Proboszcz ukradł studentowi Filmówki aparat? „Przyszedł, wyrwał i poszedł”. Jest śledztwo

Prokuratura w Zduńskiej Woli prowadzi postępowanie w sprawie kradzieży cyfrowego aparatu przed kościołem w Szadku. Poszkodowany to student łódzkiej szkoły filmowej. Podejrzanym jest proboszcz. Za kradzież grozi mu do pięciu lat więzienia

Do kradzieży miało dojść w zeszłą niedzielę. Pod zabytkowy kościół w Szadku przyjechali Mikołaj, student wydziału operatorskiego łódzkiej szkoły filmowej, i jego kolega Maciek. Robili zdjęcia do projektu finansowanego przez łódzki urząd marszałkowski, a realizowanego przez Muzeum Animacji przy Wytwórni Filmów Animowanych „Se-Ma-For”.

Z zarejestrowanych przez nich obrazów dzieci w bibliotekach Łódzkiego będą robić filmy animowane o swoich miejscowościach. W Szadku akcja filmu ma się toczyć na tle najbardziej charakterystycznego obiektu, czyli kościoła.

Przyszedł i wyrwał aparat

Mikołaj opowiada, że kiedy skończył robić zdjęcia, postawił aparat na statywie obok samochodu i poszedł do kolegi, który jeszcze pracował. Wówczas – według jego relacji – z plebanii wyszedł mężczyzna w sutannie. Podszedł do aparatu i zabrał go ze sobą.

– Pobiegłem za księdzem i spytałem, dlaczego zabiera mój aparat? Ale ksiądz zniknął na plebanii i zatrzasnął mi drzwi przed nosem. Dzwoniłem domofonem przez kilka minut, w końcu drzwi otworzył inny ksiądz. Pokazał pusty korytarz, ale do środka nie chciał wpuścić. Powiedział, że nic nie wie i spieszy się na obiad.

Fotograficy wezwali policję. Przyjechał radiowóz ze Zduńskiej Woli. Policjanci dzwonili domofonem na plebanię. Od gosposi usłyszeli, że nikogo nie ma w domu, a ona ma zakaz wpuszczania obcych.

Wskazał winnego. A to był proboszcz

Filmowcy pojechali na komisariat i złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Poszkodowany Mikołaj wyliczył, że stracił aparat Canon 550D, statyw, kartę pamięci ze zdjęciami i baterię. Stratę wycenił na 2,5 tys. zł. To znaczy, że sprawca popełnił przestępstwo (wykroczenie jest wówczas, gdy wartość szkody nie przekracza 400 zł). Policjanci wszczęli postępowanie.

Następnego dnia policjanci ze Zduńskiej Woli wystąpili do prokuratury o zgodę na przeszukanie plebanii i kościoła.

– Jeśli są zawiadomienie o przestępstwie, wiarygodne zeznania, to nie ma taryfy ulgowej, nawet dla księdza – mówi prokurator Tomasz Sukiennik.

Policjanci aparatu nie znaleźli. Zorganizowali więc okazanie, na którym poprosili poszkodowanego studenta o wskazanie sprawcy kradzieży.

– Wskazałem mężczyznę ze spuszczoną głową – mówi Mikołaj. – Okazało się, że to proboszcz.

Policjanci zorganizowali konfrontację. Przy stole posadzili Mikołaja i księdza Macieja. – Opowiadałem całą historię jeszcze raz – mówi student. – Ksiądz nic nie mówił. Gdy policjant spytał, czy ma coś do dodania, patrząc w okno, powiedział: „Nie”.

Proboszcz przyszedł z adwokatem

Ksiądz został wezwany na przesłuchanie do prokuratury.

Prokurator Sukiennik: – Przyszedł z adwokatem. Odmówił składania wyjaśnień, a mecenas twierdził, że jego klient jest niewinny, a przeszukanie było bezprawne. Słyszymy też że cała sprawa to spisek, który ma księdza oczernić.

Proboszcz Maciej Korczyński nie chciał z nami rozmawiać, podał tylko numer do swojego obrońcy.

Adwokat Mikołaj Pawlak: – Ksiądz Korczyński do winy się nie przyznaje. Postępowanie przygotowawcze się toczy, i to bardzo żwawo. Póki co obrona nie ma dostępu do akt. Dowody przeprowadzono na razie na niekorzyść mojego klienta, ale już starożytni Rzymianie zauważyli, że jeden świadek to żaden świadek. Przestrzegam przed powtarzaniem niepotwierdzonych wersji pracowników Se-Ma-Fora, bo być może to nie są fakty, lecz bajki.

Odda czy nie odda, sprawa jest

– Postępowanie jest w toku – mówi prokurator Sukiennik. – W piątek obrońca księdza złożył wniosek o wgląd do akt. Nie został on jeszcze rozpatrzony. Poprzedni oddalono ze względu na dobro postępowania i to, że nie przesłuchano jeszcze kilku kluczowych świadków. Jak się uda, sprawę zakończymy w maju.

– Dla sprawy nie ma znaczenia, czy ksiądz odda aparat, czy nie – komentuje prof. Stefan Lelental, karnista z Uniwersytetu Łódzkiego. – Kradzież jest przestępstwem ściganym z urzędu. Nawet jeśli skradziony sprzęt zostanie zwrócony, to jeśli dowody będą jednoznaczne, akt oskarżenia trafi do sądu. Jeśli ksiądz zwróci aparat pokrzywdzonym, sąd może warunkowo zawiesić postępowanie i najprawdopodobniej tak się ta historia skończy. A jeśli aparatu nie odda, sąd może nakazać naprawienie szkody i wymierzy karę – maksymalnie pięć lat więzienia. Jeśli ksiądz nie był wcześniej karany, można się spodziewać wyroku w zawieszeniu.

Se-Ma-For o mediację poprosił burmistrza Szadku Artura Ławniczaka i szefa sejmiku wojewódzkiego Marka Mazura. Obydwaj spotkali się z proboszczem. Według ich relacji proboszcz twierdzi, że nic o sprawie nie wie.

Mikołaj i Maciej przez cały tydzień musieli robić zdjęcia pożyczonym z Se-Ma-Fora sprzętem, by projekt zgodnie z planem mógł się wczoraj rozpocząć.

[2014.05.17] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: