FiM – Co jest za tym murem?

„Całuśny, kochający, twórczy, żądny przygód” – wabi na internetowym portalu randkowym łowca niewieścich skalpów. Daliśmy się skusić i… trafiliśmy na kleryka seminarium duchownego.

Kościelnym uczelniom ostro spadło. Do 40 diecezjalnych seminariów duchownych przyjęto na pierwszy rok studiów ok. 850 kleryków (publikację pełnych danych Krajowa Rada Duszpasterstwa Powołań zapowiada na styczeń 2008 r.). W latach ubiegłych liczba kandydatów do zawodu była zdecydowanie wyższa: w 2006 r. „na księdza” chciało pójść 1029 młodzieńców, w szczególnym 2005 r. (śmierć papieża Jana Pawła II) – 1146, w 2004 – 1102, w 2003 – 1058.

„Rektorzy seminariów nie zgadzają się z tezą, że [tegoroczny nabór] oznacza spadek powołań. Zwracają uwagę na niż demograficzny oraz naturalne wahania liczby kandydatów do stanu kapłańskiego” – uspokaja Katolicka Agencja Informacyjna. Faktem jest, że Polska pozostaje w dziedzinie powołań na pierwszym miejscu na świecie.

Ks. prof. Krzysztof Pawlina rektor warszawskiego seminarium archidiecezjalnego, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych, idzie jeszcze dalej: „Trzeba pamiętać o wielkiej emigracji młodych ludzi. W ciągu ostatnich 2–3 lat wyjechało ok. 2 mln Polaków. Nie wiadomo, ilu spośród nich odłożyło decyzję o wstąpieniu do seminarium na później”.

Odnotujmy jeszcze wypowiedzi biskupów:
# „Mamy czas zmasowanych ataków na Kościół. Media nagłaśniają przypadki osób duchownych uwikłanych w sprawy lustracji czy pedofilii, podkreślając to w sposób szczególny. Pewne straty w liczbie powołań można odnotować z tego tytułu” (biskup Tadeusz Pieronek),
# „Wielu młodych ludzi zniechęca do stanu kapłańskiego atmosfera wokół lustracji księży i biskupów. Także otwarcie europejskich granic dla Polaków może mieć wpływ na decyzje potencjalnych kandydatów na księży czy zakonników” (krakowski biskup pomocniczy Jan Szkodoń). Ciekawe, że nikt nie kojarzy zjawiska ze spadkiem bezrobocia…

###

A może małe jest piękne?

Sprawdziliśmy, co sądzą kościelni specjaliści o tych, którzy nie wyjechali i nie „odłożyli decyzji o wstąpieniu do seminarium na później”.

Według ks. Pawliny, najbardziej niepokojącym zjawiskiem jest wzrost liczby alumnów „wywodzących się z rodzin, w których zachwiane są dojrzałe relacje emocjonalne i uczuciowe”. W konsekwencji, wielu kandydatów do kapłaństwa wykazuje „brak świadomości samego siebie, nieumiejętność rozeznania i nazwania emocji, niezdolność podejmowania odpowiedzialnych decyzji, brak stałości emocjonalnej, reakcje nieproporcjonalne do problemów, brak odporności na stres, nieumiejętność przyjmowania krytycznych uwag” – wylicza ksiądz rektor.

Do pozytywów zalicza „postawę otwartości, szczerości, łatwość mówienia o sobie” oraz zdolność „ponoszenia trudów na drodze realizacji ideałów”.

Dyrektora Krajowego Duszpasterstwa Powołań ks. Marka Dziewieckiego niepokoi zaś fakt, że do seminariów walą drzwiami i oknami „kandydaci z osobowościami wymagającymi olbrzymiej pracy, często pochodzący z rodzin niepełnych czy wręcz zaburzonych, w których nie mają dojrzałych wzorców zachowań”.

Wskaźnik „często” jest nad wyraz płynny, ale uprawnione wydaje się domniemanie, że liczba alumnów pierwszego roku pochodzących z rodzin rozbitych znacznie już przekroczyła próg 10 proc., stwierdzony w badaniach przeprowadzonych w 2000 r. na próbie 925 kleryków.

„Czasem patrzą na człowieka z perspektywy niskiej kultury, która pokazuje to, co w człowieku jest zwierzęce” – ocenia kandydatów do zawodu ks. Dziewiecki.

###

Od czasu do czasu zerkamy w „FiM” za kulisy życia seminaryjnego, ujawniając, z jakimi pokusami zmagają się klerycy oraz jakim – zwłaszcza ci bardziej apetyczni – muszą się opierać zakusom ze strony przełożonych.

Przypomnijmy, że tylko w bieżącym roku opisywaliśmy z detalami przypadki:
# ogólnej rui i porubstwa w seminarium diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, tudzież niezgodnego z regulaminem uczelni romansu księdza z klerykiem („Ucieczki roku” oraz „Teologia stosowana” – „FiM” 1 i 17/2007);
# seksualnych ekscesów, jakich dopuszczał się wobec wychowanków ksiądz kanonik z diecezji płockiej – wykładowca w tamtejszych Niższym i Wyższym Seminarium Duchownym, sprawujący ponadto prestiżową funkcję w Papieskiej Unii Misyjnej („Rzeczpospolita wprost sensacyjna” – „FiM” 10/2007).

Odnotowujemy przy okazji, że bardzo uważnie czytają nas biskupi, co np. w przypadku zielonogórskim zaowocowało gruntowną wymianą kierownictwa kościelnej uczelni (według naszych informatorów, kurialna kontrola wykryła tam jeszcze machlojki finansowe), zaś w Płocku wielebnego napastującego kleryków definitywnie odsunięto od pracy z młodzieżą i zesłano na głuchą wieś.

Kontynuując dobrą tradycję oczyszczania Kościoła, zaraz po rozpoczęciu nowego roku akademickiego wybraliśmy się do seminarium duchownego w diecezji radomskiej, skąd już od jakiegoś czasu dochodziły nas słuchy, że wyposzczeni klerycy żadnej spódniczce nie przepuszczą, a nawiązywane na forach internetowych znajomości niemal zawsze kończą się intymnymi tete-à-tete.

Na dobry początek wzięliśmy pod lupę Andrzeja (imię zmienione) – kleryka z dosyć dużym już stażem seminaryjnym (nie podajemy bliższych danych, bo do młodzieńca osobiście nic nie mamy).

Oto jak przyszły wielebny reklamuje się na jednym z portali randkowych:
# zainteresowania całkiem normalne – wymienia wśród nich 8 dyscyplin sportowych i muzykę absolutnie niekościelną („metal, techno, trance, house”);
# czasu wolnego nie spędza na klepaniu pacierzy, bowiem nad owo nużące zajęcie przedkłada „dyskotekę, imprezy, knajpy, puby, koncerty”;
# jeśli chodzi o jedzonko, zdecydowanie optuje za „kuchnią polską”, co dobrze wróży jego przyszłym parafianom, którzy nie będą musieli wydawać na małże lub homary.

A przechodząc do konkretów: „Jestem całuśny, cierpliwy, kochający, romantyczny, twórczy, żądny przygód” – wabi kleryk Andrzej młode kobiety, zachęcając, żeby osobiście się o tym przekonały („Jak mnie poznasz, to sama określisz, jaki jestem”).

W bezpośredniej zaś rozmowie, poprzez internetowy komunikator stawia sprawę jasno…
– Interesuje mnie przede wszystkim seks. Taki bez żadnych zobowiązań – zastrzega Andrzej.

Ktoś zapyta: a skąd wiadomo, że to kleryk?

Już wyjaśniamy: otóż nieroztropny ów młodzieniec – choć nigdzie nie ujawnił swojego nazwiska ani uczelni – udostępnił na randkowym forum m.in… fotkę w sutannie.

Powód?
– Wprawdzie nie uczą tego w seminariach, ale wśród czynnych i przyszłych księży powszechnie wiadomo,
że jest w Polsce pewna kategoria kobiet bardzo łatwo ulegających pokusie sprawdzenia, cóż się pod taką sutanną skrywa… – tłumaczy współpracujący z „FiM” łódzki duchowny.

Przypomnijmy, jak onegdaj objaśniła nam to zjawisko doświadczona w romansach z księżmi Danuta („Księżne panie” – „FiM” 12/2007): „Chłopcy w sukienkach lubią brać, ale do wydatków się nie palą, dlatego też preferują seksualne »wolontariuszki« podrywane na czatach randkowych. Rozpuszczają ich też niewyżyte parafianki, gotowe nawet dopłacić za przeżycie seksu z księdzem”.

No i Andrzej poszedł na tę łatwiznę, a my – mając fotografię – sposobami sobie tylko znanymi szybko wyłuskaliśmy go spośród circa 4,5 tys. kleryków studiujących we wszystkich polskich diecezjalnych i zakonnych seminariach.

Zdemaskowaliśmy go bez żadnych zobowiązań i wyłącznie dla zilustrowania jakże ujmującej „postawy otwartości, szczerości, łatwości mówienia o sobie”, o której wspominał ks. Pawlina…

###

„Przychylając się do prośby księdza prof. dr. hab. Bogdana C.(…), zwalniam go z obowiązków Rektora Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie”– czytamy w lakonicznym dekrecie metropolity gnieźnieńskiego arcybiskupa Henryka Muszyńskiego, wyrażającego jednocześnie przekonanie, że decyzja ta „przysłuży się dobru zarówno seminarium, jak i umożliwi Księdzu Profesorowi pełniejsze oddanie się pracy naukowej”.

I choć archidiecezja trzęsie się od plotek, że arcybiskupowi chodziło po prostu o przerwanie nazbyt rzucającej się w oczy zażyłości księdza rektora z pewnym znanym „FiM” klerykiem, odesłanym na urlop dziekański, nie ulegliśmy apelom gnieźnieńskiego duchowieństwa, aby zbadać seksualne podteksty owej niebanalnej przyjaźni. Dlaczego? Ludzie są dorośli, więc nie nasz to problem.

A poza tym: nabór do seminariów spada, do wyświęcenia dotrwa – według statystyków kościelnych – zaledwie co drugi kleryk (jeszcze niedawno wskaźnik ten utrzymywał się na poziomie 70 proc.), wielu młodych księży wyjeżdża z kraju, o. Rydzyk i prałat Jankowskinie będą żyli wiecznie, a następców jeszcze nie widać…

Więc cóż, sami sobie mamy strzelać w stopę?

[2007] FaktyiMity.pl Nr 45(401)/2007

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: