FiM – Wilki pasterskie

Końcówka roku obfitowała w wydarzenia pedofilskie i pijackie z udziałem duchownych.

Oto przypadki najbardziej spektakularne (w porządku chronologicznym):
# 22 listopada. Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim aresztowano na 3 miesiące ojca Macieja Sz. (50 l.) z klasztoru Warszawskiej Prowincji Braci Mniejszych Kapucynów w Zakroczymiu. Usłyszał on zarzut wykorzystywania seksualnego 14-letniego ministranta, który przebywał na rekolekcjach w przyklasztornym Centrum Duchowości „Honoratianum”. Sprawa wyszła na jaw, gdy matka chłopca znalazła list miłosny od zakonnika, „drżącego z niecierpliwości” na myśl o kolejnym spotkaniu. Według naszego informatora ojciec Maciej miał już podobną przygodę, stacjonując w Rywałdzie Królewskim, ale aferę udało się zatuszować ewakuacją mnicha do Zakroczymia. Śledztwo ma charakter rozwojowy, niemal pewne są dalsze, tj. wcześniejsze ofiary; kapucyn nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. „Władze naszego Zakonu zdecydowały się na daleko idącą współpracę z prokuraturą. Do czasu zakończenia najważniejszych działań śledczych, nie chcąc w żaden sposób wpływać na te działania, oraz mając na uwadze dobro osób pokrzywdzonych, nasz Zakon i jego członkowie nie będą zajmowali publicznego stanowiska w tej sprawie (…). Głęboko wierzymy, że prawda, nawet jeśli będzie trudna do przyjęcia, ma ogromną moc oczyszczającą i wyzwalającą” – wyznał rzecznik zgromadzenia o. Grzegorz Filipiuk w oświadczeniu z 5 grudnia;
# 2 grudnia. Sąd Rejonowy w Rawie Mazowieckiej skazał ks. kanonika Sławomira S. (49 l.), byłego proboszcza parafii w Szczukach i wicedziekana dekanatu rawskiego (diec. łowicka), na 8,5 roku więzienia za wykorzystanie seksualne pięciu chłopców, którzy w chwili popełniania przestępstwa mieli od 13 do 15 lat. Orzeczono dodatkowo: 15-letni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych i dożywotni zakaz pracy z młodzieżą. „Nigdy nie znajdziemy odpowiednich słów, by wyrazić ubolewanie i zażenowanie spowodowane tą sytuacją. Nade wszystko przepraszamy i wyrażamy głębokie współczucie ofiarom działań księdza i wszystkim dotkniętym tą sprawą” – napisał w oświadczeniu rzecznik diecezji ks. Piotr Karpiński. „Do zakończenia procedury karnej w sądzie nie wszczynamy dochodzenia wstępnego. Zobaczymy, jaki będzie ciąg dalszy i czy będzie konieczność procesu kanonicznego” – w ten sposób rzecznik lawirował w wypowiedzi dla Katolickiej Agencji Informacyjnej. Kanonik od kwietnia 2012 r. przebywa w areszcie mimo poręczenia złożonego przez senatora Grzegorza Wojciechowskiego (PiS);
# 7 grudnia. Ksiądz prałat Stanisław B. (62 l.), proboszcz parafii Nawiedzenia NMP w Suchej Beskidzkiej i dziekan tamtejszego dekanatu (archidiec. krakowska), miał we krwi prawie 2 promile alkoholu, gdy prowadzona przezeń skoda octavia wpadła do rowu. Wielebny nabił sobie tylko kilka guzów i po krótkiej hospitalizacji powrócił do obowiązków duszpasterskich. Nie wiemy, gdzie się schlał, wiadomo natomiast, że tego właśnie dnia „w Domu Katolickim odbyło się spotkanie ze Świętym Mikołajem, zorganizowane przez Stowarzyszenie Rycerstwo Niepokalanej” (informacja ze strony internetowej parafii). Kardynał Stanisław Dziwisz nie znalazł powodu, aby kogokolwiek przepraszać, natomiast ks. Stanisław wydał po kilkunastu dniach oświadczenie, że topił smutki w gorzale od chwili śmierci swojej matki, za co wszystkich serdecznie przeprasza i prosi o modlitwę, po czym udał się podobno na terapię odwykową;
# 16 grudnia. Przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga rozpoczął się proces ks. Jacka S. (37 l.), byłego kapelana wojskowego (w randze kapitana) z Legionowa, który od stycznia 2012 r. przebywa w areszcie. Jest oskarżony o gwałt, pedofilię, nakłanianie do usunięcia ciąży, „seksualne wykorzystanie zależności” wobec osoby dorosłej oraz nieletnich (w sumie 12 ofiar), a także nielegalne posiadanie broni palnej. „Ubolewamy, odczuwamy zażenowanie, a nade wszystko przepraszamy za czyny, których dopuścił się wobec nieletnich (…). Jacek S. został zwolniony z zawodowej służby wojskowej. Został też przeniesiony przez Stolicę Apostolską do stanu świeckiego. Nie jest on już kapłanem”– czytamy w komunikacie podpisanym przez ks. płk Zbigniewa Kępę, rzecznika Ordynariatu Polowego. Gwoli ścisłości dodajmy, że nikt chutliwego kapelana nie wyrzucił, bowiem on sam poprosił (po dyskretnych pertraktacjach z emisariuszem biskupa polowego Józefa Guzdka) o zwolnienie z kapłaństwa, na co uzyskał błyskawiczną zgodę papieża Franciszka i z dniem 31 maja 2013 r. przestał być księdzem;
# 26 grudnia. Ksiądz Jan O. (66 l.), kierując samochodem kia cee’d, potrącił idącą chodnikiem 41-letnią kobietę, która z matką i 10-letnim synem wracała z porannego nabożeństwa. Ofiarę przewieziono do szpitala z objawami wstrząśnienia mózgu, raną ciętą głowy oraz drobnymi obrażeniami szyi i miednicy. Sprawca skasował przy okazji betonowy słup oświetleniowy, ale wyszedł z kolizji bez szwanku. Puszczono go wolno, choć wykonane na miejscu zdarzenia badanie wykazało, że miał we krwi prawie 2 promile alkoholu. Policjanci polecili kapłanowi, żeby nazajutrz stawił się w komendzie. Przybył punktualnie, ale ponieważ wciąż jeszcze zionęło od niego gorzałą, śledczy nakazał mu dmuchnąć w alkomat. Wyszło 1,8 promila i ks. Jan O. wylądował na policyjnym „dołku” do czasu wytrzeźwienia. Gdy doszedł do siebie, wyjaśnił, że zaczął pić w… wigilię (jak „przepracował” święta?!), a stracił panowanie nad pojazdem, ponieważ bardzo się spieszył na mszę, którą miał odprawić w parafii swojego kolegi. 28 grudnia dwie kurie biskupie (warszawsko-praska i łowicka) wydały wspólne oświadczenie, że „przepraszają za sytuację i proszą o wybaczenie tak poszkodowaną w wypadku, jak i jej bliskich oraz wszystkich, których ta sytuacja dotknęła, poruszyła i zgorszyła”, oraz „zapewniają o wsparciu duchowym i duszpasterskim dla poszkodowanej kobiety”. Ksiądz Jan jest formalnie podkomendnym abp. Henryka Hosera, natomiast na terytorium bp. Andrzeja Dziuby zamieszkuje w charakterze emeryta (od 1993 roku w prywatnym mieszkaniu). Rzecznik tego drugiego – ks. Piotr Karpiński– wyjaśnił „Gościowi Niedzielnemu”, że ks. Jan O. „nie miał zezwolenia na sprawowanie posługi na terenie diecezji łowickiej”. My wiemy jednak, że wielokrotnie uczestniczył on w tamtejszych imprezach religijnych, także u boku łowickiego biskupa pomocniczego Józefa Zawitkowskiego.

Łatwo policzyć, że ks. Jan O. przeszedł na emeryturę w wieku 46 lat. Jak to możliwe? – Był kapelanem wojskowym. Gdy rozpił się ponad wszelką miarę, arcybiskup Głódź załatwił mu odprawę i miękkie lądowanie. Dorabiał sobie zastępstwami oraz intencjami mszalnymi, więc żył na wysokiej stopie. Miał już kiedyś wpadkę z jazdą „pod wpływem”, ale nikogo wówczas nie trafił i skończyło się rocznym zakazem prowadzenia pojazdów – wyjaśnia nam wikariusz spod Łowicza.

Nowy rok zainaugurują wyroki w sprawach: jednego z najznakomitszych specjalistów z dziedziny muzyki kościelnej, franciszkanina ojca Huberta S. (molestowanie wychowanków Domu Dziecka w Nowym Siodle koło Wałbrzycha); ks. Wojciecha S., wikariusza parafii W. na Zamojszczyźnie (apelacja od roku pozbawienia wolności w zawieszeniu za posiadanie i rozpowszechnianie zdjęć pornograficznych z udziałem dzieci); ks. Grzegorza K., byłego proboszcza parafii na warszawskim Tarchominie (apelacja od roku pozbawienia wolności w zawieszeniu za molestowanie ministrantów). Za kratki powinien trafić ks. Waldemar B., były wikariusz parafii w Bydgoszczy, któremu 26 października uprawomocnił się wyrok 3 lat więzienia za molestowanie 9-letniego chłopca i robienie dziecku zdjęć pornograficznych. Być może opuści więzienie za dobre sprawowanie ks. Krzysztof J., były proboszcz z Częstochowy, który od stycznia 2012 r. odsiaduje 3 lata za pobicie i zgwałcenie na plebanii swojej dawnej partnerki seksualnej.

[2014] FaktyiMity.pl Nr 1(722)/2014

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: