Bronili księdza proboszcza

Emocje, oskarżenia, a nawet groźby pojawiały się na spotkaniu w świetlicy wiejskiej w Ligocie Małej. Problemem nie był lokator plebanii, ani rzekomy „skomplikowany związek” proboszcza, lecz pytania związane z tymi wątkami.

Mieszkańcy plebanii i „skomplikowany związek” proboszcza

W ostatnim wydaniu „Panoramy Oleśnickiej” padły pytania o to, kto mieszka na plebanii w Ligocie Małej. – U naszego księdza mieszka mężczyzna. Jest szafarzem. Tak go przynajmniej ksiądz przedstawia. (…) Rano jest odwożony, wieczorem po pracy jest przywożony na plebanię. Ludzie są zbulwersowani! – poinformowała tygodnik jedna z parafianek. Do tego pojawiły się wątpliwości, o to z kim ksiądz jest „w skomplikowanym związku”, jak informował jego profil na Facebooku.

Dziennikarze „Panoramy Oleśnickiej” zadali księdzu proboszczowi Piotrowi Semeniukowi pytania, ale nie otrzymali konkretnych odpowiedzi. – (…) Nie spodziewałem się, że państwa interesują treści ingerujące w moje dobro osobiste, pomówienia i insynuacje naruszające godność człowieka – poinformował kapłan i zasugerował, aby mieszkańcy mający wątpliwości zapytali go wprost o nurtujące ich kwestie.

Znowu brak odpowiedzi. Sprawę bada kuria

W rozmowie z portalem MojaOlesnica.pl ksiądz proboszcz nie chciał komentować sprawy. – Odpowiada się zwykle ludziom, którzy mają jakiś poziom. Brak poziomu tej gazety jest ich poziomem i nie godzi się komentować tego plugastwa – argumentuje ks. P. Semeniuk. Niedługo po publikacji tygodnika zniknął też internetowy profil księdza z Facebooka, gdzie znajdowała się kontrowersyjna wzmianka o związku. – Nie jestem zbyt lotny w „fejsbukach” i nawet nie wiem, co tam było. Nie wiem, czy nie było też to podpuszczenie i uwiarygodnienie pewnych rzeczy, które były gdzieś tam wykorzystane przeciwko mnie – twierdzi ks. P. Semeniuk.

O mężczyznę rzekomo mieszkającego na miejscowej plebanii zapytaliśmy w Archidiecezji Wrocławskiej. Sprawa jest wyjaśniana przez kurię. – Do czasu zakończenia postępowania zmuszeni jesteśmy powstrzymać się od jej komentowania – informuje ks. dr Rafał Kowalski, dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej Wrocławskiej Kurii Metropolitalnej.

Parafianie bronią nieobecnego i milczącego księdza

W piątek wieczorem w świetlicy wiejskiej w Ligocie Małej odbyło się zebranie parafian, na którym nie było księdza Piotra Semeniuka. Wcześniej zapowiedział on swoją nieobecność. Całość rozpoczął inicjator spotkania, gminny radny Grzegorz Szymański. Głos zabrał także przedstawiciel rady parafialnej Robert Skowronek. Przedstawił on zapisy prawa kanonicznego mówiące o tym, że księżą mogą przyjmować różne osoby, a na dodatek wspomniał, iż u proboszcza mieszka szafarz zaakceptowany przez biskupa. Jego zdaniem nie bez znaczenia jest bezpieczeństwo księdza. Mieszkańcy z wiosek należących do parafii mieli możliwość wypowiadania się.

Źli na publikację prasową

Według zebranych problemem nie jest mieszkaniec plebanii, ani domniemany facebookowy „skomplikowany związek” proboszcza, lecz publikacja prasowa. – Ksiądz, że tak powiem, jest jajcarzem i lubi dowcip. Może skomplikowanym związkiem może być jego związek z Panem Bogiem – argumentował R. Skowronek. Oburzenie wzbudziło używanie zwrotów, że informacji tygodnikowi udzielali anonimowi parafianie. Ich zdaniem powinni wystąpić pod nazwiskiem, a na dodatek nie wypowiadać się jako parafianie. – Przecież oni nas nie reprezentują, to jak można ich podpisywać, że są to parafianie?! – krzyczano. Choć nie wydawało się, aby występujący na zebraniu mieli wiedzę o istnieniu stosownych zapisów prawnych dopuszczających posiadania przez prasę anonimowych informatorów. – Ci co nigdy nic nie dali na Kościół i nie zrobili nic dobrego, zawsze będą szukać dziury w całym – mówiono.

Pytania atakiem na Kościół? Młody ministrant: „Słyszałem o sprawie o tym ped…”

Padły nawet zarzuty, że „cała publikacja jest kłamliwa”, ale nikt nie potrafił określić, w którym dokładnie fragmencie. Niektórzy wskazywali, że „pytania tygodnika były tendencyjne”. Atakowano redakcję „Panoramy”, porównując ją m.in. do brukowca. A inni szybko zmieniali temat, gdy chcieliśmy uzyskać wiadomości, gdzie doszło do ewentualnych przekłamań. – Szafarz mieszka i my jesteśmy bardzo szczęśliwi. Przynajmniej mamy poczucie bezpieczeństwa jeśli chodzi o naszego księdza – powiedziała kobieta z sali.

Do głosu dopuszczono także młodego ministranta, który również bronił księdza, ale nie wydawał się być zbytnio zorientowany w temacie. Do stolika na środku sali wysłali go dorośli. – Słyszałem o sprawie o tym ped… ekhem, jak ksiądz był tym… Słyszałem o tym, że był czemuś winien. A nie jest. Nasz ksiądz niczemu nie zawinił – powiedział. Na kwestie związane z emocjonalną reakcją księdza na pytania tygodnika przez długi czas nikt nie był w stanie rzeczowo odpowiedzieć, a zgromadzeni ludzie często przekrzykiwali się nawzajem i zdarzało się, że nie pozwalali innym dokończyć zdania. – To tak ja bym się pana pytała o to, czy ma pan dzieci i żonę. Nie musiałby pan odpowiedzieć, bo to pańska prywatna sprawa – powiedziała w końcu do dziennikarza jedna z mieszkanek, choć w życiu parafii wydawać by się mogło, że szafarz i kapłan najczęściej są nieodłącznymi elementami życia społecznego.

Oświadczenie broniące kapłana

Padło wiele ciepłych słów pod adresem księdza Piotra Semeniuka. – To bardzo dobry ksiądz, nigdy nie widzieliśmy, aby zachowywał się niewłaściwie – tłumaczyli. Chwalono go za gospodarność i dobre zarządzanie parafią. Nie obyło się bez utarczek personalnych, choć trudno było nadążyć w panującym harmidrze, pełnym oskarżeń, słownej agresji i aprobaty dla ciągłego przerywania sobie dyskusji. Co najmniej dwie kobiety spierały się o list do biskupa, bo jedna z nich wcześniej interweniowała u niego pod własnym nazwiskiem z powodu organizacji Pierwszej Komunii Świętej, przez co miał zaistnieć konflikt pomiędzy nią a proboszczem. Zgłaszająca twierdzi, że niesłusznie posądza się ją o inspirację do powstania materiału o szafarzu. W końcu zaapelowano, aby powrócić do tematu przewodniego. Na zakończenie każda osoba mogła podpisać się pod oświadczeniem popierającym księdza. Stół z listą był bardzo oblegany.

Kiedy odchodziliśmy, usłyszeliśmy krótką rozmowę starszych kobiet, która raczej nie reprezentowała katolickiego miłosierdzia. – Trzeba kiedyś chyba przyjść pod tą redakcję i obrzucić ją jajkami lub butelkami – powiedziała półgłosem jedna z nich do rozweselonej reszty.

Komentarz autora: Proboszcz jest osobą publiczną i powinien zabrać w tej sprawie głos, a nie kierować emocjonalne wystąpienia do prasy. Gdyby rzeczowo odpowiedział na wcześniejsze pytania, prawdopodobnie nie byłoby całego zamieszania. A tak tłumaczą go wierni, kiedy mleko już się rozlało. Wygląda na to, że kapłan poniekąd ucieka od problemu, chroniąc się za parafianami. Odniosłem wrażenie, że chyba większość występujących osób miała wyraźne problemy z czytaniem ze zrozumieniem i niepotrzebnie odebrało sporną publikację jako „atak na Kościół”, przy okazji traktując księdza niczym samego Boga. A tam zadano głównie pytania, które pozostały bez odpowiedzi ze strony proboszcza…

[2014.02.31] MojaOlesnica.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: