FiM – (nie)DoRzecznicy

Wytrawny specjalista od kaczek dziennikarskich oraz utytułowany historyk dokonali przed kilkoma dniami sensacyjnego odkrycia. Wytropili arcybiskupa agenta, którego zdemaskowaliśmy… 9 lat temu.
Niedawny festiwal wokół postaci Ryszarda Kuklińskiego stanowił dla niektórych mediów okazję do „odgrzania kotleta”, czyli przypomnienia, że ów szpieg przyspieszył ucieczkę z Polski, bowiem do Warszawy dotarł sygnał z Watykanu o „krecie” działającym w Sztabie Generalnym WP.

„Wtyka wywiadu PRL w Watykanie to abp Janusz Bolonek – ujawnił Cenckiewicz. Potwierdził to później na Twitterze Cezary Gmyz, który w tygodniku »Do Rzeczy« opisał działalność tego agenta” – triumfowały 10 lutego portale internetowe prawicowych ultrasów. „Z dokumentów, do jakich dotarł tygodnik »Do Rzeczy« i historyk prof. Sławomir Cenckiewicz, wynika, że był tajnym agentem komunistów w Watykanie”– zabębnił w tarabany tabloid „Fakt” (11 lutego).

A teraz fragment naszego tekstu z czerwca 2005 roku pt. „Tajne – zniszczyć przed przeczytaniem!”, który to tytuł Gmyz z Cenckiewiczem wzięli chyba zbyt dosłownie: „Bolonek został zwerbowany w latach 60., krótko przed wyjazdem na studia w Gregorianum (Papieski Uniwersytet Gregoriański). Wtedy paszport był na wagę złota i stanowił cenę za wejście w układ (…). Później wziął go na kontakt Departament IV i został przekazany Departamentowi I (wywiad). Gdy Bolonek był na swojej pierwszej placówce dyplomatycznej i objął stanowisko sekretarza Nuncjatury Apostolskiej w Nikaragui, bodajże w latach 1971–1975, to jeszcze pracował dla SB” („FiM” 23/2005 str. 7).

Przytoczyliśmy też meldunek warszawskiej rezydentury KGB do centrali w Moskwie z 16 czerwca 1980 r. o treści następującej: „Nasi przyjaciele (Służba Bezpieczeństwa – dop. red.) dysponują silną pozycją operacyjną w Watykanie, co umożliwia im bezpośredni dostęp do papieża i do kongregacji rzymskiej. Oprócz doświadczonych agentów, do których Jan Paweł II jest osobiście dobrze nastawiony i którzy mogą uzyskać audiencję w dowolnym momencie, nasi przyjaciele pozyskali zasoby agenturalne wśród przywódców katolickiego ruchu studenckiego, którzy są w stałych kontaktach z kołami watykańskimi i mają możliwości operacyjne w Radiu Watykańskim oraz w sekretariacie papieskim”.

Cztery lata później w artykule pt. „Równy, równiejszy, biskup” podpowiedzieliśmy ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu (był wówczas na etapie zawziętego tropienia ludzi nieboszczki bezpieki w łonie Kościoła), iż poszukiwany przezeń „najgroźniejszy agent” jest nuncjuszem apostolskim w Bułgarii, więc wystarczyło zerknąć do wyszukiwarki internetowej, żeby przekonać się, że mowa o abp. Bolonku.

Gmyz to ten od trotylu jako czynnika sprawczego katastrofy smoleńskiej, a Cenckiewicz jest w dziedzinie historii tym, kim Antoni Macierewiczw polityce. Zbyt wiele więc od nich w kwestii rzetelności nie oczekujemy i tylko dla porządku przypominamy, kto oraz kiedy sprawę jako pierwszy ujawnił…

[2014] FaktyiMity.pl Nr 8(729)/2014

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: