FiM – Pralnie mózgów

Kolejny świadek ma na imię Kathy. Ośmioletnia wówczas dziewczynka – dziś dorosła kobieta – zeznaje, jak funkcjonariusze irlandzkiego i szkockiego Kościoła katolickiego maltretowali dzieci: bili, głodzili, faszerowali narkotykami. Dla wielkich pieniędzy!

Pierwsze spotkanie Kathy z przełożoną przytułku sióstr miłosierdzia wyglądało tak:
– Jesteś tu po to, aby robić, co ci każę. Skończy się twoje bezczelne zachowanie. Tu nie wolno ci się odzywać. Ani jednego słowa. Dopóki cię o coś nie zapytam. A i wtedy masz odpowiadać: „Tak, proszę matki”, albo „Nie, proszę matki” (…). Od dzisiaj twoje imię brzmi Bernadetta. Zrozumiałaś?
– Tak, proszę matki.

###

– Co trzymasz? – spytała po chwili – Jak śmiesz wnosić coś takiego do świętego przybytku? Znów nie wiedziałam, o co jej chodzi. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że mam w dłoniach książkę z obrazkami. To była moja pamiątka z domu. Palce zacisnęły mi się na niej tak mocno, jakby od tego zależało całe moje życie. Wyrwała mi jednak książkę, podniosła wysoko w górę z całej siły walnęła mnie nią w głowę.

###

Jedna z zakonnic zabrała mnie do jakiegoś pokoju (…). Nie miałam pojęcia, o co jej chodzi, ale zgodnie z poleceniem położyłam się na plecach. Wtedy zdjęła mi majtki i zaczęła wkładać palce do środka. Krzyczałam z bólu.

###

Dziewczynki, w tym i ja, byłyśmy tak zniszczone psychicznie, że często moczyłyśmy się w nocy. Doprowadzało to zakonnice do wściekłości; jeśli na którymś z łóżek zobaczyły rano zasikaną pościel, kazały właścicielce zdjąć ją z łóżka, a potem nosić jako ubiór na plecach. Potem ustawiały nas w szeregu i krzyczały, że wszystkie jesteśmy obrzydliwymi kreaturami.

###

Kazała mi wyciągnąć przed siebie ręce i zapowiedziała, że jeśli spróbuję je cofnąć, dostanę pięć uderzeń więcej. Wysunęłam dłonie przed siebie i natychmiast instynktownie je cofnęłam. Trzęsły mi się kolana. Przytrzymała moje ręce na blacie biurka, żebym nie mogła ich schować, złapała za koniec grubego rzemienia i zaczęła bić. Ból był nie do zniesienia. Dłonie zrobiły się czerwone, spod skóry wychodziło żywe mięso, a ona dalej wymierzała cios za ciosem, sapiąc z wysiłku. Po twarzy spływał jej pot i zaczynało brakować sił. Ból wciąż od nowa przeszywał palce. Przypuszczam, że były połamane. Chciałam, żeby serce przestało mi bić. Chciałam umrzeć.

###

Przez jakiś czas potem byłam dwa razy w tygodniu wsadzana do wanny z lodowatą wodą i musiałam w niej siedzieć, dopóki nie zsiniałam i zaczęłam tracić czucie w kończynach. Po takiej kąpieli trzęsłam się z zimna przez wiele godzin i miałam wrażenie, że nie rozgrzeję się już nigdy.

###

Pewna wyjątkowo złośliwa i podła zakonnica czerpała ogromną przyjemność z katowania akurat mnie. Gdy zrobiłam coś niewłaściwie, wzywała mnie do pokoju, w którym czekał już duży dzban z wodą. Za karę musiałam pić wodę szklanka po szklance, aż całkiem wypełnił mi się pęcherz i czułam, że za chwilę rozpadnę się na strzępy. Bardzo chciało mi się siusiu, więc błagałam ją:
– Siostro! Bardzo proszę pozwolić mi iść do toalety! Zsiusiam się na podłogę. Nie wytrzymam dłużej! Zakonnica przez chwilę patrzyła na mnie bez słowa, po czym odpowiadała:
– Ty obrzydliwa mała kreaturo! Naprawdę gotowa jesteś obsikać sobie nogi? Ty ohydna diablico! Trzymała mnie tak długo, aż w końcu nie wytrzymywałam. Musiałam znosić ból poniżenia, kiedy czułam, jak ciepły mocz spływa mi po nogach i zbiera się w kałużę na podłodze. Dla niej był to doskonały pretekst – tylko czekała, żeby mnie wtedy skatować.

###

Dla zakonnic płacz był oznaką, że wymierzona kara działa (…). Powstrzymując łzy, doprowadzałam siostry do wściekłości. Mówiąc o mnie, powtarzały, że nigdy nic dobrego ze mnie już nie będzie. Ale do bólu też można się przyzwyczaić.

###

Nie mogłam znieść ciągłego molestowania przez obleśnego księdza. Pierwszy raz był taki, że wyszedł z zakrystii, poszedł za mną do sypialni i tam zrobił mi TO siłą! Ból był nie do zniesienia. Kiedy wycierał się tą swoją obrzydliwą białą chusteczką, zobaczyłam na niej krew. To się powtarzało wielokrotnie.

###

Tak bardzo chciałam powstrzymać obleśne poczynania księdza, że postanowiłam porozmawiać o tym z matką przełożoną. Powiedziałam jej więc, że ksiądz mi TO robi. Dopytywała się, co mam dokładnie na myśli. Powiedziałam więc, że robi mi te straszne rzeczy i ciągle wkłada rękę do majtek. Na jej twarzy nie zauważyłam zaniepokojenia ani chęci pomocy. Powiedziała tylko, że ksiądz jest sługą Boga i wszystko mu wolno, a ja jestem grzesznicą i skończę, smażąc się w piekle. Kazała mi się wynosić i zagroziła, żebym o takich rzeczach nigdy więcej nie ważyła się nawet wspominać.

###

W tydzień po wizycie u wielebnej matki zostałam zawieziona do szpitala miejskiego i zaprowadzono mnie do gabinetu, w którym czekał lekarz. Spędziłam w jego gabinecie wiele czasu, ponieważ opowiedziałam mu ze szczegółami wszystko, co ze mną wyczyniano. O księdzu i o ciągłym laniu od zakonnic. Dopytywał się ciągle, czy o kimś z tym rozmawiałam. W końcu spojrzał na mnie przeciągle i oświadczył:
– Ze wszystkim sobie poradzimy – poczekaj teraz na korytarzu. Wyszłam, a on zaprosił zakonnice. Szczerze wierzyłam, że ten miły doktor uratuje mnie i już nigdy nie będę musiała wracać do zakonnic. Miałam wtedy już 9 lat. Ponieważ odważyłam się powiedzieć prawdę o seksualnym wykorzystywaniu mnie przez rzekomo świątobliwego księdza, zostałam zamknięta… w domu wariatów.

###

Kathy w szpitalu psychiatrycznym spędziła 2 lata. W tym szaleństwie była metoda całego systemu. Kto uwierzy „nienormalnemu” dziecku w jego opowieści o maltretowaniu i gwałtach? Ale był i inny, ważniejszy powód. Pierwszy okres w przytułku sióstr miłosierdzia miał z malców uczynić bezwolnych niewolników przyzwyczajonych do nadludzkiej pracy. Okres drugi, w szpitalu psychiatrycznym, miał za zadanie uczynić z dzieci coś na kształt zombie. To wcale nie przesada. Na Kathy testowano nowe leki. Wykonywano elektryczną stymulację mózgu (ESC), stosowano elektrowstrząsy. A przede wszystkim szprycowano ją ogromną ilością psychotropów. Po co? Żeby zabić wolę. A celem były pralnie sióstr magdalenek. Wielki i dochodowy biznes katolickiego Kościoła, który zmonopolizował usługi pralnicze w Irlandii i Szkocji. W przerażających warunkach tysiące dzieci i bardzo młodych kobiet 12 godzin dziennie, siedem dni w tygodniu, w temperaturze powietrza przekraczającej 60 stopni C prały bieliznę i pościel ze szpitali, koszar, internatów, hoteli itp.

Te warunki – stuprocentowa wilgotność powietrza, opary chemikaliów oraz trujący smród uryny i kału – sprawiały, że niewolnicy często umierali. Wciąż potrzebny był nabór nowej, darmowej siły roboczej „przygotowanej” przez siostry miłosierdzia. Darmowej, ale bardzo dochodowej, i to w dwojaki sposób: za „opiekę” zakonnic nad dziećmi płaciło państwo, a pralnie przynosiły Kościołowi ogromne zyski.

Swój pierwszy dzień w pralni magdalenek, do której trafiła po pobycie w szpitalu psychiatrycznym, Kathy opisuje tak:

Zakonnica zaprowadziła mnie do budynku wyglądającego jak wielka szopa. Kiedy otworzyła drzwi, natychmiast ogarnął mnie ogłuszający huk maszyn. Dobiegał spod gęstych kłębów pary wypełniających całe pomieszczenie. Smród był nieziemski. Nigdy wcześniej nie przebywałam w tak bardzo rozgrzanym pomieszczeniu. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam pralnię magdalenek. Miałam 12 lat, kiedy wprowadzono mnie do tego piekła. Dołączono mnie do grupy dziewcząt składających prześcieradła. W pralni panował bezlitosny reżim. Pod bramę podjeżdżały furgonetki z brudną bielizną. Poplamioną ekskrementami. Do nas przywożono ją z więzień i szpitali. Musiałyśmy przez cały dzień prać stosy tej bielizny, wywabiać ohydne
plamy. Wszystko musiało być gotowe na wieczór.

W pralni nadzorowało nas kilka zakonnic. Musiały być specjalnie dobierane do tego typu zadań, bo wszystkie były bardzo agresywne oraz całkowicie pozbawione litości i jakichkolwiek ludzkich uczuć. Jeśli któraś z nas na przykład odezwała się do koleżanki, dostawała od dyżurnej zakonnicy okrutne lanie skórzanym pasem. Przez cały czas kazano nam się też modlić i prosić Boga o odpuszczenie naszych grzechów.

###

Oto tylko niewielka część pamiętnika małej dziewczynki. Całość wydaną przez Wydawnictwo Sonia Draga można odnaleźć w księgarniach internetowych. Tytuł: „Wstrząsające wyznania Kathy”.

Aż się nie chce wierzyć, że ostatnie przytułki sióstr magdalenek państwo zdecydowało się zamknąć dopiero w roku 1994. Przez piekło ich osławionych pralni przewinęło się ponad 30 tysięcy dzieci. Według ostrożnych wyliczeń współczesnych ekonomistów kościelny biznes przyniósł 5 do 7 miliardów funtów dochodu. Nie licząc państwowych dotacji na utrzymanie armii niewolników.

[2009] FaktyiMity.pl Nr 26(486)/2009

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: