Proboszcz z ambony reklamuje parafialną firmę pogrzebową

Proboszcz wykorzystuje swoją pozycję i odbiera nam klientów – uważają właściciele zakładów pogrzebowych w Szamotułach. Tamtejsza parafia pw. św. Krzyża od lutego prowadzi bowiem usługi pogrzebowe. Z relacji wiernych wynika, że proboszcz „reklamuje” je w trakcie mszy.

– Podczas ogłoszeń parafialnych z ambony zachęcał wiernych, by w przypadku śmierci bliskich korzystali z usług parafialnego zakładu – mówi proszący o anonimowość pracownik jednej z firm pogrzebowych. – A gdy chodził po kolędzie, rozdawał broszury o parafii. Tam też była informacja o usługach zakładu pogrzebowego Petrus.

Parafia zakład o tej nazwie prowadzi od lutego. Świadczy usługi przez 24 godziny. I, jak twierdzą lokalne firmy pogrzebowe, odbija się to na ich działalności. – Ksiądz może nie tylko np. zostawiać u wiernych ulotki, ale ma też bezpośredni kontakt z rodzinami zmarłych – uważa przedsiębiorca. – To nie jest uczciwa konkurencja.

Co na to sam proboszcz? Przez kilka dni próbowaliśmy dodzwonić się na parafię, a także zastać księdza osobiście. Nie udało się. Nie pomógł też wysłany e-mail. W styczniu z ks. Piotrem Mametem rozmawiała jednak redakcja naszego tygodnika „Dzień Szamotulski”.

– Ideą powołania firmy jest przyjście z pomocą rodzinie pogrążonej w żałobie i zapewnienie jej kompleksowej usługi – mówił ks. proboszcz Piotr Mamet. Tłumaczył, że Petrus jest zarejestrowany jako normalna działalność gospodarcza i co roku musi rozliczać się z fiskusem. Wskazywał również, że broszura rozdawana wiernym nie jest reklamą, a informacją o historii i działaniach parafii. Nic złego nie widzi w niej także kuria. – Trudno odmówić parafii prawa do podawania informacji o takiej działalności – czy to w ogłoszeniach parafialnych, czy w jakikolwiek inny sposób – uważa ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik poznańskiej kurii. – Trzeba pamiętać, że to parafia utrzymuje cmentarz i ponosi wszystkie opłaty, począwszy od wywozu śmieci po utrzymanie dróg i płotów.

Rzecznik wskazuje też, że zyski wygenerowane przez parafialny zakład są przeznaczane na remonty obiektów zabytkowych. Z kolei proboszcz dodaje, że prowadzenie takiej działalności nie jest niczym dziwnym i ma miejsce w całym kraju. Okazuje się, że ks. Mamet sam ma w tej sprawie doświadczenie. Prowadził już bowiem zakład pogrzebowy, będąc proboszczem w Pniewach. Wtedy lokalne firmy też miały zastrzeżenia.

Jeden z przedsiębiorców zgłosił nawet sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, zarzucając proboszczowi, że nie udostępnia mu cmentarza i domu pogrzebowego. UOKiK odmówił jednak wszczęcia postępowania, uzasadniając m.in., że firma występowała do proboszcza tylko z ustnymi prośbami. Przedsiębiorca nie udowodnił, że przez działania księdza nie mógł wykonywać zleceń.

– Było już wiele spraw przeciwko parafiom – przyznaje Agnieszka Ciucias, zastępca dyrektora delegatury UOKiK w Poznaniu. – Najczęściej chodziło o uniemożliwianie innym np. kopania grobów, czyli nadużywanie pozycji dominującej na rynku. W przypadku zarzutu nieuczciwej konkurencji sprawa nie podlega jednak pod UOKiK, a sąd cywilny. To tam przedsiębiorcy, jeśli czują się pokrzywdzeni, powinni dochodzić swoich praw.

Firmy z Szamotuł i okolic nie wykluczają, że wstąpią na drogę sądową. Tymczasem przyglądają się sytuacji na rynku.

[2014.03.17] GlosWielkopolski.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: