FiM – Kościół w sieci

Księża archidiecezji krakowskiej zakładają na kościołach i dzwonnicach anteny sieci komórkowych. Wielu proboszczów zgarnia pokaźny szmal w tajemnicy przed parafianami.

Parafianie w Płazie (woj. małopolskie) codziennie patrzą na słowa zapisane pod zegarem zamontowanym na miejscowej plebanii: „Jedna z tych godzin będzie twą ostatnią”.
– Kiedy wyszło na jaw, że proboszcz ks. prałat Józef Czarnota za naszymi plecami chciał na dzwonnicy zainstalować anteny i w pomieszczeniach kościelnych stacje bazowe jednej z sieci telefonii komórkowej, zrozumieliśmy, że to złowieszcze słowa, których naprawdę musimy się bać – opowiadają nam parafianie.

Już w czerwcu burmistrz Chrzanowa Ryszard Kosowski wydał zgodę na lokalizację budowy stacji bazowej telefonii komórkowej przy kościele (trzy anteny nadawczo-odbiorcze i jedna linia radiowa oraz urządzenie zasilająco-nadawczo-odbiorcze w pomieszczeniu dzwonnicy). O zdanie okolicznych mieszkańców nikt nie pytał. Ludziska oniemieli. Zbulwersowani „dobrą” nowiną, szybko wysmarowali zażalenie. Wytknęli w nim między innymi, że w tajemnicy trzyma się decyzje tak ważne dla lokalnej społeczności i jej zdrowia. Nie dali się zastraszyć. Powołali Komitet Protestacyjny i zebrali prawie 500 podpisów. W parafii zawrzało. Czy mamona już całkowicie zaślepiła naszego księdza?! – pytali jeden drugiego. Proboszcz milczał. Mimo zaproszeń na spotkania w sprawie anten – nigdy nie zaszczycił owieczek swoją obecnością.

No to poszli na całość. Złożyli doniesienie do prokuratury w Chrzanowie. Wysłali też protest do abp. Stanisława Dziwisza. W odpowiedzi ekonom krakowskiej kurii – zresztą rodak z Płaz, ks. Marek Głownia – poinformował ich z rozbrajającą szczerością, że księża nie mają zakazu tego typu interesów, a nawet odpowiednia komórka krakowskiej kurii konsultuje dla parafii projekty umów z najemcami kościelnych wież (patrz skan). Poza tym społeczeństwo ubożeje i pozyskanie przez proboszcza środków materialnych innych niż taca wydaje się kurii czymś wielce pozytywnym.

Zażenowani obrotem sprawy parafianie ponownie zaprotestowali u Dziwisza. Tym razem pytali wprost, czy walcząc o swoje zdrowie, są dla Kościoła gorszymi owieczkami niż nienarodzone dzieci. Odpowiedzi nie dostali, ale pleban Czarnota, widząc determinację ludzi, spasował. Obiecał, że wycofa się z inwestycji. Parafianie zwyciężyli.

Zbigniew Gelzok ze Stowarzyszenia „Prawo do Życia” powiedział nam, że zatajanie przez proboszczów umów zawieranych z operatorami sieci komórkowych to normalka. Chodzi o to, by skrócić ludziom możliwość protestów i uniemożliwić storpedowanie inwestycji. Jako były pracownik zatrudniony przy zakładaniu tego typu sprzętu często spotykał się z ignorancją i kłamstwem. Nieraz proboszczowie w miastach zabraniali mu informowania ludzi, co buduje, gdyż obawiali się protestów parafian. Gelzok uważa również, że wiele tzw. stacji bazowych sieci komórkowych powstało w Polsce nielegalnie i teraz wreszcie odpowiednie urzędy zaczynają wydawać nakaz rozebrania ich. Dotyczy to również parafii i kościołów. Ostatni taki nakaz wydał Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Żorach, który nakazał rozebrać i zdjąć stację bazową z wieży kościoła św. Stanisława, bo została wybudowana bez wymaganego prawem pozwolenia na budowę. Ostatnio afery z masztami telefonii komórkowej wybuchły w Gdańsku, Słupsku, Rybniku, Kluczborku, Skale, Grodźcu i w Babicach.

Na szczęście dla polskich parafian zdrowie wciąż jest ważniejsze niż strach przed sutanną. Tak trzymać!

[2005] FaktyiMity.pl Nr 47(299)/2005

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: