Grabarz wykopał dół, nadmiar ziemi kazał zabrać rodzinie

Szczątki moich bliskich zostały zbezczeszczone – nie kryje zdenerwowania Jan Florczyk z Mątwicy w gminie Nowogród. – Grabarz wziął pieniądze za pochówek, a w czasie pogrzebu kazał mi zebrać ziemię, która nie zmieściła się do grobu i rozsypać na pole. A tam były fragmenty kości i trumny – dodaje.

– Zawsze proszę rodzinę o pomoc w usunięciu ziemi, gdy taka zostanie – odpowiada Jan Chojnowski, który jest kościelnym, a jednocześnie grabarzem w parafii w Nowogrodzie. – Nigdy nie było z tym problemu.

O sytuacji wie także proboszcz, który twierdzi, że kościelny to dobry człowiek i z pewnością zachował się godnie.

Ciężkie pieniądze

– Teściowa zmarła w ubiegłym tygodniu, a w piątek odbył się pogrzeb – opowiada Bogusława Florczyk.

– Razem z synem załatwialiśmy wszystkie formalności – dodaje syn zmarłej. – Zapłaciliśmy 600 zł proboszczowi za pogrzeb i 300 zł na utrzymanie cmentarza, 500 zł organiście i kolejne 500 grabarzowi – wylicza. – Fakt, że zwróciłem, uwagę, że to bardzo dużo, ale zapłaciłem. Chciałem godnie pochować mamę.

Ceremonia pogrzebowa odbywała się zgodnie zasadami obrządku rzymskokatolickiego. Pani Florczyk spoczęła w rodzinnym grobie obok swego męża i teściów na cmentarzu w Nowogrodzie.

– Jeszcze trumna z mamą nie była zasypana, a grabarz już powiedział do mnie, że zostanie ziemia z grobowego dołu i to ja mam ją sprzątnąć – opowiada pan Jan. – Nie kryłem zdziwienia, bo skoro za swoją usługę policzył 500 zł to dlaczego mam go wyręczać i wykonywać jego pracę – pyta.

I przywołuje przykład, że ostatnio za sześć godzin pracy koparki zapłacił 600 zł, a kościelny z pewnością krócej kopał grobowy dół.

– Zdenerwowałem się, że grabarz mi o tym mówił podczas pogrzebu, gdy żegnałem matkę, wtedy zapytałem go wprost co mam zrobić z tą ziemią i usłyszałem, że mam przyjechać traktorem i wywieźć ją. Ale jak to rozsypać na polu, a potem po tym jeździć? To się nie godzi. To święta ziemia.

Rodzina odwiedzała grób w minioną sobotę i niedzielę, przedstawiciel „Gazety Współczesnej” na miejscu był we wtorek – ziemia nadal leżała obok grobu. Rzeczywiście na kupce, która z łatwością zmieściłaby się na jednej taczce, były fragmenty kości i skrawki drewna.

– To są szczątki moich dziadków, a leżą zamiast w grobie to obok – dodaje pan Jan. – A nawet gdyby tam nie było kości, czy fragmentów trumny to i tak ta ziemia wchłonęła człowieka, więc powinna zostać na cmentarzu. Ale ja tej ziemi nie ruszę – podkreśla.

Grabarz uprzątnie ziemię

– Zawsze, gdy zostaje ziemia to proszę rodzinę, by ją uprzątnęła – przyznaje Jan Chojnowski. – Gdy rodzina tego nie robi, to wtedy ja ją sprzątam – zapewnia. – Zawsze ta ziemia zostaje na cmentarzu.

Grabarz podkreśla, że nikt wcześniej nie miał zastrzeżeń do jego pracy.

– Jeżeli zostaje ziemia ze starej części cmentarza to przenosimy ją w wyznaczone miejsce przy ogrodzeniu i tam wysypujemy – dodaje.

Jan Chojnowski zapewnił, że posprząta ziemię.

– Ziemia z cmentarza jest święta, więc nie ma mowy o wywożeniu jej poza jego granice – podkreśla ks. Remigiusz Krajewski, proboszcz parafii w Nowogrodzie.

Redakcja „Gazety Współczesnej” dostała informację, że ziemię uprzątnięto.

[2014.03.30] Onet.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: