Siostra Bernadetta chce zawiesić karę więzienia. Prokurator: Brak podstaw, nie wyraża skruchy

Nie odczuwała skruchy. Uważała się za osobę niewinną. Jej postawa była dla nas negatywna – tak prokurator z Gliwic odniósł się do wniosku siostry Bernadetty, bohaterki głośnego reportażu „Dużego Formatu”, o zawieszenie jej kary za znęcanie się nad podopiecznymi.

Siostra Bernadetta, właściwie Agnieszka F., od kilku lat składa kolejne wnioski o odraczanie kary (ze względu na wiek i stan zdrowia), a teraz wystąpiła o jej zawieszenie.

W 2010 r. Sąd Rejonowy w Zabrzu uznał siostrę Bernadettę i siostrę Franciszkę za winne przemocy psychicznej i fizycznej wobec wychowanków oraz podżegania do aktów pedofilskich na czterech nieletnich.

Prokuratura uważa, że nie ma podstaw do zawieszenia kary siostrze Bernadetcie. Z jednym z prokuratorów rozmawiała TVN 24. – Naszym zdaniem nie ma żadnych podstaw, żeby zawiesić wykonanie kary dla siostry, ponieważ jej postawa podczas całego postępowania przygotowawczego, jak i podczas procesu, była dla nas negatywna. Nie poczuwała się w ogóle do winy, uważała się za osobę niewinną. Nie odczuwała także skruchy, w przeciwieństwie do drugiej z oskarżonych – powiedział prokurator Michał Szułczyński z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Drugą zakonnicą, która zasiadła obok siostry Bernadetty na ławie oskarżonych, była siostra Franciszka. Posłuszna wobec dyrektorki ośrodka, wykonywała narzucony przez nią system kar. Kobieta została skazana na osiem miesięcy w zawieszeniu. Sąd wyższej instancji nie zmienił tego orzeczenia.

Dlaczego jej przełożona. mimo skazania, od trzech lat jest na wolności. – To jest związane z humanitaryzmem, z dobrem danej osoby, z tym, co czyni już po wydaniu wyroku. Możliwość zawieszenia kary pozbawienia wolności przewidział w kodeksie karnym ustawodawca i z takiej możliwości bardzo często korzystają osoby, które są skazane na karę do dwóch lat pozbawienia wolności, bo to jest górna granica – wyjaśnia sędzia Agata Dybek-Zdyń.

Siostra wyróżniona przez lokalną społeczność

W 2007 r. w Sądzie Rejonowym w Zabrzu rozpoczął się proces przeciwko siostrze Bernadetcie, dyrektorce Ośrodka Wychowawczego Sióstr Boromeuszek, i siostrze Franciszce, wychowawczyni w grupie chłopców. Zostały oskarżone o przemoc fizyczną i psychiczną oraz podżeganie do gwałtów na wychowankach. Podczas zeznań dzieci ujawniają, że siostry biły je prawie codziennie, często do krwi. Nazywały „zboczeńcami, małymi gnojkami, debilami, ułomkami”. Prokuratura ustala, że tak siostry zachowywały się już od lat 70. Dzieci opowiadały, że młodsi zamykani są na noc na klucz w pokoju z 20-letnimi mężczyznami. Jeśli zgłaszały siostrze Bernadetcie, że są dotykane, nie reagowała, nazywała jedynie molestujących zboczeńcami i pedałami albo karała biciem po twarzy.

Do 2007 r. nie było w ośrodku żadnej kontroli z kuratorium. – Do czasu ujawnienia sprawy z placówki, a także ze szkół, do których chodzą jej podopieczni, nie płynęły niepokojące sygnały, a Agnieszka F., zwana siostrą Bernadettą, została nawet wyróżniona przez lokalną społeczność – informował w trakcie procesu rzecznik kuratorium w Katowicach Piotr Zaczkowski. Kuratorzy podkreślali, że za kontrolę odpowiada tylko zakon. Po sprawdzeniu przepisów prokuratura w Gliwicach potwierdziła, że instytucje świeckie nie mogą ingerować w kontrolę sprawowaną przez zakon nad ośrodkiem.

Boromeuszka w TVN24: Siostra Bernadetta odcierpiała swoje

TVN24 wyemitowała rozmowę z inną siostrą, która przebywa w klasztorze w Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza w Trzebnicy. Tym samym, w którym mieszka siostra Bernadetta.

– Te dzieci już przed trafieniem do ośrodka doznawały przemocy. Więc to nie jest tak, że los tych dzieci zależał tylko od niej – broniła ze spokojem siostry Bernadetty. – Ja rozumiem, ale to były trudne dzieci. Zresztą, to wszystko było lata temu – mówiła wymijająco siostra.

– Siostra Bernadetta przeszła już pokutę, odbyła terapię z psychologiem. Ta sprawa jest już za nią, odcierpiała swoje – przekonywała. Pytana, jak s. Bernadetta wypowiada się o sprawie przy swoich współsiostrach odpowiada: – Każdy powrót do historii sprzed lat sprawia jej ogromny ból. Teraz stara się, aby drzemiące w niej dobro zwyciężyło nad złem – przekonuje zakonnica w rozmowie z reporterem TVN24.

Sąd jutro zdecyduje, czy siostra Bernadetta pójdzie do więzienia, czy nadal będzie przebywała na wolności.

[2014.04.23] Wyborcza.pl Wideo w linku

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: