FiM – W(y)padki przy pracy

Księża biją i strzelają. Na szczęście sami siebie i do siebie. Taka zabawa – we własnym gronie…

Ksiądz Krzysztof B., proboszcz liczącej zaledwie kilkaset dusz parafii Wniebowzięcia NMP we wsi K. koło Głogówka (diecezja opolska), wykazał się godnym najwyższego podziwu samozaparciem i hartem ducha, żeby uzyskać przeniesienie na placówkę bardziej odpowiednią dla jego starannego wykształcenia (dyplom Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego). Wymyślił patent, jakiego nie powstydziłby się nawet biskup…

W niedzielny poranek ks. Krzysztof rozkwasił sobie nos. Najwyraźniej uczynił to własną pięścią. Zawiadomił następnie SMS-em ministranta, że odwołuje wszystkie msze. Nakazał chłopcu wywiesić ogłoszenie o… napadzie i konieczności badań lekarskich. Nazajutrz do parafii przybył sam ordynariusz opolski bp Andrzej Czaja, aby wywieźć swojego człowieka w asyście gwarantującej mu bezpieczeństwo. Ten wykazał się najwyższym heroizmem kapłańskim i uprosił szefa o zwłokę, co pozwoli mu zachować pokiereszowaną twarz i nie będzie wyglądało na rejteradę. Biskup wyraził zgodę i jeszcze tego samego dnia proboszcz, teatralnie okutany w bandaże, odprawił wieczorną mszę, a niedługo później zakomunikował wiernym, że musi się z nimi rozstać ze względu na stan zdrowia oraz „znane wydarzenia”.

Policja stanęła na głowie, żeby znaleźć napastnika. Według wersji ks. Krzysztofa było jeszcze ciemno, gdy do drzwi plebanii zakołatał jakiś młody mężczyzna, prosząc o pilną pomoc natury duszpasterskiej. Zatroskany ksiądz uchylił drzwi, nie zwalniając ich z zabezpieczającego łańcuszka, przybliżył twarz do szczeliny i właśnie wtedy dostał potężną bombę w nos. Nie potrafił opisać złoczyńcy, bo krew go zalała, przez co niewiele widział.
– Prowadzimy czynności mające na celu ustalenie sprawcy pobicia, powołując m.in. biegłego, który ma określić rodzaj obrażeń uderzonego księdza – wyjaśniał nam mł. asp. Piotr Pogoda, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Prudniku, gdy wszyscy jeszcze wierzyli i współczuli „męczennikowi” (por. „Zbita twarz” – „FiM” 10/2012).

Dzisiaj rzecznik mówi tak: – Nie stwierdziliśmy, żeby doszło do jakiegokolwiek pobicia. Postępowanie zostało umorzone wobec braku dostatecznych dowodów popełnienia przestępstwa, a ksiądz nie skorzystał z prawa do złożenia odwołania od tej decyzji.

Ksiądz Krzysztof odmawia komentarza: – Co do zasady nie rozmawiam z dziennikarzami „Faktów i Mitów”.

Kodeks karny (art. 238): „Kto zawiadamia o przestępstwie (…) organ powołany do ścigania, wiedząc, że przestępstwa nie popełniono, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Czekamy zatem na ciąg dalszy…

###

Do szpitala w Pionkach (woj. mazowieckie) zgłosił się po chirurgiczną pomoc ks. Stanisław M. (na zdjęciu), proboszcz parafii we wsi J. (diecezja radomska) i nauczyciel religii w pobliskiej szkole podstawowej. Był ranny, ale przyjechał o własnych siłach. Oględziny wykazały, że został trafiony kulą z broni palnej. Choć rana była na szczęście powierzchowna, szpital zawiadomił (ma taki obowiązek) KPP w Zwoleniu, właściwą dla miejsca zamieszkania kapłana. Tam natknęliśmy się na ścisłe embargo:
– Niestety nie wolno mi udzielać żadnych informacji, bo prokuratura zastrzegła sobie w tej sprawie całkowitą wyłączność – tłumaczy mł. asp. Jacek Szarpak, rzecznik prasowy komendy.

Od innego funkcjonariusza dowiedzieliśmy się, że ks. Stanisław nie posiada zezwolenia na broń. Prokuratura Rejonowa w Zwoleniu bada incydent w ramach dziwnie niemrawego śledztwa (sygn. Ds. 539/12).
– Nic nie wiem. Nie zdążyłem się jeszcze zapoznać z aktami, bo przez miesiąc byłem na zwolnieniu lekarskim – przekonuje prowadzący sprawę prokurator.

Z proboszczem nie udało nam się, niestety, porozmawiać, ale miejscowy sołtys zapewnił, że „ksiądz Stasiu” żyje i ma się dobrze. – To dobry człowiek, choć, niestety, lubi wypić i pograć w karty. Ludzie we wsi gadają, że wypadek zdarzył się właśnie przy kartach, bo dokładnie od tego samego czasu inny proboszcz miał głowę w bandażach – dodaje nauczycielka z B., koleżanka księdza M.

[2012] FaktyiMity.pl Nr 24(461)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: