FiM – Spowiedź wikarego

Po dłuższym czasie przemyśleń postanowiłem napisać kilka słów własnej refleksji na temat różnych sytuacji, jakich doświadczyłem w Kościele katolickim. Jestem katolickim księdzem. Jeszcze jestem.

Wiele razy spotkałem się z osobami wierzącymi, które są fanatycznymi słuchaczami Radia Maryja. Osoby te jakże często całe dnie spędzają, słuchając tej stacji, co kształtuje ich wrogie nastawienie do innych osób. Same mówią, że nigdy nie przebaczą tej czy innej osobie za taką czy inną wyrządzoną im krzywdę. Wiele w nich nienawiści do obywateli innych państw. Najchętniej posługiwaliby się sloganem „Polska dla Polaków”. Jakże często podobnie jest u kapłanów, którym bliska jest ta stacja radiowa.

Obecnie jestem wikariuszem w diecezji kaliskiej. Czytając w „FiM” (2/2009) artykuł „Pełnosprawny Caritas”, przyszło mi do głowy pewne dość częste zjawisko w tej diecezji. Otóż wielu proboszczów stawia wiele wymagań i przeszkód dotyczących przyjmowania sakramentów. Na przykład jeśli młodzież chce przystąpić do bierzmowania w innej parafii, przeszkodą staje się uzyskanie odpisu aktu chrztu, chyba że ze godziwe pieniądze. Kościół głoszący miłość wobec cierpiących i niepełnosprawnych nie interesuje się tym, by dobrze do sakramentów przygotować dzieci upośledzone intelektualnie. Bardzo często proboszczowie ingerują w prywatne życie młodych księży. Gdy w ich pobliżu gromadzi się młodzież, to zaczyna się to odczytywać jako niebezpieczeństwo i „zagrożenie dla powołania”. Sam znalazłem się w takiej sytuacji. Proboszcz był „życzliwy” do czasu, gdy w pewien sposób mógł mnie kontrolować poprzez drugiego wikariusza. Gdy ten został przeniesiony do innej parafii, nagle zaczęło pojawiać się wiele uwag i żądań wobec mnie. Zabroniono mi nawet biegać z jedną osobą, a następnie proboszcz sam zaproponował mi zmianę parafii dla „mojego dobra”, co należy czytać – dla jego spokoju. Nie ukrywam, że biegałem z moją znajomą.

Kościół pragnie kontrolować ludzkie umysły. Wszyscy, którzy mają własne zdanie, są postrzegani jako – tu cytuję mojego proboszcza – idioci. Ten tylko jest dobry, kto jest potulny i czyni to, co ksiądz proboszcz każe, a on chce kontrolować i wiedzieć wszystko. Plotki to jego chleb powszedni. Najchętniej lubi publicznie wyśmiewać i oczerniać. Pewnej soboty byłem nieobecny na mszy wieczorowej, co przyczyniło się do tego, że zadzwonił ze skargą do moich rodziców. Skarga dotyczyła także tego, że chodzę w kurtce, która mu się nie podoba, że zasłaniam okna roletami, jak również tego, że wieczorem, gdy mnie nie ma, świeci się u mnie światło.

Często proboszcz sam o sobie mówi, że jest konsekwentny. Ustala jednak wiele różnych rzeczy, czynności, jakie należy wykonać, a sam palcem nie kiwnie, by to uczynić. Dość często my, wikariusze, jesteśmy proszeni na rozmowy – jak to proboszcz nazywa – „szczere jak w rodzinie” i dowiadujemy się, że właściwie to nic nie robimy, a jeśli coś robimy, to robimy źle. Proboszcz właściwie każdej niedzieli potrafi wiernych uświadamiać, jak bardzo potrzebne są mu pieniądze i jak wierni mało dają na tacę. Zażyczył też sobie, by każda rodzina składała na tacę ofiarę w kopertach na utrzymanie kościoła. Zbierał na utrzymanie kościoła a kupił audi A6. Oj, można by jeszcze wiele przytaczać przykładów chciwości i zacofania. Straszne jest takie życie. Wstydzę się tego, co robię. Po wszystkich tych doświadczeniach chrześcijańskiej miłości i bratniej kapłańskiej troski podjąłem decyzję opuszczenia kapłaństwa. Teraz jestem na etapie poszukiwania pracy.

[2009] FaktyiMity.pl Nr 9(469)/2009

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: