Ksiądz terrorysta z IRA

W 1972 roku brytyjskie władze i irlandzki Kościół zatuszowały udział katolickiego księdza w krwawym zamachu w Irlandii Północnej. Brytyjczycy, a zwłaszcza rodziny ofiar, są wstrząśnięci

Ogłoszony właśnie raport policyjnego rzecznika praw obywatelskich Ala Hutchinsona odsłania kolejną ciemną kartę jednego z najbardziej krwawych konfliktów współczesnej Europy.

Pod koniec 1972 roku, kilka miesięcy po zamachu w Claudy (31 lipca), w którym zginęło dziewięciu protestantów, sekretarz stanu William Whitelaw, odpowiedzialny w rządzie brytyjskim za Irlandię Północną, spotkał się z prymasem Irlandii kardynałem Williamem Conwayem. I pokazał mu dowody na terrorystyczną działalność północnoirlandzkiego księdza Jamesa Chesneya. Brytyjczycy wiedzieli, że ksiądz był mózgiem zamachu w Claudy i działał w strukturach dążącej do oderwania Irlandii Północnej od Wielkiej Brytanii Irlandzkiej Armii Republikańskiej.

Obie strony uzgodniły, że ks. Chesney zostanie przeniesiony do parafii w Donegal w Irlandii. Z dokumentów, które zebrał rzecznik Hutchinson, wynika, że przenosiny były pomysłem kardynała. W podobny sposób władze kościelne tuszowały przypadki pedofilii wśród księży. Na początku 1973 roku ks. Chesney został wywieziony za granicę. Później media podejrzewały go o współudział w zamachu, on sam zaprzeczał, a brytyjska policja nigdy go nie przesłuchała.

Śledztwo w sprawie zamachu w Claudy skończyło się na niczym i nikt nigdy nie stanął przed sądem.

Z ujawnionych dokumentów wynika, że niedługo po zamachu śledczy dostali polecenie, by dochodzeniu ukręcić łeb. Władze obawiały się, że ujawnienie roli księdza w zamachu może doprowadzić do jeszcze większego zaostrzenia konfliktu, a nawet wojny domowej między katolikami a protestantami. Protestanci zapewne zaczęliby się mścić na katolikach, a katolicy uznaliby, że oskarżenie księdza o terroryzm to brytyjska prowokacja.

W tamtym czasie nienawiść między północnoirlandzkimi katolikami i protestantami sięgała zenitu. Lipiec 1972 roku był jednym z najbardziej krwawych miesięcy – w ciągu 30 dni zginęło wówczas ponad sto osób, podczas gdy w całym 1972 roku ponad 500.

Ksiądz zmarł w roku 1980. Nie żyją też inni uczestnicy poufnych rozmów, w tym kardynał Conway. Zostały tylko dokumenty, które obciążają brytyjskie władze, policję i Kościół. Rodziny ofiar zamachu w Claudy podejrzewają, że ówczesny premier, konserwatysta Edward Heath doskonale wiedział o zmowie i domagają się kolejnego śledztwa.

– Rodziny muszą wiedzieć, jak daleko zaszedł ten spisek – mówi rozżalony protestant Mark Eakin, brat Kathryn, która zginęła w Claudy, mając zaledwie osiem lat. – Wszystko to prowadzi nas do Londynu, gdzie zapadła ostateczna decyzja, by sprawę księdza zamieść pod dywan – wyrokuje Colin McClelland, który w Claudy stracił krewnego.

W poniedziałek 31 lipca 1972 roku krótko po 10 rano w oddalonym o 9 km od Derry Claudy eksplodowały jeden po drugim trzy samochody pułapki zaparkowane przy głównej ulicy. Bomby zabiły dziewięć osób, w tym trójkę dzieci. 30 osób zostało rannych. Wydarzenia z Claudy przeszły do historii Wielkiej Brytanii jako krwawy poniedziałek. Była to bowiem odpowiedź IRA na słynną krwawą niedzielę ze stycznia 1972 roku, podczas której brytyjscy żołnierze z doborowego 1. Regimentu Spadochroniarzy zabili 14 katolików, uczestników pokojowego marszu w Derry.

Trwające trzy dekady walki między wspieraną przez katolicką mniejszość IRA a ugrupowaniami protestanckich lojalistów opowiadających się za pozostaniem Irlandii Północnej w granicach Wielkiej Brytanii kosztowały życie ponad 3,5 tys. osób, w tym ponad 1,8 tys. cywilów. Zamach w Claudy, do którego odnosi się raport, był do niedawna jednym z jego najbardziej tajemniczych epizodów.

Policyjny rzecznik praw obywatelskich uważa, że choć władze Irlandii Północnej były pod wielką presją, to jednak decyzja o przerwaniu śledztwa była „zła i sprzeczna z fundamentalnym obowiązkiem policji prowadzenia śledztwa w stosunku do podejrzanych o zbrodnie”.

Obecny sekretarz ds. Irlandii Północnej Owen Paterson przeprosił rodziny ofiar za zaniechanie śledztwa i za to, że nie dane im było dostąpić sprawiedliwości. Tłumaczył, że ówczesne władze działały w nadzwyczaj trudnych okolicznościach.

Ubolewanie z powodu księdza terrorysty wyraził też Kościół. Ale prymas Irlandii kardynał Sean Brady zaprzeczył, jakoby Kościół brał udział w kryciu księdza. – Czyny kardynała Conwaya nie uniemożliwiły zaaresztowania i przesłuchania ojca Chesneya po 1973 roku – powiedział.

[2010.08.26] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: