FiM – Muzeum Flaszki

My,  Arcybiskup,  doktor, generał dywizji, Honorowy Obywatel Hrubieszowa, Goniądza, Szudziałowa, Korycina, Moniek etc., etc. wszem wobec widomym  czynimy,  iż  nasze  kościelno-wojskowe dokonania upamiętnić  postanowiliśmy specjalną,  sobie  poświęconą, muzealną ekspozycją we wsi Bobrówka.

Nasz ulubiony arcybiskup „Flaszka” Głódź, po 13 latach balowania w wojsku, zainkasował 250 tys. zł odprawy i co miesiąc pobiera ok. 7 tys. zł emerytury (por. „Wielki Głódź pieniędzy” – „FiM” 22/2005). Od półtora roku jest ordynariuszem diecezji warszawsko-praskiej. Ma tu za darmo kwaterę, wikt i opierunek (z napojami włącznie…), zapewne też kilkanaście tysięcy kieszonkowego. W każdym razie na brak kasy nie narzeka. Chwała mu więc, że jej nie przepija, lecz inwestuje w pomnik-muzeum swojego życia.

###

Podlaska wieś Bobrówka (gmina Jaświły, powiat Mońki) jest klasyczna, jak cała ściana wschodnia. Młodzi pouciekali do miast, nawet do takich jak Nowy Jork i Chicago. Zostało 390 mieszkańców utrzymujących się – w większości – z rent i emerytur oraz rachitycznego rolnictwa. To właśnie tutaj 61 lat temu urodził się Sławoj Leszek. Najstarsi pamiętają go jeszcze bosego i zasmarkanego, z krówkami na pastwisku, szkolnym tornistrem…
– Psotny był dzieciak. Jak już podrósł, trochę za dziewczynami polatał, ale że szykowali go rodzice na księdza, to trzymali dyscyplinę. Chociaż i tak siedział przez parę miesięcy w więzieniu. Tu, w Białymstoku. Podobno za politykę, ale kto go tam wie. Teraz z niego wielki pan, już pół wsi wykupił. A jakie limuzyny tu przyjeżdżają… Wojsko, milicja, różne inne biskupy. Nawet kardynał z Rzymu (Fiorenzo Angelini – dop. red.) był u nas na poświęceniu kościoła – nie może się nadziwić pani M.

Z tą „połową wsi” kobieta trochę przesadza, ale faktem jest, że arcybiskup Głódź postanowił wrócić do korzeni i w rodzinnej wsi ostro inwestuje w nieruchomości. Już wcześniej wykupił kilka gospodarstw. Wyremontował je (z pomocą wojska – jak twierdzą tubylcy), stworzył zaplecze socjalne dla zakonnic pracujących przy miejscowym kościele pw. Matki Odkupiciela, a restauracyjno-hotelowe dla swoich gości, pragnących wypocząć na łonie natury z dala od ciekawskiej gawiedzi i paparazzich.

###

Komunikat Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego: „Biskup Polowy WP gen. bryg. Tadeusz Płoski przewodniczył 9 grudnia 2004 r. Mszy św. w kościele pw. Matki Bożej Odkupiciela w Bobrówce, rodzinnej miejscowości Abpa Sławoja Leszka Głódzia. Mszę św. koncelebrowali Abp Wojciech Ziemba, Metropolita Białostocki, Abp Sławoj Leszek Głódź, Biskup Warszawsko-Praski, oraz księża kapelani wojskowi. (…) We Mszy św. uczestniczyli m.in. Prezydent Białegostoku [Ryszard Tur z ZChN], przedstawiciele Policji i władz samorządowych”.

###

Najnowszy nabytek ekscelencji to kompleks nieruchomości po zamkniętej niedawno (ostry niż demograficzny) szkole podstawowej w Bobrówce:
– Działka ma 4,5 tysiąca metrów kwadratowych, a na niej doskonale utrzymany parterowy budynek. To była duża, ośmioklasowa szkoła, w 1996 roku gruntownie wyremontowana. Gmina wymieniła między innymi cały dach włącznie z więźbami oraz zainstalowała nowoczesne ogrzewanie olejowe. Nie pamiętam, ile dokładnie za wszystko zapłaciliśmy, ale sam kocioł Paromat-Simplex firmy Viessmann kosztował ponad 10 tysięcy złotych. Jeśli dodać instalację, grzejniki oraz materiały i robociznę, to wyjdzie co najmniej 50. I teraz Głódź kupił całość za 60 tysięcy złotych! – irytuje się radny gminny z Jaświł.

Wprawdzie Bobrówka to nie Manhattan, ale i tak coś tanio to wyszło…
– Owszem, ogłoszono przetarg, ale po pierwsze: kto o nim mógł wiedzieć oprócz miejscowej biedoty? A po drugie: pewien przedsiębiorca z Moniek interesował się zakupem, gdy jednak usłyszał, że będzie musiał rywalizować z Głódziem, zrezygnował. Ostatecznie jedynym uczestniczącym w przetargu był arcybiskup, którego reprezentował mieszkający w Bobrówce bratanek Maciej. Cena wywoławcza wynosiła 59,8 tysiąca złotych i kupił nieruchomość za jednym postąpieniem – wyjaśnia radny.

###

Abp Głódź uchodzi za jednego z najbardziej próżnych hierarchów kat. Kościoła. Ale czyż można go za to winić, skoro ludzie sami mu się wlizują? Oto fragment bałwochwalczego uzasadnienia do Uchwały nr XXXV/170/05 Rady Powiatu w Mońkach z 12 grudnia 2005 r., dot. przyznania Głódziowi honorowego obywatelstwa powiatu:

„Sam fakt, że Jego Ekscelencja urodził się na terenie naszego powiatu (…) jest dla nas chlubą, wyróżnieniem i dumą.(…) Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź zasłużył się przy powołaniu i funkcjonowaniu Biebrzańskiego Parku Narodowego. Jego osoba nobilituje działalność BPN. Swoją obecnością uświetniał poświęcenie Centrum Edukacji i Zarządzania w Osowcu Twierdzy, poświęcenie pierwszego sztandaru Polskich Parków Narodowych. Brał udział w Biebrzańskich Sianokosach. (…) Nadanie tytułu Honorowego Obywatela Powiatu Monieckiego będzie dla naszego środowiska wielkim wyróżnieniem i przede wszystkim wypełnieniem woli licznych wnioskodawców”.

Głódź ma poczucie humoru: „Dziękuję radnym, że mieli odwagę jednogłośnie przyznać mi ten tytuł. Posiadam już honorowe obywatelstwo Rubieszowa (dawna nazwa Hrubieszowa – dop. red.), Goniądza, Szudziałowa, Korycina…” – wyliczał dumnie, jednocześnie co nieco karcąc Mońki, że się ociągały.

Teraz postanowił pójść dalej – w kupionej przed miesiącem szkole urządzi izbę pamięci sobie poświęconą. – Wypowiedział się na ten temat na łamach lokalnej prasy. Tłumaczył, że ma mnóstwo pamiątek i nie ma ich gdzie pomieścić. Oprócz części muzealnej chce urządzić mieszkańcom Bobrówki… siłownię oraz gabinet fizykoterapii. Będą mieli emeryci gdzie ćwiczyć…– ironizuje radny z Jaświł.

Gwoli sprawiedliwości dodajmy, że arcybiskup zastanawia się również nad utworzeniem w pozostałej części szkoły centrum charytatywnego, choć jeszcze nie określa, jaka miałaby być misja ośrodka usytuowanego na głębokim zadupiu.

Cokolwiek by tam powstało, jest faktem, że tak towarzyskiemu arcybiskupowi jakaś rupieciarnia jest potrzebna. Przecież samych mundurów paradnych ma kilka, bo przebierał się w każdy rodzaj wojsk, a także w mundury polowe. Na dodatek liczni wojskowi poddani wręcz obsypywali go podarkami. Wielu chciało się pierwszemu kadrowemu w wojsku przypodobać, a już najbardziej generałowie i pułkownicy Ludowego Wojska Polskiego.

Arcybiskupowi brakuje trochę gadżetów z dzieciństwa i wczesnej młodości, ale na wieść o muzeum gminni kolekcjonerzy – węsząc szansę zarobku – rozpoczęli przeszukiwania strychów i piwnic. Odnaleziono już oryginalny nocnik, na którym ekscelencja zrobił pierwszą kontrolowaną kupę, flaszkę ze smoczkiem, pistolet, za pomocą którego przysposabiał się do wojskowości…

Pielgrzymujący do Bobrówki będą mieli co podziwiać.

[2006] FaktyiMity.pl Nr 13(317)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: