Poszło o „wdowi grosz”

Teresę z Ciecior na Kurpiach znają wszyscy, oddała twarz zmarłego syna do przeszczepienia obcemu człowiekowi. Dzielna starsza pani w czarnej, żałobnej sukni.

– Wójt przyjechał do niej z kwiatami, złożył kondolencje i dziękował za to, że potrafiła być tak wspaniałomyślna, bo nie każdy z nas by się na taki szlachetny gest zdobył – mówi parafianka z kościoła pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela w Turośli. – Cała Polska naszą Teresę podziwiała, ale proboszcz za pogrzeb jej jedynego syna „skasował” tyle, co zawsze.

Cennik i empatia

Ksiądz Zbigniew na parafii pojawił się w 2005 roku. Jedną z pierwszych decyzji nowego proboszcza było wycięcie drzew, które od ponad wieku rosły obok kościoła. Bez zezwolenia gminy pozbył się dwóch lip. Okazałe drzewa kilka lat wcześniej uratowały świątynię przed wielką wichurą. Wiatr szedł od wsi Serafin, potężny, a lipy osłoniły konarami drewniany kościółek.

– Nie miał poważania dla drzew, nie miał i dla ludzi – mówi Jan. – Na początku zachowywał się spokojnie, ale potem zobaczył, że kurpiowski naród jest pobożny i że będziemy pokornie płacić, więc nam ustalił cennik na wszystkie sakramenty – dodaje parafianin.

Pogrzeb – 1500, sakrament małżeństwa – 1000, chrzest – 250, egzamin przed bierzmowaniem – 100, egzamin przed komunią – 90, intencja mszalna – 70 złotych.

Anna miała narzeczonego, miłość jej życia. Proboszcz za młodymi chodził i nagabywał: „Kiedy ślub kościelny weźmiecie?”. To mu Marek odparował w przypływie frustracji: „Jak w kościele będą promocje”.

– Sakrament małżeństwa przyjęliśmy, ale bez promocji – mówi Ania.

Nie chodzi jednak o pieniądze, „chodzi o moralność i empatię, o szacunek do ludzi” – twierdzą wierni.

Babcia Jana była pobożną parafianka, co niedziela w kościele, zmarła w sędziwym wieku. Rodzina w żałobie.

-Tłumaczyłem księdzu, że nie mam teraz pieniędzy, ale niedługo będę miał, bo jestem rolnikiem i mam, co sprzedać w oborze. Ale ksiądz czekać nie chciał i pieniądze trzeba było dostarczyć do wieczora, bo inaczej pogrzebu nie będzie – wspomina parafianin. –Dłużej nie wytrzymamy takiego traktowania, bo przecież jakaś empatia musi być u duszpasterza.

Kościół otwarty na dialog

„My parafianie, niżej podpisani, dbając o dobro duchowe naszego Kościoła Rzymsko-Katolickiego nie chcemy, aby obecny ksiądz nadal pełnił funkcję proboszcza naszej parafii. Nie będziemy tolerować szyderczego traktowania i materialistycznego podejścia do wiernych”. Pismo katolików z Turośli trafiło do biskupa diecezji łomżyńskiej księdza Janusza Stepnowskiego poinformował rzecznik kurii ksiądz Jan Krupka. Wierni z Kurpi ufają, że biskup ich wesprze, zrozumie i pomoże.

– Chcemy Kościoła, o jakim mówi Papież Franciszek, Kościoła ubogiego i dla ubogich – mówią. – Słowa Ojca Świętego trafiają w sedno tego, co dzieje się w Turośli. Papież mówi, że księża nie powinni pobierać opłat za sakramenty, ale ile z tego rozumie nasz proboszcz? My chcemy nadal utrzymywać parafię i księdza, ale nie takiego, który nawet wdowy i sierot nie uszanuje – dodają.

W jednej z rodzin powiesił się mężczyzna, żona została sama z dziećmi i „musiała sprzedać najlepsza krowę, bo ksiądz na pieniądze za pogrzeb czekać nie chciał”.

Chrześcijańska miłość (agape), miłość pochylająca się nad słabszymi, w kurpiowskim narodzie jest na szczęście silna – z pomocą wdowie przyszli okoliczni sołtysi i radni, przeznaczyli urzędowe diety żeby rodzina miała co do garnka włożyć.

Pod apelem o usunięcie z parafii proboszcza podpisało się trzysta osób, które aktywnie uczestniczą w życiu duchowym Kościoła: rolnicy, bezrobotni, emeryci, renciści, nauczyciele, przedsiębiorcy, radni, sołtys.

Parafia liczy około dwa i pół tysiąca dusz, „z czego tysiąc to dorośli katolicy”. Akcja zbierania podpisów nadal trwa.

– Jesteśmy zdesperowani, bo walczymy o wspólnotę parafialną, chcemy Kościoła otwartego, posoborowego – twierdzą. – Nasz kościół postawiono około 1871 roku. Żyją tu stare, kurpiowskie rodziny, nasi przodkowie refakami (przyp. red. wozy o drewnianych kołach) kamienie i bale drewna do budowy świątyni wozili.

Parafianie zapytani o autorytety wśród duchownych wyliczają: „papież Franciszek, ksiądz Wojciech Lemański, ksiądz Romuald Sakowicz, ksiądz Andrzej Kowalewski”.

– Jak ksiądz Andrzej był tu wikariuszem, to było pełno ministrantów, życie parafialne kwitło, na boisku rozgrywaliśmy wspólnie mecze, on był razem z nami, troszczył się o nas. I poprzedni proboszcz, ksiądz Witalis Łapiński, to też porządny człowiek. Jesteśmy też całym sercem przy naszym obecnym wikariuszu, księdzu Tomaszu – mówią.

Monopol

Obecnemu proboszczowi ludzie zarzucają nie tylko merkantylizm i brak współczucia, ale także działania rozmijające się z polskim prawem gospodarczym – na przykład narzucanie monopolu na firmę pogrzebową.

– Zauważyłem kilka lat temu, że mam coraz mniej pogrzebów z tej parafii – mówi właściciel okolicznego zakładu pogrzebowego. – Dowiedziałem się, że proboszcz kieruje wiernych do konkurencyjnego zakładu, a jeśli chcą skorzystać z mojej oferty, to muszą płacić księdzu większą „daninę”. Raz organizowałem pogrzeb w rodzinie, gdzie były same sieroty, najstarszy dzieciak nawet osiemnastu lat nie miał. Matka zmarła na raka kilka lat temu, a ojciec z tej rozpaczy się zapił na śmierć. Została czwórka wyrostków, a ksiądz Zbigniew kazał im za pogrzeb zapłacić o sto złotych więcej niż zwykle, bo zamówili pochówek u mnie. To wyciągnąłem z własnej kieszeni te sto złotych i dałem sierotom. Pogrzeb też po kosztach zrobiłem, bo na takich nieszczęściach nie mam sumienia zarabiać – dodaje przedsiębiorca pogrzebowy i wspomina mimochodem o zakładzie w Mońkach, który ze względu na „monopol narzucany przez księży musiał ogłoście upadłość”.

Młodzi katolicy

O księdzu Zbigniewie parafianie wyrażają się bez agresji, raczej ze zrezygnowaniem, mówią, że chcą innego, bo ten ich „nie szanuje, obraża, nie chce zrozumieć”

– Żaden ksiądz nie powinien traktować parafii jak prywatnego folwarku, chcemy żeby z nami rozmawiano, żeby duchowny potrafił z nami współczuć, potrzebujemy wskazówek i zrozumienia, a nie połajanek i lekceważenia – mówią. – My przy Kościele wytrwamy, wbrew wszystkiemu, ale nasze dzieci nie chcą już na msze święte chodzić, zbuntowały się i my nic na to poradzić nie możemy – dodają wierni.

To właśnie młodzi namówili okoliczną starszyznę, by poprosić biskupa Janusza Stepnowskiego o nowego duszpasterza.

– Jesteśmy przyszłością chrześcijaństwa, tak mówił Jan Paweł II, i poszukujemy głębokiej religijności, autentycznej – mówi Jakub. – Młodzi zbuntowali się na Ukrainie i już coś osiągnęli. My się sprzeciwiamy, bo chcemy wartości chrześcijańskich i wspólnotowych, a nie ich fasady i udawania, że wszystko jest w porządku.

Utrata dobrego imienia

Usunięcie proboszcza z urzędu – jak podaje portal http://www.wiara.pl – może mieć charakter karny albo administracyjny. Zarządca parafii może być usunięty karnie jeśli nadużyje powierzonego mu urzędu. Najczęściej jednak usunięcia i przeniesienia proboszczów mają charakter administracyjny, a prawo do podejmowania takich decyzji posiada biskup diecezjalny. Dawne prawo kanoniczne posługiwało się zasadą „officium est propter beneficium”, czyli proboszczowie byli administracyjnie prawnie nieusuwalni. W 1917 roku wprowadzono możliwość usunięcia proboszcza na drodze procesu kościelnego, ale dopiero Sobór Watykański II wprowadził „rewolucyjną” zasadę i od 1983 roku można administracyjnie usunąć gospodarza parafii, a procedura tego postępowania opisana jest na końcu Kodeksu Prawa Kanonicznego. Wśród powodów usunięcia proboszcza jest miedzy innymi i taki: „utrata dobrego imienia u uczciwych i poważnych parafian lub niechęć w stosunku do proboszcza, które według przewidywań szybko nie ustaną”.

Proboszcz parafii pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela w Turośli odmówił nam skomentowania prośby wiernych o jego odwołanie.

Profil na Facebooku

Katolicy z kurpiowskiej miejscowości planują założyć profil na Facebooku „Parafianie z Turośli”. Będą na nim informować o swoich problemach, przemyśleniach metafizycznych i religijnych, o potrzebie głębokiego kontaktu z duszpasterzem.

– Nie będzie tam agresji, bo jesteśmy chrześcijanami i potrafimy nadstawić drugi policzek, ale chcemy wszystkim opowiedzieć o tym, że istniejemy, że czujemy i szukamy oparcia w Kościele- mówią.

Epilog

Proboszcz Zbigniew nie celebrował niedzielnej mszy świętej w Turośli.

– Przyjechali inni księża, liczymy, że to zapowiedz zmiany i pomocy ze strony biskupa Janusza Stepnowskiego – mówią parafianie.

[2014.03.03] Narew.info

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: