W sierocińcu katowały go siostry zakonne, a starsi koledzy molestowali. Teraz przyznał się do 30 gwałtów na Śląsku

Katowicka policja zatrzymała 21-latka, którego podejrzewa o zgwałcenie 30 dziewcząt na Śląsku. To wychowanek domu dziecka prowadzonego przez siostry boromeuszki z Zabrza. Jako nastolatek był tam molestowany.

Patryk J. ma teraz 21 lat, nie ma stałego meldunku. Jak wynika z informacji „Wyborczej”, jako oskarżyciel posiłkowy zeznawał w procesie dyrektorki zabrzańskiego sierocińca, gdzie był katowany.

Z jego profilu na Facebooku wynika, że nienawidzi Górnika Zabrze, jest fanem Ruchu Chorzów, smakuje mu jack daniels, a jego ulubione miejsce to centrum handlowe Silesia City Center.

Najniebezpieczniejszy przestępca seksualny na Śląsku

Według policji ten mężczyzna jest najniebezpieczniejszym przestępcą seksualnym, jaki grasował na Śląsku w ciągu ostatnich 10 lat. Policja zatrzymała go kilkanaście dni temu podczas spektakularnej akcji. Nie miał dowodu osobistego, tylko podniszczoną książeczkę wojskową.

W czasie przesłuchania przyznał się śledczym do prawie 30 gwałtów na młodych dziewczynach i kobietach. Nie stronił od szokujących szczegółów.

– Mogę powiedzieć tylko tyle, że sprawa dotyczy wielu miejsc w regionie. Teraz zeznania podejrzanego weryfikuje specjalna grupa operacyjna policji – potwierdza prokurator Zbigniew Chromik, szef Prokuratury Rejonowej Katowice Zachód.

Na razie J. przedstawiono zarzuty popełnienia trzech przestępstw seksualnych – gwałt i dwukrotne usiłowanie innej czynności seksualnej. Jest w areszcie. Strażnicy pilnują, aby współwięźniowie nie zrobili mu krzywdy.

Obława na gwałciciela zaczęła się pod koniec marca, kiedy na osiedlu Tysiąclecia w Katowicach ktoś zaatakował wsiadającą do windy 14-latkę. Sprawca wyciągnął pistolet i chciał zmusić nastolatkę do seksu oralnego.

Na szczęście dziewczyna nie straciła zimnej krwi, odepchnęła go i zdołała wyskoczyć z windy. Jej przeraźliwy krzyk wystraszył napastnika.

Kilka dni później na tym samym osiedlu ten sam mężczyzna w podobny sposób zaatakował w windzie 15-latkę. Ją także chciał zmusić do seksu oralnego. Znowu na szczęście mu się nie udało.

– Znajdźcie go jak najszybciej – nakazał Paweł Szeląg, szef katowickiej policji.

Od tego rozkazu zaczęła się gigantyczna obława. Każdego dnia na osiedlu pracowało kilkudziesięciu operacyjnych oficerów policji. Ubrani po cywilnemu obstawili wszystkie bloki. W windach zamontowano miniaturowe kamery, a na parkingach stały nieoznakowane radiowozy z kamerkami, które nagrywały przechodniów.

Na początku kwietnia Patryk J. został zatrzymany tuż przed atakiem na kolejną ofiarę.

Zaczął opowiadać straszne historie – m.in. o tym, jak w zeszłym roku w Katowicach zaciągnął w krzaki uprawiającą jogging 20-latkę, którą pobił i zgwałcił. Przedstawiono mu zarzuty w tej sprawie.

Według naszych informacji J. przyznał się także m.in., że rok temu w Zabrzu zgwałcił wracającą z imprezy studentkę. Zaatakował ją przy ul. Traugutta.

– Przyznał, że czerpie przyjemność seksualną z przemocy wobec młodych dziewczyn – mówi osoba znająca kulisy sprawy.

Traumatyczne dzieciństwo i tragiczne doświadczenia

„Wyborcza” ustaliła, że Patryk J. ma za sobą traumatyczne dzieciństwo. Pochodzi z patologicznej rodziny. Był wychowankiem domu dziecka prowadzonego przez siostry boromeuszki w Zabrzu. Jako 14-latek miał tam być katowany przez zakonnice oraz molestowany seksualnie przez starszych wychowanków.

To m.in. na podstawie jego zeznań prokuratura oskarżyła siostrę Bernadettę, dyrektorkę placówki, oraz siostrę Bogumiłę, wychowawczynię, o stosowanie przemocy wobec dzieci i przyzwalanie na gwałty.

– Patryk J. występował w tym procesie w charakterze oskarżyciela posiłkowego – mówi sędzia Tomasz Pawlik, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Proces zakonnic ujawnił szokujące praktyki, jakie miały miejsce w domu dziecka. Okazało się, że niektórzy wychowankowie zostawali w ośrodku dłużej, niż powinni. Najstarszy miał 34 lata. Sprawiający kłopoty wychowawcze chłopcy byli zamykani na noc w pokoju z dorosłymi mężczyznami. Wtedy dzieci były zmuszane do kontaktów seksualnych. Jedną z ofiar tych praktyk był Patryk J. Jeśli dzieci skarżyły się siostrze Bernadetcie, że są molestowane, zakonnica nazywała je zboczeńcami. Dziewczynki za drobne wykroczenia musiały trzymać w ustach mydło, myć się w zimnej wodzie, były przywiązywane do kaloryfera.

Prokuratura o tym, co się dzieje za murami zakonnego domu dziecka, dowiedziała się w 2007 r. podczas śledztwa w sprawie zabójstwa kilkuletniego chłopca z Rybnika. Jeden z jego morderców przyznał się wtedy śledczym, że jest wychowankiem boromeuszek i w domu dziecka za przyzwoleniem sióstr gwałcił inne dzieci. Te zeznania zainicjowały śledztwo przeciwko zakonnicom.

W 2011 r. siostra Bernadetta została skazana na dwa lata więzienia. Jednak ze względu na zły stan zdrowia sąd odracza jej wykonanie kary. Kolejna decyzja w sprawie losu zakonnicy ma zapaść 24 kwietnia.

Ile kobiet zgwałcił Patryk J.?

Śledczy prowadzący śledztwo w sprawie Patryka J. analizują teraz ślady zabezpieczone na miejscu wszystkich niewykrytych na Śląsku gwałtów.

– To, że opowiedział nam o 30 atakach na kobiety, nie znaczy, że nie ma na koncie więcej takich przestępstw. Zresztą samo przyznanie się do winy to nie wszystko. Jego zeznania musimy podeprzeć innymi dowodami – podkreśla jeden z oficerów policji.

Seksuolog: Dziecięce doświadczenia wpływają na życie seksualne dorosłego

Prof. Violetta Skrzypulec-Plinta, seksuolog ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, nie ma wątpliwości, że dziecięce doświadczenia związane z molestowaniem mogą wpływać na życie seksualne w życiu dorosłym. – Pełną diagnozę można jednak postawić po przeprowadzeniu testów psychologiczno-psychiatryczno–seksuologicznych pacjenta – podkreśliła profesor.

Poprosiliśmy Zgromadzenie Sióstr Boromeuszek o komentarz. Nie dostaliśmy odpowiedzi.

[2014.04.17] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: