FiM – Damski bokser

Kościół katolicki nie cierpi konkurencji, szczególnie tej związanej z kasą. Dlatego od lat krytykuje Jurka Owsiaka i jego Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Przekonała się o tym także jedna z wolontariuszek poznańskiego „Serca” zbierająca datki na dożywianie głodnych dzieci.

– Tuż przed Świętem Zmarłych pojechałam z kolegą do Nakła, by zebrać trochę pieniędzy na dożywianie biednych dzieci – wspomina Małgorzata R., wolontariuszka poznańskiego Towarzystwa Pomocy Dzieciom „Serce”. – Byłam tam już kilkakrotnie, bo mieszkańcy Nakła chętnie pomagają maluchom.

Na ulicy Hallera wysiadł z samochodu mężczyzna w cywilnym ubraniu. Poprosiłam go, podobnie jak wielu innych przechodniów, o wsparcie naszej akcji. A ten spokojnie wniósł wypchane torby do domu, a następnie wrócił i zapytał mnie, czy posiadam pozwolenie na zbiórkę pieniężną. Miałam i chciałam mu pokazać, ale on już nie był tym zainteresowany. Zaczął wrzeszczeć, tupać nogami, ubliżać. W pewnej chwili opluł mnie, a następnie chwycił za włosy, wciągnął do bramy i pobił.

Świadkami tego zajścia było sporo ludzi. Chcieli mnie bronić, krzyczeli oburzeni: „To tak postępuje ksiądz?”. W ten sposób dowiedziałam się, że jestem bita przez duchownego. Gdy ten zorientował się, że go rozpoznano, uciekł. Wkrótce pojawiła się policja.

Dopiero teraz poznałam personalia boksera, który o mało mnie nie zabił. Był to ksiądz Stanisław K. z parafii w rejonie Kcyni, który przyjechał tu do swoich rodziców.

Jak na prawdziwe panisko przystało, ksiądz nie pofatygował się do policjantów, tylko wysłał swoich rodziców. I za ich pośrednictwem zapewniał, że jest niewinny, bo napadła go jakaś kobieta i chciała wyłudzić pieniądze. Na szczęście świadkowie mówili coś zupełnie innego.
– Przesłuchiwała mnie już policja, a sprawę przejęła prokuratura w Nakle – mówi pani Małgorzata.  – Przez wiele dni czułam się fatalnie, gdyż wszystko mnie bolało. Najgorsze było to, że coś takiego spotkało mnie po raz pierwszy, że w twarz napluł mi kapłan…
– To pierwszy i jedyny dotąd przypadek pobicia naszego wolontariusza – twierdzi prezes poznańskiego towarzystwa „Serce”, Agnieszka Chuda. – Pomagamy dzieciom ze szkół w całej Polsce i nie pozostawimy tej sprawy bez ukarania winnego.

Najlepszą formą obrony jest atak, o czym zapewne wie doskonale ks. Stanisław K. Dlatego już teraz rżnie głupa i całkowicie przeinacza fakty. Policjanci nie dają się nabrać na te pokrętne tłumaczenia damskiego boksera, choć z Temidą może być różnie. Ta już niejednokrotnie przysłaniała oczy, gdy miała do czynienia ze stróżami moralności.

[2003] FaktyiMity.pl Nr 1(148)/2003

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: