Parafia burzy zbudowany nielegalnie mur przy Pieniężnego

U podnóża katedry, wokół powstającego przy udziale funduszy unijnych Centrum Świętego Jakuba, w środę trwała gorączkowa rozbiórka betonowej konstrukcji.

Podmurówka ogrodzenia – która miała też pełnić role muru oporowego – stanęła bez wymaganej zgody konserwatorskiej. Wyszło to na jaw wkrótce po rozstrzygnięciu konkursu architektonicznego na koncepcję zagospodarowania olsztyńskich plant w rejonie ul. Pieniężnego. Okazało się, że zaplanowane przez architektów uczestniczących w konkursie ścieżki przebiegają w miejscu, gdzie parafia zbudowała betonową konstrukcję. – 29 stycznia wpłynął wniosek z parafii i dotyczył zagospodarowania przestrzeni przed Domem Pielgrzyma oraz ogrodzenia terenu – mówił nam kilka dni temu Andrzej Kaliczyński, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków. – Dokumentacja nie pokazywała jednak jasno niektórych rzeczy. W związku z tym nie wydawaliśmy zgody na prace i przedłużyliśmy postępowanie do 30 kwietnia.

Mimo to robotnicy zatrudnieni przez parafię zaczęli stawiać ogrodzenie, a kilkumetrowy odcinek muru postawili na gruntach należących do miasta, a nie parafii, w poprzek planowanych plant, które miasto chce odtworzyć przy ul. Pieniężnego.

Gdy okazało się, że prace prowadzone koło katedry były nielegalne, wybuchł skandal. Już dwa dni po artykule w „Gazecie Wyborczej Olsztyn” zaczęła się rozbiórka muru. Jak się dowiedzieliśmy, odpowiedzialność za jego wylanie wziął na siebie wykonawca prac, który chciał w ten sposób zabezpieczyć skarpę przed osuwaniem.

Sprawę bada Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.

Przypomnijmy. Jak już pisaliśmy wcześniej, proboszcz parafii – ks. Andrzej Lesiński – starał się wydzierżawić od miasta tereny zielone wzdłuż murów katedry przy ul. Pieniężnego: od Domu Pielgrzyma do parkingu. Powoływał się na to, że przez kilka wieków należały one do kościoła, pełniły rolę parku archiprezbitera i zostały odebrane dopiero po wojnie przez peerelowskie władze. Chciał urządzić tu nowy park. Miasto nie wydałoby na to ani złotówki, wszystkie koszty miała wziąć na siebie parafia. Teren byłby ogrodzony, ale dostępny dla mieszkańców i zamykany na noc. Władze miasta nie wyraziły jednak zainteresowania propozycją proboszcza. Planty przy ul. Pieniężnego chcą urządzić po swojemu, zgodnie z koncepcją architektów, którzy zgłosili się na niedawny konkurs architektoniczny.

[2014.03.12] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: