FiM – Pleban do kwadratu

Czy dobrze Czy dobrze sytuowany sytuowany kawaler może kawaler może zrozumieć zrozumieć biedną biedną wielodzietną wielodzietną rodzinę? Jeśli rodzinę? Jeśli nawet, to tylko nawet, to tylko na krótko…

Michotowie od zawsze mieszkają na wsi niedaleko Drawska Pomorskiego. Najpierw kątem u rodziców, teraz – u księdza. W życiu im się nie poukładało. Zwyczajowe rodzinne nieporozumienia narastały tak długo, aż w końcu stało się jasne, że nie ma innego wyjścia, jak tylko zwolnić przestrzeń. Tym sposobem kilka lat temu znaleźli się bez dachu nad głową i pomysłu na życie. Za to z… małymi dziećmi i bardzo skromnym dobytkiem.

Wtedy w roli dobroczyńcy wystąpił Marek Humeniuk, lat 43, proboszcz. Nie dał im wiele, bo zawilgoconą i zrujnowaną byłą salkę katechetyczną, ale dał. Wyznaczył też comiesięczny czynsz w wysokości 100 zł, choć nigdy jakoś specjalnie się go nie dopominał. Pani Małgorzata uprzedziła uczciwie, że płacić nie będzie, bo nie ma z czego. Nie kłamała.

###

O ich mieszkaniu cywilizowani ludzie mówią, że jest rodem już nawet nie z „trzeciego”, ale z „szesnastego” świata. Rzeczywiście. Jedno ponure pomieszczenie przedzielone segmentem i poprzecinane szachownicą łóżek. Potrzeba ich sporo, bo Michotowie mają ośmioro dzieci. Oprócz tego mikroskopijna łazienka i kuchnia, w której pani Małgorzata ma kuchenkę gazową, zlewozmywak i jedną szafkę. Nic więcej się nie mieści.

Na początku się cieszyli. Bez narzekania przetrwali też kolejne zimy, a z nimi chłód, odrażający zapach stęchlizny i smród z kopcącego ciągle pieca. Jedli na dwie tury, bo przy małej ławie, wciśniętej jakimś cudem pomiędzy dziecięce tapczaniki, mieszczą się swobodnie tylko cztery osoby. Kiedy starsze dzieci zaczęły chodzić do szkoły, wysłużona ława stała się ich biurkiem, przy którym na zmianę odrabiają lekcje, często z młodszym rodzeństwem na kolanach. Nic to, najważniejsze było, że mają wreszcie swój kąt.

Dzieci – bez względu na warunki – rosną szybko. W tempie wprost proporcjonalnym zaczęła się więc kurczyć zajmowana przez Michotów powierzchnia. Poza tym księdzu Markowi przestało się chyba podobać to permanentne niepłacenie czynszu, bo podczas tegorocznej kolędy zaczął naciskać na swych najemców, żeby zaczęli szukać nowego lokum.

###

Jest na szczęście osoba, której los tej dziesięcioosobowej rodziny nie pozostaje obojętny. Burmistrz Drawska Pomorskiego – Zbigniew Ptak – znalazł dla Michotów godziwe mieszkanie w mieście. Ale oni, od zawsze związani z wsią, nie wyobrażali sobie życia gdzie indziej. Odmówili. W końcu burmistrz znalazł inne rozwiązanie, wydawałoby się – idealne.

Tak się akurat szczęśliwie złożyło, że proboszcz skończył budować we wsi nową plebanię. Przeniósł się do niej zresztą już jakiś czas temu. Wydawało się więc oczywiste, że bez sprzeciwu odda użyczony mu gminny budynek, w którym dotąd mieszkał wraz z matką.

Na nieszczęście Michotów, wciąż gnieżdżących się w rozpadającej się ruinie, ksiądz Marek wykazuje jednak jakieś niewytłumaczalne przywiązanie do starej plebanii i nawet nie chce słyszeć o oddaniu chałupy. Tym bardziej że od poprzedniego burmistrza Zbigniewa Jakomulskiego dostał prezent w postaci umowy najmu na czas nieokreślony.

Zbigniew Ptak starał się negocjować, przemówić do księżego… serca. Na próżno. Pleban unikał go jak diabeł święconej wody. W końcu zamiast kluczy od starej plebanii burmistrz znalazł na swoim biurku podanie z prośbą o nierozwiązywanie umowy najmu i ponowne rozpatrzenie sprawy.

Burmistrz Ptak się nie ugiął. Ksiądz na rozstanie się z myślą o gminnej własności ma czas do końca roku.
– Ja już nie mogę patrzeć na udrękę tych biednych ludzi, a znalezienie mieszkania socjalnego na wsi doprawdy graniczy z cudem – mówi burmistrz. – Mam nadzieję, że w styczniu ten problem zostanie definitywnie rozwiązany – dodaje.

[2007] FaktyiMity.pl Nr 45(401)/2007

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: