Proboszcz: pieniądze albo szczątki trafią do zbiorowego grobu

Proboszcz ze Służewa żąda fortuny za prawo do utrzymania rodzinnego grobowca przez kolejnych 20 lat. Parafianom, którzy proszą o obniżenie opłaty, grozi przeniesieniem szczątków bliskich do zbiorowej mogiły

Ogólna zasada jest taka: przez pierwszych 20 lat od pogrzebu nikt nie ma prawa tknąć grobowca. Po upływie tego okresu powinno się opłacić tzw. pokładne.

To pieniądze dla właściciela cmentarza za to, że grób może pozostać nienaruszony przez kolejne dwie dekady. W zamian dostaje się gwarancję, że szczątki bliskich nie zostaną przeniesione do zbiorowej mogiły, a dotychczasowe miejsce nie będzie wykorzystane do pochówku innej, obcej osoby.

Takimi właśnie konsekwencjami w razie niezapłacenia pokładnego zagroził zarząd cmentarza na Służewie przy parafii św. Katarzyny. Zaalarmowała nas o tym mieszkanka Mokotowa, która przy ul. Fosa ma pochowaną krewną. – W tym roku mija 20 lat od pogrzebu. Poszłam więc do kancelarii, żeby zapłacić za kolejny okres. Byłam przekonana, że to będzie kilkaset złotych, najwyżej 1 tys. zł, bo o takich kwotach czytałam w prasie. Kiedy usłyszałam, że opłata wynosi 4,8 tys. zł, nogi się pode mną ugięły – opowiada czytelniczka, która w obawie przed konsekwencjami prosiła o nieujawnianie danych. – Chciałam porozmawiać z proboszczem, ale pracownica kancelarii powiedziała mi, że chodzenie do księdza nic nie da, bo opłata jest taka sama dla wszystkich.

Na koniec kobieta dowiedziała się najgorszego. – Powiedziano mi, że jeśli nie zapłacę, to moją krewną przeniosą do zbiorowej mogiły. Nie mogłam w to uwierzyć. Jak to przeniosą? A co z nagrobkiem? – pyta zszokowana.

Najdrożej w diecezji

Taką samą groźbę z ust pracowników zarządu cmentarza usłyszała jej znajoma. Jej udało się potem dostać do proboszcza. Ze strachu o to, że grób bliskiej osoby może zostać zlikwidowany, wcześniej wpłaciła ponad 1 tys. zł. Miała jednak zamiar prosić księdza o obniżenie stawki. – Nie chciał rozmawiać. Powiedział, że zadzwoni, ale tego nie zrobił – mówi i twierdzi, że wciąż ma nadzieję na porozumienie z księdzem. Jej sąsiadce udało się ponoć uzgodnić z zarządem cmentarza, że 4,8 tys. zł może wpłacać przez dwa lata. – Połowę już wpłaciła, ale poinformowano ją, że teraz koniecznie musi uiścić pełną kwotę. Wiem, że się zapożyczyła.

Emerytki podkreślają, że mają po 1,2-1,5 tys. zł miesięcznie na życie, więc 4,8 tys. zł to dla nich olbrzymia kwota. Wiedzą, że na pozostałych cmentarzach w Warszawie opłaty są o wiele niższe.

„Wyborcza” sprawdziła, że np. na Północnym, który podlega miastu, pojedynczy grób ziemny kosztuje 1,7 tys. zł, a podwójny – 2,05 tys. zł. Drożej jest na komunalnym Cmentarzu Wojskowym na Powązkach – odpowiednio 2,67 tys. zł i 3,19 tys. zł. Na Czerniakowskim, którym zarządza miejscowa parafia, opłata za pojedynczy grób wynosi 1 tys. zł, a za podwójny – 2 tys. zł. W dodatku można wpłacać w zależności od rodzaju grobu po 50 lub 100 zł co rok. Jeszcze taniej jest na Wawrzyszewie, gdzie za grób o wymiarach 120 na 250 cm płaci się 30 zł raz na rok. Podobnie na Tarchominie. Kiedy zadzwoniliśmy do kancelarii parafialnej na Okęciu, usłyszeliśmy od proboszcza: – Nie ma stałej i bezwzględnej taksy, tylko ile kto może.

– A ile płaci się średnio? – dopytywaliśmy.

– Proszę przyjść osobiście, wylegitymować się, wtedy powiem – stwierdził ksiądz.

Żadnych opłat za pokładne nie ma za to na Starych Powązkach.

Od rzecznika do ekonoma

Ze służewskim proboszczem ks. Wojciechem Gnidzińskim nie udało nam się wczoraj skontaktować. Urząd objął w zeszłym roku po ks. Józefie Maju, który parafią św. Katarzyny kierował przez 28 lat. Do zarządu tutejszych cmentarzy (drugi znajduje się przy ul. Wałbrzyskiej) dzwoniliśmy trzykrotnie. Najpierw kazano nam próbować za 10 minut, za drugim razem – po kwadransie. Przy trzecim podejściu szefowa zarządu cmentarza poinformowała, że bez zgody proboszcza niczego nie powie. Poradziła, by kontaktować się bezpośrednio z nim, od razu jednak dała do zrozumienia, że niewiele ustalimy. W kancelarii usłyszeliśmy, że ksiądz wyjechał.

Odkąd wieść o wysokiej opłacie za groby na Służewie rozeszła się po dzielnicy, do zarządu obu cmentarzy przychodzą i telefonują kolejne zaniepokojone osoby. Niektórzy zamierzają interweniować w warszawskiej kurii i prosić kogo się da o obniżenie pokładnego.

Ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik archidiecezji warszawskiej, skierował nas do diecezjalnego księdza ekonoma Mariana Racińskiego. Ten jednak odesłał z powrotem do rzecznika. W końcu usłyszeliśmy od ks. Śliwińskiego: – Kuria nie ma wpływu na opłaty nakładane przez administratorów cmentarzy. Z pytaniem trzeba się zwracać bezpośrednio do proboszcza.

A jeśli proboszcz ze Służewa unika rozmów z ludźmi? Rzecznik kurii stwierdził, że parafie są autonomiczne i każdy proboszcz podejmuje decyzje samodzielnie.

[2014.04.04] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: