Radzyń Podlaski: Ksiądz mnie więził i gwałcił na plebanii!

Janusz S. (45 l.) spod Radzynia Podlaskiego przeżył prawdziwe piekło… na plebanii. Ksiądz Jan K. więził go na strychu i wykorzystywał w ohydny sposób. – Zrobił ze mnie seksualnego niewolnika – wyznaje załamany mężczyzna. – Przez kilka miesięcy bawił się moim ciałem. Kiedy protestowałem, śmiał się tylko i groził, że mnie wykończy.

Pan Janusz uciekł w końcu od swojego prześladowcy i poskarżył się na księdza policji. Wciąż jednak nie może dojść do siebie po koszmarze, który zgotował mu duchowny.

Księdza Jana poznał przez Internet. – Wysłałem ogłoszenie przez jeden z serwisów, że potrzebuję pomocy prawnika – opowiada mężczyzna. – Odezwał się do mnie proboszcz. Twierdził, że ma wykształcenie prawnicze. Był przekonujący, uwierzyłem mu – rozkłada ręce mężczyzna.

Ksiądz zaprosił pana Janusza na plebanię. Miał mu tam pomóc w napisaniu pisma w sprawie odszkodowania. – Od razu rzucił się na mnie – wspomina molestowany mężczyzna. – Rozebrał się i kazał dotykać. Zdecydowanie odmówiłem. Wtedy ściągnął mi spodnie i zaczął masturbację. Ksiądz jest duży i silny. Nie miałem szans, by się bronić. Do tego groził mi, że mnie zniszczy, jeśli nie ulegnę. Twierdził, że jeśli komuś opowiem, co mi robił, nikt mi nie uwierzy.

Po wszystkim proboszcz zamknął pana Janusza na strychu. Więził go tam i wykorzystywał przez pół roku. W końcu mężczyźnie udało się uciec. – Złożyłem na swojego dręczyciela skargę do Prokuratury Rejonowej w Sokołowie Podlaskim – mówi więzień księdza. Prokurator odmówił jednak wszczęcia śledztwa. Uznał, że nie doszło do przestępstwa, gdyż do obcowania z księdzem doszło… za zgodą pana Janusza.

Okazuje się, że mężczyzna nie był jedyną ofiarą księdza K. Jak już pisaliśmy, nękany sprośnymi zdjęciami przez duchownego Wojciech Śliczniak (†34 l.) z Siedlec popełnił samobójstwo. Wtedy prokuratura również nie postawiła księdzu zarzutów.

[2014.03.17] SE.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: