FiM – sKARANie boskie

Prokuratura oskarża znanego zakonnika o molestowanie seksualne podległych mu kobiet. Hierarchia kościelna chowa głowę w piasek, więc wielebny wciąż błyszczy na salonach…

W rozwiązywaniu pewnych problemów społecznych państwo chętnie wyręcza się organizacjami kościelnymi: płaci im ciężkie pieniądze i chce mieć święty spokój z rodzinami patologicznymi, bezdomnością, szkodliwymi uzależnieniami, beznadziejnie chorymi itp.

Zawiązany w 1992 r. Katolicki Ruch Antynarkotyczny KARAN to jedno ze stowarzyszeń najsilniej wspieranych przez państwo (ok. 4 mln zł rocznie), a zajmujących się na koszt podatników zapobieganiem narkomanii. Jego ojcem założycielem, szefem, medialną „twarzą” oraz wszelką „alfą i omegą” jest ksiądz dr Bronisław Paweł R. z zakonu palotynów.

Kapłan ów przed kilkoma dniami zasiadł na ławie oskarżonych Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ. Najcięższy z postawionych mu zarzutów to wyjątkowo obrzydliwe molestowanie seksualne personelu, wyczerpujące – zdaniem prokuratury – znamiona przestępstwa z art. 199 par.1 kodeksu karnego („Kto, przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia, doprowadza inną osobę do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”).

Mimo procesu, zakonnik w dalszym ciągu sprawuje swoją funkcję. Konfratrzy zafundowali mu jednego z najdroższych w Polsce adwokatów, a nasze państwo wciąż – jak gdyby nigdy nic – honoruje księdza R.

###

Najbardziej eksponowana agenda KARAN-u (stowarzyszenie wykazuje w sprawozdaniach, że prowadzi w Polsce kilkanaście świetlic, poradni oraz ośrodków rehabilitacyjno-readaptacyjnych) mieści się Warszawie przy ul. Grodzieńskiej 65.

Tam też właśnie ks. Bronisław Paweł, w przerwach między występami w telewizji i szkoleniami dla nauczycieli, pozwalał sobie na doprawdy najdziksze – zdaniem pokrzywdzonych kobiet – swawole.

Pierwsza, nazwijmy ją Kobietą 1, która ośmieliła się zeznawać, opowiadała prokuratorowi m.in. o:
# kryteriach rekrutacji pracownic („Musisz być dyspozycyjna, żeby wyjeżdżać razem ze mną” – żądał szef KARAN-u) oraz ocen dotyczących ich kwalifikacji („Masz całkiem fajną dupę”, „Nie mogę się napatrzeć na twoje nogi, więc przestań wreszcie przychodzić do pracy w spodniach” itp.);
# wyższości herbaty zielonej nad innymi jej gatunkami („Po zielonej jest lepszy orgazm” – zwykł mawiać kapłan, demonstrując ruchy frykcyjne lub znacząco merdając wysuniętym językiem);
# sprawdzaniu gotowości seksualnej personelu (obłapywanie za piersi i kolana, próby wymuszania pocałunków);
# „dawaniu dupy” (tak określał zakonnik wszelkie niezadowalające go zachowania żeńskiego personelu).

Nawiasem mówiąc, prawie wszystko kojarzyło mu się z dupą, niezależnie od płci.
# „Oj, ty figlarzu! Widzę, że lubisz brać ostro w pupcię” – rzekł kiedyś kapłan do pracownika siedzącego na kancie stołu;
# „Kroiłem mięso na obiad i odganiałem czymś muchę. A ksiądz na to: Ściągnij spodnie i wystaw dupę. Masz taką nieapetyczną, że muchy z pewnością się przestraszą” – to do wolontariusza opiekującego się pacjentami KARAN-u na koloniach letnich.

Ks. Bronisław Paweł zdecydowanie optował jednak za paniami. Oto Kobieta 2 (psycholog z wykształcenia) zeznała w prokuraturze o:
# wyjątkowej operatywności języka księdza R., wpychanego na siłę do jej ust podczas prób pocałunków lub całkiem niedwuznacznych zachęt do seksu oralnego;
# erotycznie zabarwionych, niechcianych dotykach;
# otwartym nakłanianiu do seksualnego „trójkącika” z udziałem potwierdzającej te zeznania Kobiety 3;
# analizach odmowy intymnego współżycia („Nie chcesz mnie pewnie dlatego, bo jestem gruby i brzydki”).

W sumie siedem byłych pracownic KARAN-u oświadczyło prokuratorowi do protokołu, że były przez szefa bardziej lub mniej nachalnie molestowane, a jego podobne zachowania – uzupełniane rękoczynami – wobec niektórych pacjentek warszawskiego ośrodka były standardem.

###

Ksiądz R. odebrał w zakonie palotynów niewątpliwie staranne wychowanie, ale chyba nie na wszystkich lekcjach uważał…
# „Możesz stąd spierdalać i sprzedawać swoją dupę na dworcu za parę groszy, bo przecież nikt za ciebie więcej nie da” – proponował (zdaniem jednego ze świadków) szarpiącej się z nałogiem narkomance;
# „Ma depresję? No to niech się zabije” – doradzał początkującej terapeutce, co ma zrobić z pewnym kłopotliwym przypadkiem. Jeden z takich „przypadków” – mający na wyciągnięcie ręki świeckich psychologów i terapeutów – wziął sobie radę kapłana do serca…
– Młody chłopak, który po wyjściu z nałogu został w KARAN-ie i tam pracował, popełnił samobójstwo. Był nieustannie poniżany przez księdza, a tuż przed śmiercią opowiadał mojej koleżance, że szef kazał mu się powiesić. Tak też uczynił…– twierdzi Kobieta 4.

Procesu księdza R. relacjonować, niestety, nie będziemy, bo rozprawy są utajnione dla „ochrony dobrego imienia oskarżonego”, a przewodniczący składu orzekającego sędzia Radosław Myka ostrzegł strony, że naruszenie dyskrecji może skutkować odpowiedzialnością karną.

Wiadomo już wszakże, że:
# ks. Bronisław Paweł stanowczo odrzuca wszelkie oskarżenia, określając je mianem „podłych pomówień”, a przelotne „całusy lub przytulanki miały charakter absolutnie platoniczny i pozbawiony podtekstów erotycznych”;
# arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, na którego terytorium grasuje duchowny oskarżany o molestowanie seksualne, okazuje désintéressement, stwierdzając (ustami kanclerza kurii warszawsko-praskiej ks. Wojciecha Lipki), że „sytuacja w KARAN-ie to wewnętrzna sprawa palotynów”.

###

Wspomnieliśmy na wstępie, że stowarzyszenie KARAN jest sowicie finansowane ze środków publicznych kwotą ok. 4 mln zł rocznie. Pensje dla 60–62 pracowników są umiarkowane i oscylują wokół 1,5 tys. zł miesięcznie (brutto). Znaczna część środków (ok. 1 mln zł) przepływa do wykonawców umów-zleceń, umów o dzieło oraz wydawców rozmaitych broszur i materiałów reklamowych.

Z jaką efektywnością wydawane są te pieniądze?

Mamy oto przed sobą dwa sprawozdania KARAN-u za kolejne lata 2005 i 2006, złożone (akt konieczny, wobec posiadanego przez tę organizację statusu) w Departamencie Pożytku Publicznego Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.
Czytamy w owych dokumentach m.in., że:
# „w 2005 r. Stowarzyszenie prowadziło 14 świetlic socjoterapeutycznych w 8 miejscowościach na terenie Polski. Łącznie objęto opieką 484 dzieci”, natomiast „w Kaliszu, Rzeszowie, i Radomiu przeprowadzane były prelekcje z zakresu profilaktyki uzależnień i HIV/AIDS w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Na terenie woj. wielkopolskiego uczestniczyło w nich ok. 600 osób, w Radomiu – ok. 150, Rzeszowie – ok. 155 uczniów, Elblągu – 147, we Wrocławiu – 225”;
# „w 2006 r. Stowarzyszenie prowadziło 14 świetlic socjoterapeutycznych w 8 miejscowościach na terenie Polski. Łącznie objęto opieką 484 dzieci”, zaś „w Kaliszu, Rzeszowie, i Radomiu przeprowadzane były prelekcje z zakresu profilaktyki uzależnień i HIV/AIDS w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Na terenie woj. wielkopolskiego uczestniczyło w nich ok. 600 osób, w Radomiu – ok. 150, Rzeszowie – ok. 155 uczniów, Elblągu – 147, we Wrocławiu – 225”.

Kalka?

Analizując całość obu tych sprawozdań, nie mamy najmniejszych wątpliwości, że zarówno liczby, jak i szczytne (rzekome?) działania w nich opisywane są prawie identyczne. Fakt ów prowadzi do wniosku, że ksiądz R. ma nieco więcej za uszami za nasze – podatników – 4 melony rocznie!

Dodajmy jeszcze, że dzień po oddaniu niniejszego numeru „FiM” do druku rozpocznie się w Warszawie IV Międzynarodowa Konferencja „Stop Przemocy w rodzinie i w szkole”, poświęcona „zjawisku agresji oraz prezentacji aktywnych metod jej zapobiegania, praktykowanych w USA, Szwecji, Kanadzie oraz w Polsce”(komunikat wystosowany do mediów przez księdza R.)

Z tegoż komunikatu dowiadujemy się ponadto, że „konferencja została objęta honorowym patronatem Prezydenta Miasta st. Warszawy, Ministra Edukacji Narodowej, Rzecznika Praw Dziecka oraz Marszałka Województwa Mazowieckiego”, a głównym rozprowadzającym czcigodnych i uczonych gości (m.in. kardynał Józef Glemp, abp Kazimierz Nycz, prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz) będzie sam… ks. Bronisław Paweł.

Będziemy uważnie obserwować, kto z oficjeli wymieni z nim uściski…

[2007] FaktyiMity.pl Nr 43(399)/2007

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: