„Miałem 14 lat. Pierwszy raz w życiu ktoś mi włożył rękę do rozporka. I to był ksiądz” [HISTORIA PANA ANDRZEJA]

„To był koniec lat 70., miałem wtedy jakieś 14 lat. Do naszej sąsiadki wprowadził się mężczyzna, jak się okazało, były zakonnik…” – zaczyna swoją opowieść pan Andrzej, molestowany w dzieciństwie przez księdza.

Dlaczego znowu piszemy o wykorzystywaniu nieletnich przez księży? Jest co najmniej 7 ważnych powodów >>>

Pan Andrzej opowiedział nam swoją historię. Jako 14-letni chłopiec był molestowany przez księdza. To kolejny taki przypadek z przeszłości. Dzisiaj publikowaliśmy już historię pana Krzysztofa. Obaj panowie wyjawiają, co ich spotkało, w jednym celu: żeby cierpienie nie było obojętne.

Oto historia pana Andrzeja:

* * *

Pewnego dnia mężczyzna mieszkający u mojej sąsiadki zapytał mnie, czy nie pojechałbym z nim do M.: – Tam jest taki ksiądz, który sprawdzi, czy masz piasek w organizmie – tak powiedział. Nie wiedziałem, o co chodzi, ja, takie dziecko. Pojechałem, rodzicom nic nie powiedziałem, bo ufałem temu sąsiadowi – taki spokojny człowiek.

* * *

On wszedł do tego księdza pierwszy, po chwili wyszedł i kazał wejść mnie. Siedział tam ksiądz. Na cienkim sznureczku miał zawieszony taki mały, żółty stożek. Stanął za mną, prawą ręką objął mnie za bark, drugą włożył mi pod koszulę. Przesuwał dłonią po jednej nerce, po drugiej… Tłumaczył, że jeśli stożek zacząłby wibrować, to byłby znak, że jest piasek. Jeśli nie, to nie.

Objechał mi ręką całe plecy, potem brzuch i zsuwał się coraz niżej. Mnie już wtedy coś tknęło, ale myślę sobie: – Jego stan duchowny, jego pobożność nie pozwala mu na to, żeby mi do rozporka włożyć ręce. To jest ksiądz – myślałem – drugi po Bogu.

Rozpiął mi rozporek. Spięło mnie, aż stanąłem na palcach. Bardzo się wstydziłem, nie wiedziałem co robić. Pierwszy raz w życiu ktoś mi włożył rękę do rozporka. I to był ksiądz. Ja tego nie zapomnę nigdy, aż mi się teraz płakać chce.

Wsunął rękę, sądziłem, że szybko przejedzie, jak po tej nerce, ale on właśnie tam się zatrzymał. Zaczął masować, oddech mu przyspieszył. Był gruby, miał takie pełne usta i sapał. Pamiętam jego wygląd do dziś. Włożył mi kciuk pod napletek i zaczął kręcić. Boże, jak ja się wstydziłem. Ale on na to nie patrzył, po prostu się podniecał i tyle. Bardzo chciałem, żeby przestał to robić, ale bałem się go odepchnąć. On chyba w końcu zauważył, że mnie to nie podnieca, i przestał. Powiedział, że badanie poszło dobrze, nie ma piasku. Wyszedłem.

* * *

Na zewnątrz czekał na mnie ten sąsiad, od razu zapytał: „I jak? Fajnie było? Macał ci siusiaka?”. Powiedziałem, że gdybym wiedział, to nigdy bym nie przyjechał. Nikomu nic nie powiedziałem. Na początku to jeszcze myślałem, że może ten ksiądz naprawdę leczył, no bo to duchowny, w PRL naprawdę autorytet. Przecież Bóg na niego patrzył, przed Nim się nic nie ukryje. Uczono mnie, że przy spowiedzi trzeba wszystko wyznawać. Czy on mówił spowiednikowi takie rzeczy?

Przestałem chodzić do spowiedzi i nigdy nie pójdę. Jestem wierzącym człowiekiem, ale chodzę do pustego kościoła. Nie chcę nawet słuchać tego, co mówi ksiądz.

* * *

Słyszałem arcybiskupa Michalika, jak mówił, że to spotyka dzieci z rozbitych rodzin. Ja nie jestem z rozbitej rodziny. Ja nie lgnąłem do księży, nie szukałem miłości, nie było internetu, nie było feministek. Zostałem wykorzystany.

Dopiero niedawno powiedziałem rodzicom. O odszkodowaniu nigdy nie myślałem. Nie chcę tego wykorzystywać przeciwko Kościołowi.

* * *

Kilka miesięcy temu w internecie znalazłem numer telefonu na plebanię do M. Zadzwoniłem, odebrał proboszcz. Pytam, czy na przełomie lat 70. i 80. był tam proboszczem taki gruby ksiądz? Jak się nazywa? Okazało się, że już nie żyje.

Mówię temu proboszczowi, że tamten mnie molestował, zacząłem mu wszystko opowiadać. Po drugiej stronie cisza grobowa, nawet nie słyszałem jego oddechu. Zapytałem, czy jest tam jeszcze. „Tak, jestem” – powiedział, ale tak, jakby ślinę przełykał, jakby mu ciężko było. Powiedział, że może się za mnie tylko pomodlić. Rozpłakałem się, powiedziałem „dobranoc” i zakończyłem rozmowę.

* * *

Opowiadający, pan Andrzej, mieszka teraz w Krakowie.

[2014.03.21] TokFM.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: