Aż tyle kosztuje nas Kościół – ponad 1,5 mld zł

Fundusz Kościelny kosztuje budżet 94 mln zł, 1 proc. z PIT mógłby uszczuplić dochody państwa nawet o 500 mln zł rocznie – pisze tygodnik Polityka, który przeanalizował ile państwo daje na Kościół

– Fundusz Kościelny nie jest ani jedyną, ani nawet największą dotacją państwa na rzecz Kościoła. Polską specyfiką jest to, że państwo daje dużo i nawet nie chce policzyć ile: wydatki na ten cel zadekretowane są w różnych ustawach i poukrywane w budżetach MON, MEN, Biura Ochrony Rządu, Służby Celnej, ZUS, a nawet w puli środków przeznaczonych na służbę zdrowia. W Ministerstwie Finansów zbiorczych danych nie ma – piszą w tygodniku Joanna Solska i Juliusz Ćwieluch.

Dziennikarze zwracają uwagę, że finanse Kościoła nie są przejrzyste. – Nawet bardzo restrykcyjne przepisy o zbiórkach publicznych, nakazujące m.in. dokładne rozliczenie się z zebranych sum, czyni jeden wyjątek – nie musi tego robić Kościół. Pod warunkiem, że są to ofiary na cele religijne, charytatywne lub oświatowe. Przywilej ten także zapisany jest w konkordacie.

Wynagrodzenia ukryte w ministerstwach

Czy likwidacja FK i zastąpienia go 1 proc. od podatnika rzeczywiście spowodowałaby, że w Polsce na Kościół płaciliby tylko ci, którzy by chcieli? Dziennikarze „Polityki” udowadniają, że nie. Podają przykład: – W tym roku w budżecie Ministerstwa Obrony Narodowej 20 mln 530 tys. zł wydane zostanie na pensje dla księży. W polskim wojsku jeden ksiądz kapelan przypada na 689 żołnierzy. Dodatkowo ordynariat polowy ma jeszcze do pomocy 124 pracowników cywilnych.(…) W tych 20 mln 530 tys. zł, które wojsko wyda w tym roku na kapelanów w mundurach, nie uwzględnia się jednak pieniędzy, które wypływają z budżetu MON jako uposażenie emerytalne księży. A sama tylko emerytura pierwszego biskupa polowego Sławoja Leszka Głodzia wynosi prawie 9 tys. zł – piszą.

Do tego dochodzą jeszcze wynagrodzenia dla duchownych w Służbie Więziennej, Biurze Ochrony Rządu, Służbie Granicznej czy Policji. – Księża, odwiedzający chorych w szpitalach, otrzymują za to wynagrodzenie z puli przeznaczonej na nasze leczenie – czytamy w tygodniku.

Jest jeszcze budżet Ministerstwa Edukacji Narodowej. – Na pensje dla 18,4 tys. świeckich nauczycieli religii, 11,4 tys. księży katechetów, 2,6 tys. sióstr zakonnych i 1,1 tys. zakonników MEN musi wyegzekwować rocznie około 500 mln zł. Kiedy osiągną wiek emerytalny, będzie im przysługiwała emerytura z ZUS – wyliczają dziennikarze.

Kościół skorzystał też na wejściu Polski do Unii Europejskiej. – Kościoły albo związane z nimi fundacje i stowarzyszenia coraz częściej startują w konkursach na różnego rodzaju projekty – czytamy.

Więcej z budżetu, niż od wiernych

Nie wiadomo dokładnie ile łącznie idzie z budżetu państwa na utrzymanie Kościoła. Takich szacunków dokonał portal Money.pl i na podstawie budżetów resortowych, wyliczeń firmy Sedlak&Sedlak oraz FOR, policzył, że Kościół dostaje z budżetu łącznie 1 mld 630 mln zł rocznie. Wpływy od wiernych Money.pl ocenia na 1 mld 223 mln rocznie. Unijne dotacje to średnio 100 mln zł, ale to suma szybko rosnąca – „Polityka” przywołuje wyliczenia finansowego portalu.

Dziennikarze zwracają uwagę, że wiedzę o finansach w poszczególnych parafiach mają kurie, ale dzielić się nią nie chcą. – Wszystkie wpływy są rejestrowane, 30 proc. dochodów zabiera parafii kuria. Państwo – w przeciwieństwie do kościelnej zwierzchności – na dochody osobiste księży przymyka oko. Podatnicy świeccy mogliby marzyć o stawkach, które płacą proboszczowie i wikariusze. Ich podatek jest symboliczny, zależy wyłącznie od liczby parafian. W parafii do 1 tys. mieszkańców proboszcz płaci 384 zł podatku kwartalnie, wikary – 118 zł kwartalnie. To stawka minimalna. Maksymalny ryczałt dla proboszczów wynosi 1374 zł kwartalnie, jeśli parafia liczy więcej niż 20 tys. mieszkańców. Ryczałt pomniejszany jest o składkę zdrowotną. Duchowni, pracujący na etatach jako kapelani lub katecheci, płacą PIT. Ta grupa liczy 19,4 tys. osób. Ich podatki (średnio niecałe 2 tys. zł rocznie na osobę), tak jak pensje, pochodzą jednak z budżetu – czytamy.

Autorzy przypominają, że duchowni często i chętnie angażują się w biznesy – przykładem jest między innymi imperium Tadeusza Rydzyka. Biznesami zarządzają firmy. – Według Ministerstwa Finansów, takich firm, założonych przez Kościoły, jest już 1010. Tak jak inne duże firmy powinny płacić podatek CIT. MF podaje, że za 2010 r. zasiliły budżet kwotą zaledwie 252 tys. zł. Osoby prawne Kościołów, prowadzące działalność gospodarczą, są bowiem także od podatku zwolnione – przypominają autorzy. I dla porównania podają: – w 2010 r. inne osoby prawne, czyli firmy, w ramach darowizn na cele kultu religijnego przekazały Kościołowi 29,6 mln zł, uszczuplając w ten sposób wpływy do budżetu o 6,2 mln zł. Suma darowizn osób fizycznych nie jest znana.

„Polityka” podaje przykłady ze świata:

Niemcy płacą 8-9 proc. podatku od wynagrodzeń.

W Austrii na ten cel płaci się 1,1 proc. podatku.

Na Węgrzech – 1 proc. podatku.

W Szwecji podatek kościelny jest dobrowolny i wynosi ok. 1,19 proc.

We Włoszech Kościół żyje ze zwrotu z podatku przeznaczonego na działalność wyznaniową (0,8 proc.)

We Francji Kościoły utrzymują się głównie ze składek wiernych i darowizn.

W Grecji, Luksemburgu i Belgii Kościoły są finansowane z budżetu.

[2011.10.26] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: