Wierni protestują przed kościołem. A ksiądz mówi o „nagonce” i „linczu”

„Nagonka medialna”, „lincz” – tak proboszcz z Obrzycka podczas niedzielnej mszy mówił o zarzutach parafian, którzy twierdzą, że podczas komunii uderzył dziecko. W tym czasie pod świątynią trwała pikieta.

Wśród pikietujących był Roman Tomczak, ojciec 10-letniego Kuby, którego w pierwszy piątek lutego miał uderzyć w twarz ks. proboszcz Józef Mikołajczak. – Zadzwoniła do mnie żona. Płakała – mówi Tomczak. – Od razu wziąłem wolne, pojechałem do domu, żeby porozmawiać z synem.

O parafii pw. Piotra i Pawła w Obrzycku k. Szamotuł od razu zrobiło się głośno. Według relacji świadków proboszcz uderzył chłopca w czasie wydawania komunii. Upuścił opłatek, Kuba chciał go podnieść – i wtedy dostał w twarz. – My nie stosujemy kar cielesnych. Więc jakim prawem proboszcz uderzył naszego syna? – pyta Anna Tomczak, matka Kuby. – Syn teraz boi się chodzić do kościoła – opowiada.

My już tu nie chodzimy do kościoła

O sprawie od razu poinformowała na Facebooku znajoma rodziców, Alina Kramer. Ona też zaczęła organizować wśród parafian protest przeciwko proboszczowi.

W niedzielę, przed mszą dla dzieci, pod kościołem w Obrzycku zgromadzili się parafianie, którzy domagali się od arcybiskupa Stanisława Gądeckiego interwencji. Protestujących było kilkunastu. Przynieśli transparent z napisem „Wszystkie dzieci należą do Kościoła”. Zbierali też podpisy pod skargą do arcybiskupa. – Na razie mamy blisko 700 podpisów – mówi Alina Kramer. – Podobne listy zostawiliśmy w sklepach na terenie całej parafii. W Obrzycku można się podpisać m.in. w Chacie Polskiej i sklepie ABC – tłumaczy.

Podchodzi do niej Sławomir Wachowiak, na rękach trzyma małą córkę. – My już tu nie chodzimy do kościoła – mówi. – Jeździmy do Szamotuł. Tutaj jest nieprzyjemnie. Ksiądz wyprasza rodziców z dziećmi, jeśli zakaszlą albo płaczą. Przerywa mszę. A to przecież ich msza, spotkanie dla dzieci.

My się tu księdza boimy

Zgadza się z nim Rozalia Jechalik, matka dwójki dzieci: – Przyszłam protestować, żeby moje dzieci lepiej się czuły w kościele.

Księdza broniła starsza kobieta w popielatym berecie: – Tyle lat już tu chodzę na msze i do księdza nie mam żadnych zastrzeżeń! – krzyczała do dziennikarzy. – Dzieci czasami zachowują się karygodnie!

Chłopiec w granatowej kurtce stał obok Kuby, kiedy ten został spoliczkowany: – My się tu księdza boimy. Kuba się rozpłakał, od razu poszedł usiąść w ławce, potem wybiegł z kościoła – opowiada. – Ksiądz rozdaje komunię jak na taśmie. Dziwię się, że tylko małemu Kubie się to przydarzyło – dodaje Mateusz, 16-latek.

W czasie mszy proboszcz Józef Mikołajczak wygłosił kazanie, w którym opowiadał m.in. o tym, jak Jezus stanął przed Kajfaszem, najwyższym kapłanem, a fałszywi świadkowie świadczyli przeciwko niemu. Na końcu odczytał oświadczenie, w którym dowodził, że stał się ofiarą „nagonki medialnej” i „linczu”. – Kto wywołał tę falę nienawiści? Dlaczego? Jakim prawem? – pytał proboszcz. I przekonywał, że jedynie odsunął dziecko ręką, z troski o hostię, aby nie doszło do profanacji. – To była moja wina, a nie dziecka. Nie zauważyłem, aby ktokolwiek wybiegł z płaczem z kościoła. Zdaję sobie sprawę ze swoich wad i trudnego charakteru – dodał. – Ale nie zależy mi na tym, żeby kogokolwiek krzywdzić.

Parafianie zbierali podpisy pod skargą do godz. 18 w niedzielę. Doniesienie w szamotulskiej prokuraturze złożył ojciec chłopca. – Ja nie mam nic przeciwko Kościołowi – mówi Tomczak. – Tylko przeciwko człowiekowi. Ja chcę chodzić z moją rodziną do kościoła, jesteśmy wierzący. Mam nadzieję, że ksiądz odpowie za naruszenie nietykalności cielesnej. Myślałem, że nas przeprosi, ale tak się nie stało.

[2014.02.16] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: