FiM – Św. Mafioso

6 października papież kanonizuje założyciela Opus Dei – Josemarię Escrivę de Balaguera. Dzieło i osoba Escrivy wzbudzają jednak wiele wątpliwości. Niektórzy watykańscy dostojnicy nazywają Opus Dei  po prostu Ośmiornicą.

Urodził się 9 stycznia 1902 r. w Barbastro (prowincja Huesca) w Hiszpanii. Po ukończeniu seminarium w Logrono, a następnie w Saragossie (1923 r.) rozpoczął studia prawa cywilnego na uniwersytecie w Saragossie. 28 marca 1925 otrzymał święcenia kapłańskie. Dwa lata później przeniósł się do Madrytu. Jego prawdziwe nazwisko brzmi Josemaria Escrivá Albas, ale chęć zaimponowania otoczeniu pochodzeniem szlacheckim spowodowała, że zmienił je na Josemaria Escrivá de Balaguer. Niebywała skromność!

2 października 1928 r. Escrivá został nawiedzony łaską Pańską (jak wszyscy mistycy katoliccy) i w małym kościółku w Madrycie objawienie nakazało mu rozpocząć dzieło przebudowy Kościoła i świata. Josemaria Escrivá de Balaguer założył więc organizację Opus Dei. Półtora roku później, de Balaguer zrozumiał, że łaska Boża objęła również kobiety, które wciągnięto do „Dzieła Bożego”. 15 lat później Escrivá organizował Stowarzyszenie Kapłańskie Świętego Krzyża, związane z Opus Dei. Od roku 1946 zamieszkał na stałe w Rzymie, i tam 29 lat później zmarł. 15 września 1975 roku jego następcą został wybrany (wówczas biskup-prałat) Hiszpan Alvaro del Portillo.

Najwierniejsi z wiernych, jezuici, zaczęli badać życiorys oraz analizować wypowiedzi Escrivy i dowiedli, że jego organizacja ma wiele faszystowskich cech. Przypomnieli, że Escrivá w roku 1936 stał u boku faszystowskiego generała Francow Burgos, a Opus Dei w tamtym okresie nie było wolne od silnych wpływów idei faszystowskich. Poza tym Josemaria Escrivá de Balaguer był jednym z prałatów prohitlerowskiego papieża, Piusa XII.

W „swojej” ojczyźnie, czyli w Hiszpanii, Opus Dei bardzo szybko zyskało miano „świętej mafii”: „świętej”, bo kościelnej, a „mafii” – bo jednoznacznie odzwierciedlało cele i strukturę takiego właśnie stowarzyszenia. W okresie władzy Franco aż dziesięciu ministrów wywodzących się z Opus Dei rządziło Hiszpanią. Takich przedstawicieli miał też w swoim rządzie chilijski dyktator, generał Pinochet. Nie jest tajemnicą, że organizacja Escrivy pomogła Pinochetowi 11 września 1973 r. dokonać zamachu stanu i przejąć władzę.

W latach 1981–1986 miały miejsce dwa procesy kanonizacyjne (w Rzymie i Madrycie) dotyczące cnót i życia prałata Escrivy. 9 kwietnia 1990 papież ogłosił heroiczność jego cnót i przydał założycielowi Opus Dei tytuł Czcigodnego. Beatyfikacja Josemarii Escrivy de Balaguera wszczęta za pontyfikatu Jana Pawła II, mimo niezliczonych zastrzeżeń płynących do Watykanu z całego świata, miała swój finał 17 maja 1992 roku. 6 października bieżącego roku odbędzie się w Rzymie kanonizacja założyciela Opus Dei – organizacji pogardliwie nazywanej przez liberalnych katolików, a nawet niektórych dostojników Watykanu – Octopus („Ośmiornica”).

Jezuici od dawna widzą w Opus Dei zagrożenie dla katolicyzmu. W samym Krk jest ono postrzegane jako organizacja, która nie służy Kościołowi i wierze, tylko imperialnym celom polityki obecnego papieża. Centrala watykańskiej „Ośmiornicy” mieści się w Rzymie, przy Viale Bruno Buocci 73.

Joanna d’Arc, francuska bohaterka narodowa, którą rzymski Kościół spalił na stosie, czekała na kanonizację niemal pięćset lat; inni, często niewiele krócej. W przypadku Escrivy upłynęło zaledwie 17 lat od jego śmierci. Papieżowi bardzo zależało na uświęceniu „reformatora” Kościoła. W ten sposób Opus Dei dostało silne wsparcie moralne. Nazajutrz po konklawe Jan Paweł II udał się do jednego z rzymskich kościołów i odegrał publiczną komedię: położył się krzyżem na marmurowej płycie opatrzonej inskrypcją: „Josemaria Escrivá de Balaguer”. W ten sposób oddał hołd swojemu „promotorowi”. Skąd u papieża Wojtyły tak nagła potrzeba demonstracyjnego okazania uwielbienia dla „ojca” Opus Dei?!

W ogólnej opinii „publicznej” Watykanu Wojtyła ma bardzo niskie notowania. Otwarcie mówi się o tym, że gdyby nie ludzie Opus Dei, będący agentami jego ochrony osobistej, już dawno przeszedłby do historii. Zaledwie kilka dni po wyborze na papieża Wojtyła poinformował przełożonego Opus Dei, że uregulowanie kościelno prawnego statusu tej organizacji uważa za „konieczność nie cierpiącą zwłoki”.

28 listopada 1982 r., siedem lat po śmierci Escrivy, Jan Paweł II, łamiąc dotychczasowe zasady, erygował Opus Dei jako personalną prałaturę, co oznacza, iż podlega ona bezpośrednio papieżowi, a nie biskupowi, do którego diecezji terytorialnie przynależy. Jest to chyba jedyny przypadek w niemal dwutysięcznej historii rzymskiego chrześcijaństwa, aby parafia podlegała bezpośrednio samemu papieżowi. Poprzednicy Jana Pawła II, mimo licznych próśb ze strony Opus Dei, konsekwentnie sprzeciwiali się temu posunięciu.

Głównym świadkiem heroicznych cnót Escrivy był ks. Alvaro del Portillo, jego prawa ręka… Typowo katolicka wersja (jakich tysiące spotykamy w tym wyznaniu) to biografia pełna cudów, niebywałej skromności, cnotliwości, pokory i wszystkiego, co najszlachetniejsze w człowieku.

Tych wszystkich, którzy mogli zadać kłam wyidealizowanemu obrazowi Escrivy, nie dopuszczono do głosu w trakcie procesu beatyfikacyjnego, tak jak jego bratanka, Carlosa Albasa. Zamierzał on obalić „cudowną” legendę, wyjawiając całą prawdę o tępieniu przez wuja członków najbliższej rodziny. Ale to centrala Opus Dei preparowała życiorys swojego założyciela i jedynie jej wersja się liczyła. Ci, którzy znali Escrivę, opisywali go przymiotnikami: „grubiański”, „apodyktyczny”, „prostacki” i „budzący postrach”.

Wszelkie zarzuty i negatywne opinie pod adresem Opus Dei są zbywane stereotypowo – jako „oszczercze” i „złośliwe”. Niektórzy byli członkowie Opus Dei, wspominając swoje początki w tej organizacji, podkreślają fakt poddawania ich wyrafinowanej presji psychicznej, której celem był zakaz informowania o swojej przynależności osób najbliższych, w tym rodziców.

Święte kierownictwo Opus Dei zaprzecza publicznie, iż w organizacji panuje zasada ślepego i bezkrytycznego posłuszeństwa. Wystarczy jednak zajrzeć w „status” Opus Dei, czyli „Drogę” Escrivy: „Kim jesteś – pyta tam autor (pkt 941) – że podajesz w wątpliwość słuszne decyzje twego przełożonego?”.

Wszystkie tyranie świata, bez względu na ich światopogląd, czy to ateistyczny, czy „święty”, mają kilka wspólnych elementów, a jednym z nich jest kult jednostki. W tym przypadku zaczął go budować już sam Escrivá. Po jego śmierci zadbali o to jego następcy.

[2002] FaktyiMity.pl Nr 40(135)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: