Serce księdza leży pod figurą Chrystusa. Prokuratura bada sprawę

Ks. Sylwester Zawadzki, twórca pomnika Chrystusa Króla w Świebodzinie, zapisał w testamencie, by jego serce spoczęło pod figurą. Księża wypełnili jego wolę. Sprawę bada prokuratura. – To precedens. Jeśli zostawimy tak sprawę, każdy Kowalski będzie mógł powołać się na ten przypadek i kazać pochować serce choćby pod dębem Bartkiem. Wobec prawa wszyscy jesteśmy równi, ksiądz także – tłumaczą śledczy.

Ksiądz Sylwester Zawadzki zmarł tuż przez Wielkanocą. Trumnę z jego ciałem wystawiono w kościele w wielkanocny poniedziałek. Kilka dni później na świebodzińskim cmentarzu pożegnano księdza. Ale to nie koniec historii. Ponad tydzień temu uroczyście pochowano serce kapłana. Zgodnie wolą księdza, zapisaną w testamencie, spoczęło pod gigantyczną figurą Chrystusa, którą udało się wybudować po kilku latach starań. Tyle że o pomyśle nie wiedzieli ani sanepid, ani władze gminy. Sprawą pochówku zajęła się prokuratura w Świebodzinie. Śledczy przyznają, że autor swoim testamentem narobił kłopotów, a wykonawcy woli wykazali się wyjątkową beztroską.

Wykroczenie i przestępstwo

Prokuratorzy badają sprawę w dwóch aspektach. Pierwszy dotyczy nielegalnego pochówku. Zgodnie z ustawą ludzkie szczątki mogą spocząć tylko na cmentarzach lub w innych wyznaczonych miejscach. Przepis jest konieczny, by uniknąć zagrożeń epidemiologicznych.

– Jest to wykroczenie, za które grozi grzywna – przyznaje Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Przyznaje jednak, że drugi aspekt sprawy jest dużo bardziej poważny. Lekarze, którzy wycięli serce z ciała księdza, a także księża, którzy pochowali je w nieodpowiednim miejscu, mogą odpowiedzieć za bezczeszczenie zwłok. Bo? Ciało zostało rozczłonkowane. Wiadomo na razie, że po śmierci księdza rodzina zleciła wykonanie sekcji zwłok. Ta nie miała nic z wspólnego z prokuratorskim nadzorem, bo ksiądz umarł śmiercią naturalną. To prawdopodobnie podczas sekcji lekarz patomorfolog wyjął serce prałata.

Nie można wycinać serca i chować bez ciała

– Nie może być tak, że ktoś sobie życzy, by część jego ciała pochować w innym miejscu, a inni tę wolę ślepo wypełniają. Tu wola zmarłego nie ma znaczenia. Ani lekarzowi, ani innej osobie nie wolno rozczłonkowywać zwłok, by pochować je w różnych miejscach. Lekarz powinien znać przepisy. Nie wiem, czym kierował się w tym przypadku, łamiąc zasady etyki zawodowej – tłumaczy Fąfera. Śledczy zbadają ten wątek. Lekarzowi za zbezczeszczenie zwłok grozi do dwóch lat więzienia. Podobnie jak księżom, którzy je pochowali. Powinni mieć świadomość, że tak robić nie wolno.

– Księża, którzy zdecydowali się na pochowanie serca w innym miejscu, powinni zdawać sobie sprawę, że łamią prawo. To wynika choćby z przepisów konkordatu. Kto jak kto, ale to właśnie oni powinni świetnie znać procedury chrztu, zawarcia małżeństwa ale także pochówku. Rozumiem, że chcieli uczcić pamięć księdza, ale nie można przy tym łamać prawa – zaznacza Fąfera.

Ekshumować serce?

Co śledczy zamierzają teraz zrobić? Czy zdecydują się nakazać pochować serce z resztą ciała księdza? Tego na razie nie ustalono. – Jeśli serce zostanie pod pomnikiem, będziemy mieć do czynienia z precedensem. A ten może okazać się niebezpieczny. Za miesiąc powołując się na przypadek twórcy pomnika Chrystusa, któż może zażyczyć sobie, by jego szczątki spoczęły choćby pod dębem Bartkiem. I dlaczego mieliby komuś takiemu odmówić? Zgodnie z konstytucją mamy przecież równość obywatelską. Ksiądz nie różni się niczym od zwykłego Kowalskiego – dodaje prokurator i ostrzega, że z precedensu może się z tego zrobić prawo zwyczajowe. Będzie można chować tam, gdzie się chce. Przyznaje jednak, że temat jest trudny. Ostatnie przypadki, gdy serce chowano w innym miejscu niż resztę ciała, dotyczyły wybitnych Polaków – marszałka Piłsudskiego czy Fryderyka Chopina. Pochówków można dokonać np. w kryptach kościelnych, ale tylko w miejscach wyznaczonych, także za zgodą sanepidu.

Gdyby zdecydowano się na pochowanie serca z resztą ciała prałata, niezbędna będzie podwójna ekshumacja. Przy udziale prokuratora, służb sanitarnych, oczywiście w porozumieniu z rodziną i władzami Kościoła.

Budował Chrystusa wiele lat

Ksiądz Sylwester Zawadzki był pomysłodawcę największego na świecie pomnika Chrystusa Króla. Budowa rozpoczęła się w 2005 r. Na początku Chrystus miał mieć 20 metrów wysokości. Z czasem ks. Zawadzki doszedł do wniosku, że powinien być większy nawet od Chrystusa Zbawiciela w brazylijskim Rio de Janerio. I choć budowa przeciągała się, a inspektorzy budowlani wytykali błędy, ksiądz dopiął swego. Odsłonięcie pomnika zaplanował na 21 listopada 2010 r. Dziś figura z koroną ma aż 36 metrów, czyli 6 m więcej niż brazylijska. 33 m przypada na samą figurę, a 3 m na pozłacaną koronę.

[2014.05.15] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: