Siostra Bernadetta siedzi w więzieniu. Policja zabrała ją do zakładu we Wrocławiu

Policjanci z Trzebnicy zatrzymali zakonnicę, która kierowała ośrodkiem wychowawczym w Zabrzu. W kwietniu sąd zdecydował, że siostra Bernadetta odbędzie karę dwóch lat więzienia. Została skazana za bicie wychowanków i przyzwalanie na przemoc seksualną.

– Siostra Bernadetta przebywała w domu Zgromadzenia Sióstr Boromeuszek w Trzebnicy. Do zatrzymania doszło w środę. Odbyło się to bardzo spokojnie, bez problemów. Zakonnica została przewieziona do jednego z zakładów karnych. Nie mogę zdradzić do jakiego – zastrzega aspirant Piotr Dwojak z policji w Trzebnicy. „Wyborcza” dowiedziała się, że została osadzona w zakładzie karnym we Wrocławiu. Policjanci mieli prawomocny sądowy nakaz doprowadzenia zakonnicy do więzienia.

– Każdy osadzony trafia najpierw na oddział przejściowy, jest badany przeprowadza się z nim rozmowy wychowawcze. Dopiero później, po dwóch tygodniach podejmujemy decyzję czy osadzony będzie przebywał w celi jedno czy wieloosobowej – mówi ppłk Jarosław Góra, rzecznik prasowy dyrektora generalnego służby więziennej. Jak dodaje, osoby duchowne nie są szczególnie piętnowane przez współwięźniów.

– W tym przypadku bardziej decydujące jest to, że osoba o której mówimy, dopuściła się przestępstw wobec nieletnich. A to w środowisku więziennym nie jest akceptowane – dodaje ppłk Góra.

Zły stan zdrowia i wiek podeszły

O tym co działo się w zabrzańskim ośrodku prowadzonym przez siostry Boromeuszki piszemy od kilku tygodni. Przez wiele lat dzieci były bite i poniżane. W placówce między wychowankami dochodziło do gwałtów. Sprawa ujrzała światło dzienne gdy jeden z chłopców mieszkających w ośrodku zdecydował się o wszystkim opowiedzieć swojej wychowawczyni.

Zbiegło się to ze śledztwem prowadzonym w sprawie uprowadzenia i zabicia 8-latka z Rybnika. Jeden z mężczyzn zatrzymanym w tej sprawie był podopiecznym Boromeuszek. Opowiedział prokuratorom o swoim dzieciństwie. Wszczęto w tej sprawie oddzielne postępowanie.

W 2010 r. sąd wydał wyrok. Siostrę Bernadettę, która kierowała ośrodkiem skazano na dwa lata w zawieszeniu. Prokuratura złożyła apelację. Trzy lata temu siostra Bernadetta została skazana na bezwzględną karę dwóch lat więzienia, ale w celi nie spędziła aż do wczoraj ani jednego dnia. Przysyłała do sądu wnioski o odroczenie wykonania kary ze względu na zły stan zdrowia i podeszły wiek – ma 59 lat.

Od wyroku z 2010 r. siostra Bernadetta odwoływała się trzykrotnie. – W lutym tego roku zakończył się okres, kiedy takie odwołania mogła składać. Od tego momentu powinna już przebywać w zakładzie karnym – mówi Agata Dybek-Zdyń, rzeczniczka gliwickiego Sądu Okręgowego.

„Stało się, co chciały media”

Pod koniec kwietnia Sąd Rejonowy w Zabrzu odrzucił ostatni wniosek siostry Bernadetty o zawieszenie wykonania kary uznając, że powinna iść do więzienia.

Adwokat zakonnicy powoływał się na fakt, że od wyroku skazującego siostrę minęły już cztery lata. Przez ten czas zmieniło się jej życie. Siostra Bernadetta jest na emeryturze, przebywa w klasztornej celi, odizolowana od świata zewnętrznego. – Siła zwyciężyła ponad prawdą. Sąd ugiął się pod presją mediów – mówił adwokat po kwietniowej decyzji sądu w Zabrzu. Podkreślał przy tym, że zakonnica poświęciła 40 lat na pracę z dziećmi.

Zakonnica odwołała się do sądu wyższej instancji.

– To odwołanie absolutnie nie wstrzymuje biegu sprawy, czyli konieczności odbycia kary w więzieniu. Termin rozpatrzenia kolejnego wniosku o wstrzymanie kary jeszcze nie został przez sąd wyznaczony. Jeśli odwołanie siostry zostanie uwzględnione, to z odbycia pozostałej części kary siostra zostanie zwolniona – dodaje Dybek-Zdyń.

Mecenas Edward Baraniecki, który reprezentował siostrę Bernadettę przed sądem, o zatrzymaniu swojej klientki dowiedział się od nas. – Jestem kompletnie zaskoczony. No cóż, stało się zgodnie z postulatami mediów, z „Gazetą Wyborczą” na czele. Nie wiem co będzie dalej – powiedział mecenas i rozłączył się.

Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, mecenas Baraniecki składając zażalenie na kwietniową decyzję sądu nie złożył jednocześnie wniosku o wstrzymanie kary dla siostry Bernadetty. Dlatego zakonnica dwa tygodnie temu wypowiedziała mu pełnomocnictwo. Jej nowym adwokatem został Michał Kelm z Oławy. – Nigdy nie komentuję w mediach spraw, które prowadzę. Rzeczywiście, siostra Bernadetta poprosiła bym ją reprezentował – potwierdza mecenas.

Zgromadzenie Sióstr Boromeuszek konsekwentnie odmawia komentowania sprawy. Nikt nie chciał z nami rozmawiać także o wczorajszym zatrzymaniu siostry.

[2014.05.22] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: