z stanu duchownego.

Kontakt dla ofiar, ale również ich bliskich:
e-mail: info@nielekajciesie.org.pl
skype: Fundacja Nie lękajcie się
tel. +48 539 680 125

[2013] FaktyiMity.pl Nr 44(713)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: