FiM – Bez łaski

Wielkimi krokami nadchodzi koniec ery „co łaska” w polskim Kościele katolickim. Coraz częściej bez cienia wstydu sutannowi dyktują nam okrągłe sumki, jakie należy uiścić za tzw. posługę.

Sakramentem, który przynosi najwięcej korzyści, jest bez wątpienia ślub.
Teoria: „Proboszcz winien czuwać nad odpowiednią oprawą liturgiczną ceremonii zaślubin, a także godnym wystrojem kościoła podczas zawieranych ślubów. Duszpasterze z racji swojej posługi mogą przyjmować od nowożeńców dobrowolną ofiarę. Nie mogą jednak jej żądać, określać wielkości ani uzależniać od niej oprawy zewnętrznej posługi sakramentalnej” – tyle Komisja ds. Sakramentów Świętych i Sakramentaliów Kościoła katolickiego.
Praktyka: Parafią pod wezwaniem św. Marcina w Żoniu (archidiecezja gnieźnieńska) dowodzi ks. Ryszard Kufel. Owieczki trzyma twardą ręką, zaś młodych, którzy chcieliby dołączyć do grona parafialnych małżeństw, edukuje od samego początku, dbając o to, żeby się gówniarstwo nie rozpuściło.

„Na drogę życia. Poradnik dla narzeczonych” to zaledwie kilkustronicowa broszurka, którą pani Arleta B. z przyparafialnej poradni rodzinnej regularnie wykłada w przedsionku kościoła. „Poradnik” został opracowany – jak nas poinformowano – po to, aby zorientować narzeczonych w kościelnych formalnościach związanych ze ślubem. Dotyczy obowiązkowej rozmowy z księdzem, kursu przedmałżeńskiego, zgłębiania tajników naturalnych metod kierowania płodnością, ochrony życia poczętego itd.

To jednak drobiazgi w porównaniu z działem: „Ile kosztuje ślub?”, który to dział nawet najbardziej rozanieloną parę jest w stanie sprowadzić na ziemię, bo nagle okazuje się, że „co łaska” ma ściśle sprecyzowaną liczbę zer.

Zapowiedzi. „W parafiach obojga narzeczonych w dwie kolejne niedziele, dwa tygodnie przed ślubem, powinno być ogłoszone, że para zamierza się pobrać. Za ten zwyczaj każda z osób płaci około 100 zł”.

Ksiądz za udzielenie sakramentu w czasie ok. 30 minut zainkasuje minimum 400 zł. To pieniądze, które – jak wyjaśniono w poradniku – są przeznaczone na opłacenie… prądu, ogrzewania i świec! „Para młoda korzysta również z kościelnych mikrofonów”(sic!). Księża chyba naprawdę mają ludzi za idiotów…

Tego typu uroczystość to niezła fucha także dla parafialnego planktonu. Należy zasilić budżet kościelnego, który za wpuszczenie gości do świątyni tuż przed ceremonią, zapalenie świateł i świec „co łaska otrzymuje około 100 zł”! Nie gorzej ma organista. Ten „zagra nam na ślubie »Marsz Mendelssohna«, »Ave Maria« i inne pieśni za około 100 zł”. Nie twierdzimy, że tak jest w Żoniu, ale powszechną praktyką jest, iż proboszcz zabiera później od kościelnego i organisty połowę (lub więcej!) z tego, co ci dostali. Ludzie ci wylewają później swoje żale w listach do „FiM”. O dziwo, już w kilku przypadkach podali identyczną argumentację plebana na jego jawne oszustwo: „Pan ma mniejsze potrzeby niż ja. Ja muszę kupować książki”. Księża nie wahają się mówić to ludziom mającym rodziny, dzieci…

Ale wróćmy do ślubnych opłat. Jeśli zamarzy nam się kościelny chór, musimy wygospodarować dodatkowe 50 zł. Z kolei za skrzypce wybulić należy 150 zł. To jednak nie koniec wydatków. Jeśli chcielibyśmy oszczędzić rodzinie widoku kościelnego podsuwającego pod nos tacę – trzeba zapłacić haracz: 100 zł; trzy razy tyle (!) kosztuje rozłożenie dywanu i udekorowanie kościoła kwiatami. Spowiedź – o dziwo! – jest bezpłatna.

I tak, za drobne 1300 złotych (minimum!) dołączamy w parafii Żoń do szczęśliwego stadka młodych małżeństw.

Autor poradnika sam chyba przestraszył się sumą, jaka wyszła z tego dodawania, skoro doszedł do wniosku, że przyda się młodym kilka ciepłych słów: „Należy pocieszyć się myślą, że nie docenia się niczego, co tanie, a tym bardziej darmowe. Jeżeli małżeństwo ma być na całe życie, to trzeba w nie inwestować od samego początku, zarówno materialnie, jak duchowo”.

[2007] FaktyiMity.pl Nr 35(391)/2007

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: