Kampania w gdańskim kościele z kandydatem PiS. Proboszcz: To moja sprawa

W poniedziałek spotkanie wyborcze z kandydatem PiS, w piątek spotkanie promocyjne książki „Przemysł pogardy 2” pod hasłem „Mowa nienawiści wobec Lecha i Jarosława Kaczyńskich”. To program spotkań w salce dolnego kościoła parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku.

W poniedziałek w salce mieszczącej się w kościele św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku-Chełmie odbyło się spotkanie wyborcze kandydata PiS do Parlamentu Europejskiego. Kandydat Jan Klawiter poinformował o nim na plakatach z logo partii rozwieszonych na słupach wokół świątyni. Przyszło 28 osób. Aby wejść do salki, należy przekroczyć drzwi świątyni. Cały obiekt korzysta ze zwolnień podatkowych jako miejsce kultu religijnego, został zaś zbudowany niemal w całości za pieniądze parafian.

– Czy to było właściwe miejsce? Owszem, przecież o niczym zdrożnym nie mówiliśmy. W programie mam prace na rzecz wzmocnienia rodziny. Zresztą 80 proc. mojej pracy społecznej ma związek z Kościołem, to moje naturalne środowisko – mówi „Wyborczej” Jan Klawiter. – Ksiądz proboszcz oczywiście użyczył mi salki za darmo. Nie płaciłem, to byłoby bez sensu. Powiem nawet, że byłaby to lekka rozpusta.

Jan Klawiter jest wiceprzewodniczącym Rady Powiatu Wejherowskiego oraz działaczem Akcji Katolickiej, należy do Prawicy RP Marka Jurka, prowadzi też konkursy biblijne dla uczniów.

Moja sprawa, co miałem

Gospodarzem spotkania przedwyborczego był proboszcz parafii Adam Kalina. W piątek ksiądz proboszcz udostępnił salę sympatyzującemu z PiS Klubowi Gazety Polskiej, który miał gościć Sławomira Kmiecika, autora książek „Przemysł pogardy” i „Przemysł pogardy 2”. Spotkanie reklamowano hasłem „Mowa nienawiści wobec Lecha i Jarosława Kaczyńskich przed i po 10 kwietnia”.

Czy spotkania z minionego tygodnia świadczą o zaangażowaniu politycznym proboszcza? – Nie chcę z panem rozmawiać – odparł ks. Adam Kalina.

– Nawet o spotkaniu wyborczym, które miał ksiądz w kościele? – pytamy.

– To jest moja sprawa, co ja miałem – odpowiedział duchowny i odłożył słuchawkę.

Uniknął skandalu z Europa Travel

W lutym ujawniliśmy, że aby uniknąć skandalu, proboszcz Adam Kalina z Gdańska sprzedał swoje udziały w zadłużonej firmie zarejestrowanej na parafii. Sprzedał je specjalistom, którzy skupują zadłużone spółki, a władzom firm pozwalają uniknąć odpowiedzialności.

Adam Kalina, proboszcz parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku-Chełmie, to duchowny z żyłką biznesową. Prowadził już na plebani firmę transportową Patron, a nawet sklep w dolnym kościele, który zachęcał do zakupów szyldem „Taniej” umieszczonym na świątyni. Wszystko w ramach budowy wielkiego kościoła, która trwa już blisko 30 lat. Proboszcz finansował ją ze wspomnianych interesów i angażował wiernych do prac społecznych. Do dziś zbiera wpłaty od parafian, do których co miesiąc wysyła człowieka sprzedającego „cegiełki”. Na plebanii prowadzi pokoje gościnne dla turystów pod szyldem „Patron”. Zmysł organizacyjny proboszcza docenił metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź. Powołał księdza Kalinę do prestiżowej Kapituły Kolegiackiej Staroszkockiej skupiającej jego najbardziej zaufanych współpracowników.

Nie wszystkie interesy proboszcza się powiodły. Zarejestrowana pod adresem jego parafii spółka Europa Travel pozostawiła niespłacone długi. Ścigają ją wierzyciele i Zakład Ubezpieczeń Społecznych. A proboszcz sprzedał swoje udziały specjaliście, który skupuje zadłużone firmy z całego kraju.

[2014.05.19] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: