FiM – Wyklęta

Podczas niedzielnego nabożeństwa pabianicki dziekan ks. Ryszard Olszewski wyklął z ambony wieloletnią redaktor naczelną tygodnika „Nowe Życie Pabianic”. Jaki był tego powód? Red. Magda Hodak odsłoniła kulisy powiązań prałata z miejscową władzą i jego niepohamowaną wprost miłość do pieniędzy.

Szefowa „Nowego Życia Pabianic” wywodzi się z praktykującej rodziny katolickiej głęboko wierzącej i sama jest katoliczką. Sporo pisze też na tematy kościelne, choć robi to wyjątkowo ostrożnie. Z dużo większym zaangażowaniem obnaża machlojki miejscowych notabli. Jest bezkompromisowa, co zyskuje jej poklask czytelników i jednocześnie doprowadza do szewskiej pasji „bohaterów” jej publikacji.

Siła złego na jednego

Gdy kilka lat temu w krytycznych artykułach przejechała się po prawicowych władzach miasta, opozycja głośno klaskała i słała listy pochwalne. Prawicowcy dwoili się i troili, ale nie bardzo mogli sobie poradzić z niesforną redakcją. Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy do władzy doszła lewica i red. Hodak nie oszczędzała jej, podobnie jak poprzedników. Teraz dawniejsi pochlebcy przemienili się w oskarżycieli. Za brak pokory wydawca tygodnika został już surowo ukarany: za kilka tygodni redakcja musi opuścić lokal przy ul. Traugutta 2. Wiele wskazuje, iż to zaledwie przygrywka do większej operacji mającej na celu zakneblowanie ust żurnalistom. Do walki z dziennikarzami włączyli się dyspozycyjni prokuratorzy i stróże porządku, nie mówiąc już o wielu zastraszonych urzędnikach magistratu. Przewodniczący Rady Miejskiej Leszek Maliński zyskał wsparcie u niezwykle wpływowego w mieście dziekana ks. Ryszarda Olszewskiego. Jak to się dzieje, że lewicowa władza kuma się bez skrupułów z czarnymi? Jak prawie wszędzie! Pieniądze jednoczą wszystkich.
– Gdy chodzi o kasę, proboszcz z „Piasków” pokocha nawet diabła – mówi pan Kazimierz z ulicy Jana Pawła II, przy której stoi największa świątynia w mieście, ostoja ks. Olszewskiego. – Powołuje się przy tym na słowa samego arcybiskupa, który stwierdził, że jeśli ktoś chce dać ofiarę na Kościół, to się nie patrzy, czyje to robią ręce.

Redaktor Hodak, delikatna i krucha kobieta, ma teraz przeciwko sobie koalicję czerwono-czarnych. Niedawno jej sprawa trafiła do miejscowej prokuratury, która zajmuje się, o dziwo, sprostowaniami słanymi do redakcji.

Prałat z Pabianic uchodzi za wzorowego menedżera i wielkiego budowniczego jeszcze większej świątyni-sanktuarium pw. Maksymiliana Kolbego. W 1999 r. jego charytatywne stowarzyszenie „Oratorium” otrzymało od miasta 25 tys. zł. Choć wielu radnym nie podobało się szastanie publicznym groszem, nieco wcześniej miasto sprezentowało ks. Olszewskiemu dodatkowo 60 tys. zł. Na co były przeznaczone te pieniądze?

Proboszcz potrafi

Nie wszystko daje się precyzyjnie wyliczyć, ale np. wiadomo, że sporo pieniędzy poszło na… różne pogadanki.
– Prałat potrafi tak omotać ludzi – mówi pabianiczanin Karol M., – że ulegają jego presji i dają niemałe pieniądze. Proboszcz potrafił wydobywać pieniądze zarówno od władz prawicowych, jak i lewicowych, a szczytem jego umiejętności jest wyciąganie grubej kasy z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.

Tylko w tym roku proboszcz uzyskał pożyczkę w wysokości, bagatela!, 600 tys. zł, przeznaczoną na modernizację ośrodka kolonijnego w Woli Pszczółeckiej, notabene otrzymanego od pabianickiej „Polfy” za grosze. Oczywiście, o zwrocie pożyczki nie ma raczej mowy, gdyż wiadomo powszechnie, że dobrotliwy Fundusz będzie wolał zrobić prezent sutannowemu niż wyciągać od niego należne pieniądze.

Ksiądz prałat, jak na patriotę przystało, kocha władzę – nawet tę czerwoną, jeśli oczywiście ona na to zasługuje. Jeden z prominentnych przedstawicieli tzw. lewicy – przewodniczący Rady Miejskiej Leszek Maliński jeszcze niedawno był szefem Rady Nadzorczej wspomnianego Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. To właśnie dzięki Malińskiemu do kasy proboszcza na „Piaskach” płynęły kwoty pieniędzy, o jakich niejedno miasto czy gmina mogłyby tylko pomarzyć. Dla przykładu: 350 tys. zł przeznaczono na kotłownie olejowe w kościele i na plebanii. Na tej ostatniej już nie funkcjonuje, bo olej okazał się zbyt drogi (plebania ma wielkość bloku mieszkalnego). Plebanijną kotłownię podłączono do miejskiej sieci cieplnej…
– Ksiądz Olszewski nie zapomina o swoich przyjaciołach – mówi Karol M. – Cztery lata temu, podczas nabożeństwa, wręczył Malińskiemu bukiet czerwonych róż.

Schody, sauna i autokar

– Apetyt księdza Olszewskiego jest niezaspokojony – mówi jedna z parafianek. – Rozpoczyna wciąż kolejne inwestycje i woła: pieniędzy! pieniędzy! A w Pabianicach jest bardzo dużo bezrobotnych i biedy. Ludzie wciąż pamiętają o kobiecie, która z powodu biedy i eksmisji odebrała sobie życie. Teraz ksiądz przygotowuje się do jesiennej wizyty kardynała Glempa, więc wykłada granitem potężne schody do świątyni, a za plebanią wznosi wielką salę konferencyjną. Same schody (na zdjęciu) kosztować mają 250 tys. zł!

Budowa wspomnianej sali realizowana jest nieco po kryjomu, ale przed parafianami nie da się nic ukryć. Niektórzy żartują, iż prałat buduje nie salę, a… saunę konferencyjną.

Fanaberie proboszcza pochłaniają bardzo dużo pieniędzy. Proboszcz wyciąga je także od firm, które ledwo wiążą koniec z końcem. Nawet tutejsza „Polfa” nie śmie odmawiać sutannowemu. Dała już niemal za darmo wspomniany ośrodek w Woli Pszczółeckiej, sfinansowała też zakup kosztownej ramy do potężnego konterfektu patrona świątyni (40 tys. zł). Kto za to płaci naprawdę? Tysiące chorych z trudem wykupujących w aptekach coraz droższe medykamenty!
– Proboszcz chce wyłożyć granitem potężny plac przed kościołem, zakupić nowe, potężne konfesjonały, wznieść kolejne budowle – twierdzi Karol M.

Pieniądze będą potrzebne także na liczne imprezy. W Pabianicach do dziś krążą legendy o obchodach 30-lecia kapłaństwa prałata. W bizantyjskim przyjęciu z tej okazji uczestniczyli m.in.: arcybiskup Władysław Ziółek, Janusz Tomaszewski, Marek Kubiak – prezes-malwersant z Funduszu Ochrony Środowiska, działacze „S” z Waldemarem Krencem na czele. Imprezę ubarwiał (za darmo!) zespół „Śląsk”, a stoły tak uginały się od wykwintnych potraw, że inny prałat z odległego Gdańska mógłby pozazdrościć. W tym samym czasie tysiące bezrobotnych modliło się o jakąkolwiek zapomogę pozwalającą przeżyć kolejny tydzień.
– Pod płaszczykiem szczytnych celów prałat wyciąga pieniądze z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Za pieniądze PFRON nabył m.in. autokar.

Remont ośrodka w Woli Pszczółeckiej pochłonie olbrzymie pieniądze. Sama termomodernizacja kosztować ma 1,2 mln zł. Planuje się tu m.in. budowę oczyszczalni ścieków. Stowarzyszenie „Oratorium”, które oficjalnie zarządza ośrodkiem, działa pod przemożnym wpływem szefa parafii. W tzw. dworku lśnią mosiężne okna. Prawdopodobnie pojawią się one w pobliskim pawilonie. Czy rzeczywiście trzeba wydawać tak wielkie pieniądze na obiekt czynny tylko 2–3 miesiące w roku? Czy nie lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze np. na zasiłki czy inną pomoc dla bezrobotnych? Takich i podobnych pytań nikt nie śmie tu zadawać.

Niewygodne pytania padają jednak na łamach „Nowego Życia Pabianic”. Dlatego wywołują wściekłość prałata zwanego pijawką, a także jego popleczników spod różnych znaków. Stąd nagonka na redakcję.
– Nie uparliśmy się, by pisać niekorzystnie o prałacie, jak to sugeruje publicznie ksiądz Ryszard Olszewski – mówi red. M. Hodak. – My po prostu ukazujemy nadużycia i zło, w ten sposób służymy naszym czytelnikom. Mam nadzieję, iż ks. Olszewski wreszcie to zrozumie.

[2002] FaktyiMity.pl Nr 20(115)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: