FiM – Różne układy

W Poznaniu Kościół próbował zatuszować śmierć księżowskiego dziecka. Miejscowa prokuratura nie widzi problemu w niewezwaniu karetki do rodzącej kobiety.

Kościół katolicki stroi się w piórka obrońcy dzieci, zwłaszcza nienarodzonych. Milczy jak głaz tylko wówczas, kiedy dziecku dzieje się krzywda z winy duchownego.

Ksiądz Mariusz G., pseudonim „Marian” (na zdjęciu), był ostatnio wikarym w parafii św. Andrzeja Boboli w Poznaniu. Przez swoje kapłańskie życie szedł raczej prosto, bez skandali. Opinię miał dobrą, parafianie go lubili. Szczególnie młodzi, a on potrafił ich wokół siebie zjednoczyć. Charyzmatyczny, przystojny… Z proboszczem raczej się nie dogadywał – inne mieli wizje świata i kapłaństwa. Ale że proboszcz, ksiądz kanonik Włodzimierz Koperski (obecnie emeryt), człowiekiem konfliktowym nie był, to i w drogę „Marianowi” nie wchodził. Miał więc wikary właściwie wolną rękę.

Ludzie mówią, że krew nie woda. No a młodemu księdzu Mariuszowi krew w żyłach buzowała. Poznał Agnieszkę na rekolekcjach, podczas których występował jako kościelny specjalista od sekt i m.in. wypędzał z ludzi „Złego”. Kiedy wrócili, byli nierozłączni. W końcu zamieszkali razem na plebanii. Wkrótce okazało się, że wikary Mariusz zostanie ojcem. Jego partnerka u lekarza była tylko raz. Sam duchowny – jak zeznał później w prokuraturze – fakt, że w łonie konkubiny rozwija się nowe życie, starał się ze swojej świadomości wyprzeć…

W lutym ubiegłego roku rozegrał się na plebanii koszmar (po raz pierwszy opisany przez lokalny „Głos Wielkopolski”). Agnieszka zaczyna rodzić wieczorem. Na rozłożonym przez Mariusza na podłodze materacu. Męczy się przez kilkanaście godzin. I nic dziwnego, bo pierworodny wikarego owinięty jest pępowiną. Specjaliści mówią, że w warunkach szpitalnych to raczej żaden problem. W domowych – pewna śmierć.

W Prokuraturze Rejonowej Poznań-Grunwald ks. Mariusz zeznał tak: „Wieczorem, kiedy zaczynał się poród, około godziny 23 wróciłem ze spotkania modlitewnego. Poszedłem do Agnieszki. Miała skurcze i bóle. Przygotowałem jej posłanie. Zostawiłem ją i poszedłem do drugiego pokoju. Włączyłem muzykę, potem usnąłem. Obudziło mnie jej jęczenie. Poszedłem do niej. Krwawiła. Prosiła o picie i koc. W pewnym momencie pojawiła się główka dziecka. Mówiła, że może bym wezwał pogotowie. Nie zareagowałem. Wyciągnąłem dziecko. Jego serce nie biło, nie żyło. Ochrzciłem je, namaściłem i wezwałem pogotowie”. O tym, że poczuł ulgę, nie wspomina… Swemu synowi dał na imię Piotr. Kiedy później nad jego ciałem pochylił się biegły lekarz medycyny sądowej, okazało się, że istniało ogromne prawdopodobieństwo, iż gdyby przyszedł na świat pod okiem fachowców, żyłby. Jako bezpośrednie zagrożenie utraty życia wskazał biegły niewezwanie karetki i nieprzewiezienie matki do szpitala.

Prokuratura sprawę umorzyła, chociaż ani razu nie zapytano o zdanie biegłego ginekologa-położnika. Ksiądz zarzutów nie usłyszał.Prokurator Izabela Pilarczyk tłumaczy ów fakt tym, że przecież nie doszło do przestępstwa aborcji, zaś to, iż rodzice nie zadbali o właściwy poród swego dziecka, świadczy jedynie o ich niedojrzałości, co bynajmniej przestępstwem nie jest. Słuszność tej kontrowersyjnej decyzji zbadała poznańska prokuratura okręgowa. – Akta sprawy zostały przeanalizowane przez nasz wydział nadzoru nad postępowaniem przygotowawczym. Nie dopatrzono się żadnych uchybień, a zebrane dowody zostały należycie ocenione – informuje prokurator Jacek Derda.

Błyskawicznie natomiast zareagowała kuria. Ksiądz G. najpierw został odesłany do klasztoru, a stamtąd wysłano go na misję do Ukrainy. Tam dumnie przyodziewa sutannę i znad ołtarza głosi ludziom miłość Jezusa. Kanclerz poznańskiej kurii ks. Ireneusz Dosz o postawie wikarego mówić nie chce, uznając, że to „wewnętrzna sprawa Kościoła”.

Obecny proboszcz, który na parafii jest zaledwie kilkanaście dni, po informacje odsyła do kurii. Na pytanie, czy to możliwe, żeby nikt nie zauważył, że na terenie plebanii mieszka wraz z księdzem kobieta, do tego w zaawansowanej ciąży, odpowiada: – Różne są układy mieszkań…

[2012] FaktyiMity.pl Nr 29(646)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: