FiM – Drużyna Jezusa

Śliczni, grzeczni i zafascynowani tajemniczym sacrum młodzi chłopcy dumnie przywdziewają śnieżnobiałe alby. Biel ma symbolizować niewinność, ale to przecież tylko
symbol.

„Ministrant kocha Boga i dla Jego chwały wzorowo spełnia swoje obowiązki; służy Chrystusowi w ludziach; zwalcza swoje wady i pracuje nad swoim charakterem; rozwija w sobie życie Boże; poznaje liturgię i żyje nią; wnosi wszędzie prawdziwą radość; przeżywa Boga w przyrodzie; zdobywa kolegów w pracy i zabawie dla Chrystusa; jest pilny i sumienny w nauce i pracy zawodowej; modli się za Ojczyznę i służy jej rzetelną pracą” – oto ideał zawarty w kościelnych „Zasadach posługi ministranta”. Zwykle nieosiągalny. Codzienność to podpijanie mszalnego wina, zjadanie hostii czy wybieranie drobnych z tacy. Takie na pozór niewinne grzeszki. Kiedy one uchodzą płazem, chłopcy sięgają po więcej. Świadczą o tym niektóre dokonania ministrantów z kilku ostatnich lat:
# Starogard Gdański – Tomasz J., prezes ministrantów w parafii św. Katarzyny, molestował seksualnie swoich młodszych kolegów.
# Szamocin – w czasie kolędy, kiedy proboszcz obrabiał kolejne owieczki, dwóch jego ministrantów czekało w samochodzie. Dla rozrywki wybrali się na przejażdżkę, która skończyła się na słupie. Chłopcy przeżyli, ale z samochodu nie było już co zbierać. Fantazja ministrantów kosztowała proboszcza, który przy okazji postanowił naciągnąć ubezpieczyciela na odszkodowanie, prawie dwa lata paki (w zawieszeniu na 4 lata).
# Studzienice – policjantów patrolujących okolice zaintrygowały krzyki dochodzące z budynków należących do lokalnej parafii. Okazało się, że w salce dla ministrantów trwa impreza. I to nie byle jaka, o czym świadczyły nie tylko humory zebranych, ale także puste butelki po alkoholu, papierosy, a nawet fajki wodne.
# Bielany – dwóch napastników dotkliwie pobiło 15-latka, żeby zabrać mu 30 złotych i telefon komórkowy. Jednym z oprawców okazał się Staszek D., ministrant. Zdecydowanie najwięcej problemów mają chłopcy z siódmym przykazaniem:
# Myślibórz – na gorącym uczynku przyłapał proboszcz swego 14-letniego ministranta, który okradał plebanię. Do środka wchodził bez kłopotu, bo wcześniej ukradł plebanowi komplet kluczy. W ten sposób ukradł aparat cyfrowy i puszkę z ofiarami parafian.
# Nowe Miasto – trzej gimnazjaliści regularnie okradali proboszcza małej wiejskiej parafii w powiecie nowomiejskim. Włamywali się też do kościoła i garażu plebana. Księdzu ginęły pieniądze, olej opałowy, a nawet komunikanty i wino mszalne. Złodzieje dostawali się do środka za pomocą dorobionego klucza, bo Daniel, Marcin i Seweryn na co dzień służyli do mszy. Chłopcy nie grzeszyli polotem – olej opałowy sprzedawali we wsi, za ukradzione pieniądze kupowali chipsy i słodycze, zaś komunikanty spożywali na miejscu, popijając mszalnym winem.
# Pińczów – dwóch nastolatków przytargało do skupu złomu popiersie sługi bożego brata Alojzego Kosiby. Wcześniej figurkę wykonaną z brązu ukradli z miejscowego klasztoru Franciszkanów, gdzie byli ministrantami. Brata Alojzego, którego wartość franciszkanie oszacowali na 300 złotych, w skupie nikt nie rozpoznał, bo został przez chłopców pozbawiony głowy.
# Dzierżoniów – przed sądem rodzinnym stanął 15-latek, który z tamtejszego kościoła ukradł dwie stuły oraz pozłacany kielich o wartości 1,5 tys. złotych. Wszystko przez to, że chciał mieć w domu własny ołtarz. Powołanie poczuł po trzech latach służby ministranckiej.
# Przewóz – około 15 tysięcy złotych wyprowadził proboszczowi jego zaufany ministrant Jarosław P. 22-latek przez rok okradał plebana z datków ofiarowanych przez wiernych. Zawsze wtedy, gdy ksiądz jeździł na mszę do sąsiedniej parafii.
# Nowa Słupia – tutaj 15-letni ministrant okradał wikarego akurat wtedy, gdy ten prowadził lekcje religii w klasie chłopca. Księdzu ginęły papierosy i pieniądze.

Ci, którzy są zapatrzeni w swoich nie zawsze świecących przykładem duchownych, szybko się od nich uczą, że w życiu najważniejsza jest kasa. – Młodzi to jeszcze latają na msze w poczuciu pełnienia misji. Z czasem orientują się, że można na tym zarobić. No i zaczyna się kombinowanie, szczególnie w czasie kolędy, bo wtedy ludzie chętnie dają biednym, zmarzniętym ministrantom. Jak jest dobry rok i dobry rewir, to można sobie po kolędzie komputer kupić, bo za miesiąc zgarnia się więcej, niż ojciec dostaje pensji – mówi Adrian, były ministrant z diecezji wrocławskiej.

###

„Wasi księża w dniu święceń otrzymali niezwykłą władzę, której nie ma ani minister, ani prezydent, premier, dziennikarz czy bankowiec. Kapłani wykonują to samo, co zrobił Chrystus w Wieczerniku. I czynią to w imieniu Jezusa. Dlatego módlcie się za swoich księży. Bo nikt nie zastąpi kapłana. Módlcie się za swoich księży i brońcie ich. Bo dzisiaj w domach czy mediach jest moda na złe mówienie o kapłanach” – tymi słowami dwa lata temu w Sosnowcu biskup Adam Śmigielski na wielkoczwartkowej mszy przekonywał setki zebranych ministrantów i lektorów do poszanowania sutanny. A przekonywać trzeba, bo właśnie ministranci – ci, którzy znajdują się najbliżej księżych grzechów i słabości – mają dla nich najmniej szacunku. A czasem posuwają się do ostateczności. Jak Dawid M. z Blachowni, ministrant, lektor, organista i uczeń katolickiego liceum, który zasztyletował swego proboszcza. Jak ustalono podczas śledztwa – także wieloletniego seksualnego oprawcę.

[2009] FaktyiMity.pl Nr 12(472)/2009

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: