FiM – Ksiądz i farorz

Nic gorszego nie może spotkać proboszcza niż grupa owieczek, które ubzdurały sobie, że mają coś do powiedzenia w sprawach parafii, a zwłaszcza rozporządzania jej majątkiem…

Parafią Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Słomowie (archidiecezja gnieźnieńska) zarządza jednoosobowo ksiądz proboszcz Wojciech Ren (fot. powyżej). Wielebny to człowiek orkiestra, bowiem obok rutynowych obowiązków wobec tubylców oraz usług świadczonych na rzecz władz samorządowych w postaci pokropków i przecinania wstęg, sprawuje też funkcję wicedziekana, dekanalnego duszpasterza rolników, powiatowego kapelana strażaków, a nawet kapelana Bractwa Kurkowego „Rogoża”, gdzie podczas imprez strzeleckich pilnuje, żeby Pan Bóg kule nosił.

Z tych wszystkich etatów oraz „etatów” ks. Wojciech uzyskuje profity pozwalające mu na życie dostatnie i beztroskie. Dodatkowo miły jego portfelowi jest fakt posiadania przez parafię ponad 66 hektarów gruntów (w tym ok. 4 ha lasu), które wielebny dzierżawi inżynierowi Józefowi G., mieszczuchowi z pobliskiego Rogoźna, i nie ruszając nawet palcem w bucie, inkasuje z tego tytułu „kieszonkowe” w kwocie ok. 2 tys. zł miesięcznie.

Strapieniem ks. Wojciecha jest fakt, że część parafian ubzdurała sobie, jakoby miała coś do powiedzenia w sprawach rozporządzania majątkiem parafii.
– W przedostatnim dniu ubiegłego roku zjechali do kurii w kilka osób i domagali się spotkania z samym arcybiskupem. Wygadywali na księdza Wojciecha straszne rzeczy, a nawet odgrażali się, że jeśli nie zdejmiemy go ze stanowiska, to oni go normalnie wywiozą, zapraszając na ten gorszący spektakl media – ujawnia „Faktom i Mitom” jeden ze współpracowników metropolity gnieźnieńskiego, abpa Henryka Muszyńskiego.

A o co wiernym poszło?
– Twierdzili, że parafia przekształciła się w jednoosobową spółkę, której „prezes” trwoni wspólny majątek i traktuje „radę nadzorczą” niczym bezmyślne stado owiec – wyjaśnia nasz rozmówca.

Gdy kościelni urzędnicy z gnieźnieńskiej centrali przyjrzeli się interesom plebana ze Słomowa, to musieli przyznać wiernym rację:
# Parafialne grunty dzierżawi od ks. Rena człowiek spoza lokalnej społeczności Słomowa, choć tamtejsi rolnicy wzięliby tę ziemię do zagospodarowania z pocałowaniem ręki;
# W minionym roku nawet nie zaorano użytków rolnych o powierzchni 40 ha, co może sprowadzić duże kłopoty związane z rozliczeniem dotacji unijnych;
# Nie informując szefów z Gniezna (choć jest do tego zobowiązany na mocy wewnątrzkościelnych przepisów), proboszcz wydzierżawił operatorowi telefonii komórkowej teren pod budowę masztu antenowego i zainkasował za to grubą kasę, którą z nikim się nie podzielił;
# Bez koniecznej zgody kurii „ktoś” wyrżnął w pień okrągły hektar parafialnego lasu, a z uzyskanego tym sposobem drewna zostało raptem 5 metrów sześciennych, podczas gdy pozostałe 120 metrów o wartości prawie 40 tys. zł po prostu wcięło;
# Umowa podpisana przez ks. Rena z Józefem G. uszczupla dochody parafii o ok. 40 tys. zł rocznie, bowiem „czynsz dzierżawny jest wyjątkowo rażąco zaniżony – 2 q żyta od 1 ha fizycznego, nie uwzględnia nowych warunków dzierżawienia gruntów po wejściu Polski do Unii Europejskiej; nie podniesiono wartości czynszu w oparciu o Aneks, do sporządzenia którego zostały zobowiązane parafie Archidiecezji Gnieźnieńskiej; czynsz powinien wynosić 10 q pszenicy od 1 ha fizycznego”– czytamy w raporcie pokontrolnym (cyt. z zachowaniem pisowni oryginału) sporządzonym przez archidiecezjalnego ekonoma ks. Kazimierza Kocińskiego.
– Nie wiem, jak to wygląda u księdza Rena, ale znam kilku proboszczów, którzy również mają w oficjalnych umowach mocno zaniżony czynsz, zaś połowę z różnicy między tym, co zapisane na papierze, a tym, co powinni faktycznie brać od dzierżawcy, inkasują pod stołem, żeby nie płacić daniny na rzecz kurii – wyjaśnia nasz informator.

Parafianie ze Słomowa przedstawili też szefom swojego proboszcza szereg zastrzeżeń natury duszpasterskiej.
– Jacyś tacy niedzisiejsi ci ludzie. Bardzo ich np. gorszy fakt serdecznej przyjaźni księdza Wojciecha z mieszkającą w pobliżu samotną panią Dorotą F. Wytykali mu, że w sierpniu ubiegłego roku trochę się u niej w biały dzień „zbombardował” i wracając, miał kłopoty z utrzymaniem równowagi, co – niestety – widziało kilku urzędników gminnych wizytujących akurat okolicę. Arcybiskup oczywiście nie zrobi mu krzywdy, jeśli tylko sumiennie rozliczy się z kasy. Podjęliśmy też pewne kroki, żeby spacyfikować nastroje – ujawnia nam kurialny urzędnik.

„Uprzejmie informujemy, że Ksiądz Arcybiskup Henryk Muszyński przeprowadził rozmowę z księdzem proboszczem Wojciechem Renem (…). W wyniku tej rozmowy w Parafii Słomowo zostaną powołane Parafialna Rada Duszpasterska oraz Parafialna Rada Ekonomiczna. Ksiądz Proboszcz poda do wiadomości informacje o godzinach urzędowania w kancelarii. W parafii będą przeprowadzone rekolekcje wielkopostne oraz będzie prowadzona katechizacja młodzieży” – przyrzekli wiernym wikariusz generalny bp Bogdan Wojtuś i kanclerz kurii ks. Krzysztof Wętkowski w piśmie z 7 lutego, informując również, że parafianie zostaną uroczyście przeproszeni przez ks. Rena.

Rozliczenia z pieniędzy, urzędowanie, prowadzenie rekolekcji, katechizacja… – doprawdy po raz pierwszy spotkaliśmy się z tak odpowiedzialną postawą (na razie obietnicą) kurii, co w niniejszym tekście chcieliśmy lojalnie odnotować.

###

Jełowa to wieś położona nieopodal Opola, licząca ok. 2 tys. mieszkańców i uznana w 2007 r. za najpiękniejszą w całym województwie. Pierwsze skrzypce gra tam ks. Helmut Piechota (fot. dolne) – proboszcz parafii św. Bartłomieja. Roztropny duszpasterz, ale przede wszystkim biznesmen pełną gębą, który za środki publiczne sprawił sobie przy kościele elegancką knajpę (na zdjęciu), gdzie można najeść się i opić nawet w Wielki Post. Prowadzi również bardzo przyzwoity hotelik, gdzie ludziom mającym ochotę na figle-migle nikt świadectwa ślubu nie kontroluje.
– Nasz farorz z każdym dobrze żyje, chyba nie kradnie, a że sobie dorabia, to i lepiej, bo z nas już nie zdziera – ocenił inwencję proboszcza pewien obywatel Jełowej.

Projekt nazywał się „Przebudowa »Farskiej Stodoły« na Dom Spotkań”, a Zarząd Województwa Opolskiego dofinansowywał go w 2006 roku kwotą 110 tys. zł w ramach „wspierania działań promocyjnych i edukacyjnych na rzecz regionu”. Faktycznie, była to stara i do niczego już proboszczowi niepotrzebna parafialna stodoła, którą w zasadzie należałoby wyburzyć, ale ks. Helmut wymyślił, że ona może mu zapewnić dobrobyt.

„Na początku bardzo mi pomógł mój ojciec, z zawodu budowlaniec. Poparł pomysł i zrobił wstępny projekt przebudowy stodoły. Potem nadzorował wszystkie prace. Większość z nich udało się wykonać dzięki emerytom i rencistom, którzy bezpłatnie pomagali w budowie” – opowiadał proboszcz lokalnym mediom po uroczystym poświęceniu „Domu Spotkań” rodzinnych i parafialnych.

Dzisiaj jest to normalna „czynna do ostatniego gościa” restauracja (ks. Helmut puścił ją w arendę), na którą nie każdego z miejscowych stać, ale przyznać musimy, że karmią tam nieźle. Krzyże i aniołki owszem są, lecz zbytnio w oczy nie kłują, a gorzałka jest niedroga. Nad knajpką zaś funkcjonuje sympatyczny i dyskretny hotelik, zarządzany już osobiście przez proboszcza winszującego sobie zaledwie 40 zł od pary.
– A czy można wynająć taki pokoik na kilka godzin…? – zapytaliśmy.
– Nie ma sprawy, proszę tylko uprzedzić mnie chociaż dzień wcześniej – odparł właściciel kompleksu gastronomiczno-hotelowego.

Proboszcz ze Słomowa powinien tu przyjechać na korepetycje…

[2009] FaktyiMity.pl Nr 12(472)/2009

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: